Obecna sytuacja gospodarcza przestała być jedynie tematem akademickich debat o inflacji, a stała się już niestety walką o przetrwanie, która rozgrywa się w kuchniach i portfelach zwykłych obywateli. Podczas gdy koalicja Fianna Fáil i Fine Gael zdaje się dryfować w oparach biurokratycznego samozadowolenia, wezwanie Sinn Féin do natychmiastowego uchwalenia mini-budżetu wybrzmiewa nie jako polityczny postulat, lecz jako desperacki krzyk w imieniu tych, których głos od dawna jest ignorowany.
Pearse Doherty przemawiając podczas Ard Fheis (konferencja ugrupowania) w Belfaście, obnażył bolesną prawdę o rządowej elicie, która z wyżyn swoich bezpiecznych stanowisk patrzy na społeczeństwo z góry, oferując jedynie puste obietnice i środki, które w starciu z galopującymi kosztami życia przypominają próbę gaszenia pożaru lasu za pomocą szklanki wody.
Fundamentem krytyki wysuniętej przez rzecznika ds. finansów Sinn Féin jest porażająca bezczynność i brak empatii ze strony rządzących, powiedział. Minister Jack Chambers przyznał już wcześniej z rozbrajającą szczerością, że budżet na rok 2026 nie przyniósł pracownikom żadnego wytchnienia, jednocześnie bezceremonialnie odsyła ich po pomoc do roku 2027. Taka postawa jest niczym innym jak jawnym przyznaniem się do kapitulacji przywództwa. Sugerowanie rodzinom, które dziś stają przed dramatycznym wyborem między ogrzaniem domu a zakupem żywności, że ich ulga jest kwestią przyszłorocznych priorytetów, stanowi dowód na całkowite odklejenie władzy od rzeczywistości.
Doherty słusznie zauważa, że dla rządu terminy budżetowe są rubrykami w kalendarzu, podczas gdy dla zwykłych ludzi są one granicą wytrzymałości psychicznej i fizycznej.
Dotychczasowe działania rządu, choć opiewające na setki milionów euro, są jedynie fasadową odpowiedzią na kryzys energetyczny i paliwowy zaostrzony konfliktem w Iranie. Skupienie się głównie na sektorze transportu i rolnictwa przy jednoczesnym ignorowaniu dramatu gospodarstw domowych to strategia selektywnej pomocy, która pozostawia miliony obywateli na pastwę losu. Pakiet obejmujący obniżki akcyzy jest krokiem w dobrym kierunku, lecz w obecnej skali stanowi jedynie kroplę w morzu potrzeb.
Prawdziwa odpowiedź wymaga odwagi do natychmiastowej interwencji nowelizacji budżetu, który nie będzie czekał na jesienne ceremonie, lecz uderzy w sedno problemu tutaj i teraz poprzez realne kredyty energetyczne, radykalne cięcia podatków od paliw oraz solidne wsparcie socjalne dla najbardziej bezbronnych, czyli seniorów, opiekunów i osób z niepełnosprawnościami.
Najbardziej uderzającym elementem obecnego kryzysu jest jednak postawa moralna partii rządzących. Doherty oskarża Fianna Fáil i Fine Gael o to, że zamiast wsłuchać się w gniew wylewający się na ulice, wybrały drogę protekcjonalizmu, poniżania, a nawet grożenia tym, którzy śmieli upominać się o swoje prawa.
To sojusz, który zdaje się trzymać stronę deweloperów, właścicieli ziemskich i najbogatszych, podczas gdy pracownicy są doprowadzani do ostateczności, podkreślił poseł. Obietnica Sinn Féin o przywróceniu pieniędzy do kieszeni obywateli nie jest populizmem, lecz koniecznością w państwie, w którym praca przestała gwarantować godne życie. Nadszedł czas, aby rząd przestał zwlekać i wahać się w kuluarach władzy, bo każda sekunda ich zwłoki jest mierzona ludzkim dramatem, którego oni, zamknięci w swojej bańce przywilejów, najwyraźniej nie potrafią zrozumieć.
Bogdan Feręc
Źr. Independent

