Gospodarka lekko hamuje. Jak głęboko siedzimy w bagnie?

Po lipcowym odbiciu sierpień nie był już taki dobry dla irlandzkiej gospodarki, ale nie zmienia to faktu, że rząd nadal milczy i walczy z koronawirusem, chcąc wypalić rozgrzanym do czerwoności żelazem covidowego wroga.

Irlandzka ekonomia zaczęła wykazywać niewielkie oznaki niepokoju, a stwierdził to główny ekonomista banku AIB Oliver Mangan. Jeszcze w lipcu indeks rozwoju gospodarczego, czyli PMI, wynosił dla Irlandii 57,3 punktu, natomiast w sierpniu spadł już do 52,3, co oznacza, że irlandzkie przedsiębiorstwa, zaczynają tracić optymizm i zauważają po pierwszym odbiciu, spadek zainteresowania produkowanymi dobrami.

Badanie pokazało również, że sektor produkcyjny, wszedł w okres wyczekiwania, a temu nie ma się co dziwić, chociażby przyglądając się działaniom rządu.

*

Irlandzki rząd, a nie jest ewenementem, słabo jakoś komunikuje się z przemysłem, który zaczął odcinać od wsparcia, a na dodatek, nie mówi nic o zagrożeniach dla całej ekonomii wyspy. Gabinet w Dublinie mówi natomiast o uruchamianiu programów pomocowych, wydawaniu pieniędzy (bez opamiętania), ale przestał już nawet wspominać o dziurze budżetowej, jaką tym sposobem wywołuje. Co ważne, o problemach dowiemy się już za nieco ponad miesiąc, bo w okolicach 10 października, pojawi się budżet na przyszły rok, a ten, z całą pewnością pokaże, jak jest źle.

Co będzie wskazywać na nieciekawy stan irlandzkiej gospodarki?

Przede wszystkim minister finansów będzie musiał ujawnić straty budżetowe, również te planowane po październiku, ale i przedstawi plan wydatkowy na przyszły rok. W ustawie budżetowej nie należy się więc spodziewać wielu ulg dla zwykłych ludzi, czyli i podatki, jak i ulgi albo pozostaną na tych samych poziomach, albo część z nich zostanie podniesiona lub odebrana. Prawdopodobnie wprowadzone zostaną też kolejne daniny, głównie związane z tzw. ochroną środowiska, jednak to temat na okres przed publikacją budżetu.

Mnie nieustająco zastanawia jednak „zmowa” gospodarczego milczenia, bo kryzys jest, wydatki ponad miarę możliwości finansowych kraju też, a rząd idzie raz obraną drogą i nabrał wody w usta, więc nie mówi, jak bardzo jest źle, a i że będzie jeszcze gorzej. Gabinet milczy również o brexicie, natomiast ten, swoim “bezumownym” buciorem, wciśnie irlandzką głowę ekonomii pod poziom bagna, w którym wyspa siedzi już po szyję.

Bogdan Feręc

Źr. Gł.: AIB

Polska-IE: Udostępnij