Ulicami stolicy przeszedł wielki marsz sprzeciwu, będący wyrazem narastającej frustracji społeczeństwa zmęczonego bezczynnością polityków. Przedstawiciele największych związków zawodowych, organizacji pozarządowych, ruchów studenckich oraz ugrupowań politycznych połączyli siły w Dublinie, by wywrzeć presję na rządzących tuż przed ogłoszeniem budżetu na 2027 rok.
Zgromadzenie rozpoczynające się w symbolicznym Ogrodzie Pamięci i zmierzające pod gmach parlamentu Leinster House stało się donośnym wołaniem o ratunek dla budżetów domowych, dławionych przez kryzys mieszkaniowy oraz niekontrolowany wzrost cen.
Wskazywano na fundamentalny absurd obecnej sytuacji gospodarczej kraju. Irlandia szczyci się doskonałymi wskaźnikami ekonomicznymi i statusem państwa zamożnego, lecz ludzie codzienną pracą budujący ten dobrobyt zostali pozbawieni możliwości godnej egzystencji. Załamanie na rynku nieruchomości nie omija nikogo. Zarówno najem, jak i próby zakupu własnego lokum pochłaniają lwią część dochodów. Wykształceni specjaliści, jak i pracujący na pełny etat, często nie są w stanie opuścić domów rodzinnych, usamodzielnić się, czy pomyśleć o założeniu rodziny. To bezapelacyjna porażka systemu politycznego, która zjednoczyła ponad podziałami pracowników budownictwa, transportu, handlu, gastronomii, a także urzędników i asystentów medycznych.
Oliwy do ognia dolewają niebotyczne rachunki za energię elektryczną oraz opieszałość władz w kwestiach płacowych. Podczas gdy zwykli obywatele płacą drastyczne stawki rzędu 40 centów za kilowatogodzinę, gigantyczne centra danych należące do globalnych koncernów technologicznych korzystają z cen o połowę niższych.
Taka niesprawiedliwość wywołuje uzasadnione poczucie, że przeciętny podatnik dotuje opływających w dostatki gigantów.
Jednocześnie narasta wzburzenie w sektorze publicznym, gdzie ponad jedna trzecia zatrudnionych deklaruje poważne trudności z wiązaniem końca z końcem, podczas gdy rząd zwleka z przedstawieniem akceptowalnego, nowego porozumienia płacowego.
Równie dramatyczny apel wybrzmiał ze strony osób z niepełnosprawnościami oraz środowiska akademickiego. Zwracano uwagę, że zapowiadane przez rząd wsparcie z tytułu kosztów niepełnosprawności może okazać się jedynie pustą obietnicą, która nie pokryje realnych potrzeb potrzebujących.
Z kolei przedstawiciele studentów podkreślali, że koszty kształcenia w Dublinie sięgają blisko 20 000 euro rocznie, co przekracza możliwości finansowe większości rodzin. Bez natychmiastowych inwestycji w budownictwo studenckie, zniesienia wygórowanych opłat wpisowych oraz zasypania trzystumilionowej luki w finansowaniu szkolnictwa wyższego, edukacja stanie się luksusem dostępnym wyłącznie dla nielicznych. Sobotnia mobilizacja jasno pokazała, że społeczeństwo nie zamierza dłużej milczeć.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Kadr z nagrania RTE

