Głosowanie na irlandzką nutę, czyli „skaner tyłka”

Od kilku tygodni rozwija się afera z głosowaniem za koleżanki i kolegów w niższej izbie parlamentu, a jak się okazuje, takie zachowanie, nie jest wyłącznie domeną Fianna Fáil, której posłowie zostali przyłapani na głosowaniu na dwie ręce.

Regulamin Dáil mówi jasno, że aby głos poselski był ważny, do głosowania musi przystąpić osobiście. Potwierdzeniem prawidłowości głosowania jest elektroniczny system nadzoru i liczenia głosów, bo ten odczytuje karty poselskie, a te należy umieścić w czytniku przypisanym do posłanki lub posła.

Jak wiemy, dwóch posłów do irlandzkiego parlamentu założyło „spółkę” i w przypadku braku jednego z nich, głosowali za siebie, chociaż fakt ujawniony został wyłącznie w przypadku Nialla Collinsa, oddającego głos za posła Timmy’ego Dooleya.

Sprawie głębiej przyjrzała się stacja radiowa NewsTalk, która w anonimowej ankiecie pytała posłów, czy w ich karierze zaistniał przypadek głosowania za nieobecną koleżankę lub kolegę z klubu? Odpowiedź na to pytanie z całą pewnością nas zaskoczy, bo aż 44% pytanych z rozbrajającą szczerością odpowiedziało, iż dokonali tego czynu zabronionego, czyli po pierwsze złamali prawo, a po drugie, gdyby znalazł się ktoś chętny, to może postarać się o unieważnienie wszystkich głosowań od początku tej kadencji Dáil, bo nie ma pewności, czy nie naruszano przepisów wcześniej.

54 na 154 posłów odpowiedziało, że przynajmniej raz, poprosili w swojej poselskiej karierze o oddanie głosu w ich imieniu, kiedy akurat podczas bloku głosowań, mieli ważniejsze sprawy do załatwienia.

Ciekawe były też tłumaczenia i niektórzy z wybrańców narodu stwierdzali, że chcieli w tym czasie omówić ważne sprawy z którymś z ministrów, co było powodem opuszczenia miejsca podczas głosowania i prośby o „zastępstwo”.

W tej sprawie mamy też zagadkę, bo o ile posłowie przyznają się, że prosili o oddanie za nich głosu, to żadna i  żaden z nich, nie powiedzieli, że oddali głos za sąsiada z poselskiej ławy, a takie słowa, zakrawają na jawna kpinę z wyborców i prawa.  

W Dáil znalazła się już grupa posłów, która wezwała władze niższej izby parlamentu, by te wprowadziły nowe, bardziej rygorystyczne zasady sposobu przeprowadzania głosowań, a i system liczenia głosów był dostosowany do obecnych potrzeb, czyli kontrolował, czy poseł zajmuje swoje miejsce, czy może używa pomocnej dłoni koleżanki lub kolegi.

Na parlamentarnych korytarzach krąży teraz żart, iż wkrótce zostanie wprowadzony nowatorski system kontroli posłów, a ten nazwano już „systemem rozpoznawania tyłków”. Oczywiście są też propozycje bardziej realne i mówi się, że można wprowadzić system, który umożliwi oddanie głosu, po zeskanowaniu linii papilarnych posła, co wyeliminuje wszelkie próby, cóż, oszustwa.

Bogdan Feręc

Źr: NewsTalk

Podziel się:

E-papierosy tylko dl
MIĘDZYNARODOWA OPER
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn