Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Gerry Adams wzywa Dublin do podjęcia działań po słowach Donalda Trumpa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kwestia całkowitej likwidacji granicy na Szmaragdowej Wyspie i wypracowania nowej architektury państwowej powraca ze dwojoną siłą do ścisłego centrum debaty publicznej. Wystąpienie byłego lidera Sinn Féin oraz kluczowej postaci procesu pokojowego z końca ubiegłego wieku, Gerry’ego Adamsa, wywołało głęboki rezonans w irlandzkich kołach politycznych. Trzydzieści lat po wypracowaniu historycznego kompromisu, polityk zarzuca obecnym władzom w Dublinie brak odwagi i zaniechanie strategicznego planowania, stawiając za wzór zaskakująco jednoznaczną postawę dyplomatyczną, jaka nadeszła z Waszyngtonu.

Większość analityków nie spodziewała się, że to właśnie wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych przyniesie tak mocny impuls do dyskusji o referendum niepodległościowym. Podczas dwudniowego pobytu w Irlandii Donald Trump w sposób niezwykle kategoryczny odniósł się do perspektywy połączenia obu części wyspy. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy podczas oficjalnego spotkania z premierem Micheálem Martinem, amerykański przywódca określił proces unifikacyjny jako nieunikniony, dodając bez ogródek, że „równie dobrze może się to stać teraz”.

Prezydent USA wyraził pełne poparcie dla tego scenariusza, stwierdzając w swoim charakterystycznym stylu: „Myślę, że byłoby to fantastyczne. Teraz Wielka Brytania będzie miała coś do powiedzenia w tej sprawie, oczywiście. Ale myślę, że to byłaby świetna sprawa. No bo jak może być źle?”. Gospodarz Białego Domu nie wycofał się ze swoich deklaracji również podczas późniejszego spotkania w rezydencji ambasadora USA, gdzie ponownie powtórzył, że zjednoczenie Irlandii stanowiłoby „bardzo fajną rzecz”.

Do tych niecodziennych, a zarazem niezwykle ważnych politycznie słów odniósł się w niedzielnym wystąpieniu w Dublinie Gerry Adams. Były lider Sinn Féin z zadowoleniem przyjął deklaracje płynące ze strony amerykańskiej administracji, podkreślając zarazem ich głębsze tło społeczne.

Wczorajsze wypowiedzi prezydenta Trumpa na temat jedności Irlandii są mile widziane, chociaż zasadniczo różnimy się z nim w wielu innych kwestiach, podobnie jak mieliśmy to w przypadku jego poprzedników. Odzwierciedlają one powszechne w Ameryce Północnej nastawienie do jedności Irlandii, a w szczególności irlandzkiej diaspory do zjednoczenia Irlandii. I znajduje to coraz większe odzwierciedlenie w głównym nurcie dialogu” – zaznaczył Adams.

Jednocześnie były lider republikańskiego skrzydła skierował ostrą krytykę pod adresem szefa irlandzkiego rządu. Zdaniem Adamsa postawa reprezentowana przez Micheála Martina odbiega od oczekiwań społecznych i wykazuje pasywność w obliczu historycznej szansy.

Micheál Martin nie podzielał pozytywnego nastawienia do jedności Irlandczyków w Irlandii i diasporze. Musi to naprawić i odegrać wiodącą rolę w tym procesie” – powiedział polityk, zarzucając obecnemu gabinetowi bezczynność i braki w dalekowzrocznym zarządzaniu państwem.

Kwestia formalnego przeprowadzenia głosowania granicznego pozostaje precyzyjnie uregulowana w zapisach Porozumienia Wielkopiątkowego z 1998 roku. Umowa ta nakłada na brytyjskiego sekretarza ds. Irlandii Północnej obowiązek wyznaczenia terminu referendum w momencie, gdy z prognozy jednoznacznie wynikać będzie, iż większość mieszkańców opowie się za wyjściem ze struktur Zjednoczonego Królestwa.

Równolegle zmiana przebiegu granic wymaga bezwzględnej akceptacji obywateli Republiki Irlandii w drodze ogólnokrajowego referendum konstytucyjnego.

Adams mocno akcentuje fakt, że czynniki rządowe po obu stronach granicy wykazują grzech zaniedbania, nie przygotowując odpowiedniej infrastruktury prawnej i gospodarczej pod nadchodzące zmiany. Brak merytorycznych dyskusji i symulacji ekonomicznych uważa za celowe unikanie tematu przez elity rządzące.

Brak planowania ze strony irlandzkiego rządu, prawie 30 lat po zawarciu umowy, jest nie do obrony i niezwykle krótkowzroczny. Nie ma na to żadnego wytłumaczenia. Konieczne jest pełne wdrożenie Porozumienia Wielkopiątkowego, w tym ustalenie daty i zaplanowanie referendum w sprawie przyszłości” – argumentował.

W ocenie weterana irlandzkiej sceny politycznej proces zjednoczeniowy nie może ograniczać się wyłącznie do aktu politycznego czy prostej fuzji terytorialnej. Zbudowanie nowej państwowości wymaga głębokich reform strukturalnych, które zabezpieczą interesy wszystkich grup społecznych i wyznaniowych.

Wymaga to otwartych dyskusji na temat przyszłości, aby zagwarantować, że obywatele nie tylko będą podejmować świadome decyzje, ale że nowa Irlandia, która powstanie po zakończeniu unii, będzie krajem, w którym każdy będzie ceniony, a prawa socjalne i ekonomiczne będą respektowane. Rząd Irlandii powinien powołać Zgromadzenie Obywatelskie lub serię takich zgromadzeń, aby omówić proces zmian konstytucyjnych i środki niezbędne do zbudowania ogólnoirlandzkiej gospodarki, prawdziwie ogólnokrajowego systemu opieki zdrowotnej i edukacji i wiele więcej” – podsumował Adams.

Deklaracje amerykańskiego prezydenta w połączeniu z mocnym głosem środowisk republikańskich nakładają, co widać już wyraźnie, nową presję na gabinet w Dublinie. Dyskusja o wyznaczeniu wiążącej daty referendum przestaje być jedynie postulatem pojedynczych ugrupowań, stając się realnym wyzwaniem dla przyszłości całej wyspy.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. Sinn Fein

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version