PL: Decyzja większości europosłów o odrzuceniu poprawki mówiącej, że tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę, wywołała gwałtowną debatę polityczną i światopoglądową, stając się jednym z najbardziej kontrowersyjnych momentów ostatnich prac legislacyjnych, a oderwanemu od jakichkolwiek podstaw realizmu Parlamentowi Europejskiemu.
Podczas głosowania nad dokumentem dotyczącym priorytetów Unii Europejskiej na 70. sesję Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet zgłoszono poprawkę zawierającą wspomniane sformułowanie. Ostatecznie poprawka została odrzucona i 233 europosłów zagłosowało przeciw – natomiast 200 było za, a 107 wstrzymało się od głosu. W praktyce oznacza to, że łącznie 340 parlamentarzystów nie poparło zapisu odwołującego się do biologicznej definicji ciąży, co swobodnie można połączyć z brakiem wiedzy na poziomie elementarnym, który przekazywany jest na lekcjach biologii w szkołach podstawowych.
Informację o głosowaniu w mediach społecznościowych przekazała m.in. eurodeputowana Ewa Zajączkowska-Hernik, związana z Konfederacją, a wyniki głosowania publikował również europoseł Stanisław Tyszka.
Krytycy decyzji, do których się zaliczam, twierdzą, że głosowanie jest symbolem głębokiego kryzysu intelektualnego części europejskich elit politycznych. W tej ocenie sprzeciw wobec tak sformułowanej poprawki oznacza ignorowanie podstawowej wiedzy z zakresu biologii ssaków. W ostrzejszych komentarzach pojawiają się zarzuty, że politycy prezentują poziom wiedzy, który kompromituje ich jako osoby odpowiedzialne za tworzenie prawa. W najbardziej radykalnych ocenach padają nawet określenia sugerujące skrajną niekompetencję intelektualną dużej części europosłów.
Argumentacja środowisk krytycznych opiera się na klasycznym, biologicznym rozumieniu płci i reprodukcji ssaków. W tym ujęciu ciąża jest procesem zachodzącym w organizmie żeńskim, posiadającym określone struktury anatomiczne i funkcje fizjologiczne umożliwiające rozwój płodu. Z tego punktu widzenia głosowanie interpretowane jest jako próba ideologicznego redefiniowania zjawisk biologicznych.
Z drugiej strony zwolennicy odrzucenia poprawki wskazują, że jej treść mogła być interpretowana jako element szerszego sporu o język prawny dotyczący płci, tożsamości i praw człowieka. W ich ujęciu głosowanie nie dotyczyło biologii jako nauki, lecz sposobu formułowania zapisów politycznych i prawnych w dokumentach międzynarodowych.
Spór pokazuje jednak coś więcej niż różnicę stanowisk. Ujawnia głębokie pęknięcie cywilizacyjne w Europie – między podejściem opartym na biologii jako nauce empirycznej a podejściem, które większy nacisk kładzie na język, normy społeczne i ewolucję definicji w przestrzeni prawnej. Dla wielu obserwatorów wynik głosowania pozostanie symbolem epoki, w której polityka coraz częściej wchodzi w obszary dotychczas zarezerwowane dla nauk przyrodniczych i próbuje regulować je językiem ideologii, a nie faktów. W ocenie najbardziej bezkompromisowych krytyków jest to dowód na to, że część klasy politycznej utraciła zdolność rozróżniania między opinią a wiedzą naukową, co prowadzi do decyzji postrzeganych jako oderwane od rzeczywistości biologicznej.
Na koniec tylko jedno, bo przecież żadna większość polityczna, nie może rozstrzygać o biologii.
Eng: Voting against biology and common sense? A critical moment in European politics
The decision by a majority of Members of the European Parliament to reject an amendment stating that only a biological woman can become pregnant has sparked an intense political and ideological debate, becoming one of the most controversial moments of the recent legislative work of the European Parliament, which critics describe as detached from any foundation in realism.
During the vote on a document concerning the European Union’s priorities for the 70th session of the UN Commission on the Status of Women, an amendment containing the aforementioned wording was proposed. Ultimately, the amendment was rejected: 233 MEPs voted against it, 200 voted in favour, and 107 abstained. In practice, this means that a total of 340 parliamentarians did not support wording referring to the biological definition of pregnancy, which some commentators freely associate with a lack of elementary-level knowledge typically taught in primary school biology classes.
Information about the vote was shared on social media, among others, by MEP Ewa Zajączkowska-Hernik, associated with the Confederation party, and the voting results were also published by MEP Stanisław Tyszka.
Critics of the decision, among whom I count myself, argue that the vote is a symbol of a deep intellectual crisis affecting part of the European political elite. In this view, opposition to such an amendment represents a disregard for basic knowledge of mammalian biology. In harsher commentary, accusations have appeared suggesting that some politicians demonstrate a level of knowledge that discredits them as individuals responsible for creating law. In the most radical assessments, terms are even used that imply extreme intellectual incompetence among a large portion of MEPs.
The argumentation of critical circles is based on a classical, biological understanding of sex and mammalian reproduction. In this view, pregnancy is a process occurring in a female organism possessing specific anatomical structures and physiological functions that enable fetal development. From this perspective, the vote is interpreted as an attempt to ideologically redefine biological phenomena.
On the other hand, supporters of rejecting the amendment point out that its wording could have been interpreted as part of a broader dispute over legal language concerning sex, identity, and human rights. In their view, the vote was not about biology as a science, but about how political and legal provisions should be formulated in international documents.
However, the dispute reveals more than just a difference of positions. It exposes a deep civilizational divide in Europe — between an approach based on biology as an empirical science and an approach that places greater emphasis on language, social norms, and the evolution of definitions within the legal sphere. For many observers, the outcome of the vote will remain a symbol of an era in which politics increasingly enters areas previously reserved for the natural sciences and attempts to regulate them using the language of ideology rather than facts. In the view of the most uncompromising critics, this is evidence that part of the political class has lost the ability to distinguish between opinion and scientific knowledge, leading to decisions perceived as detached from biological reality.
Finally, just one point: no political majority can determine biology.”
Bogdan Feręc
Źr. MEP Ewa Zajączkowska-Hernik

