Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Geniusz z zielonym paskiem. Eamon Ryan ratuje planetę plastikiem z tablicy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Gdyby ktoś się obawiał, że odejście ze stołka ministra transportu i środowiska ugasiło nieokiełznaną inwencję Eamona Ryana, spieszę uspokoić, nic takiego nie miało miejsca. Były szef irlandzkich Zielonych wciąż tryska pomysłami formatu czystego i nieposkromionego geniuszu. Tym razem architekt irlandzkiej zielonej transformacji postanowił uchylić rąbka tajemnicy i wyjaśnić, co tak naprawdę uchroni nasze dzieci przed katastrofą klimatyczną.

Czy tym stanie się rezygnacja z plastiku lub przebudowa sieci energetycznej? Skądże. Zbawienie nadejdzie w małym, plastikowym, zielonym pasku naklejonym na tablicę rejestracyjną samochodu elektrycznego. Ruch genialny w swej prostocie, niczym myśl byłego polityka.

Dotychczas naiwni kierowcy myśleli zapewne, że kupują „elektryki” z powodu dopłat od rządu (sięgających do 3500 euro), niższych kosztów eksploatacji czy po prostu z chęci jeżdżenia nowym autem. Nic bardziej mylnego. Jak niestety wyjaśnił Ryan na antenie stacji News Talk, chodzi przede wszystkim o „sygnał cnoty” i wywołanie psychologicznego przełomu w głowach reszty społeczeństwa.

Zapomnijmy więc o twardej infrastrukturalnej rzeczywistości, w której transport odpowiada za ponad 42 procent krajowych emisji dwutlenku węgla. Zapomnijmy też o ambitnych rządowych planach, by do 2030 roku aż 30 procent wszystkich aut na irlandzkich drogach śmigało na baterie. Kluczem do sukcesu nie jest również bezduszne przeliczanie kilowatogodzin, lecz terapia moralna na drogach.

Zielony pasek na końcu tablicy rejestracyjnej ma powiewać niczym sztandar moralnej wyższości nad sąsiadem, który wciąż śmie odpalać obrzydliwego diesla.

Najbardziej wzruszający fragment tej filozoficznej konstrukcji dotyczy relacji rodzinnych. Eamon Ryan podsunął bowiem gotowy scenariusz na domowy dramat, który ma rozgrywać się w każdym irlandzkim wozie. Oczami wyobraźni widzi zapewne zapłakane dziecko, które z tylnego siedzenia „benzyniaka” spogląda na rodzica i zadaje to rozdzierające serce pytanie: „Tato, mamo, dlaczego jeździmy samochodem, który niszczy planetę?”.Wtedy rodzic, zamiast tłumaczyć zdramatyzowanej latorośli, że z pensji po opłaceniu kredytu i rachunków za prąd nie starczyło na elektryczną nówkę z salonu – ma po prostu spokojnie wskazać palcem przez szybę i powiedzieć: „Spójrz, synu! Tamten pan z przodu ma zielony pasek na tablicy! On robi to dla ciebie!”. Dziecko natychmiast ociera łzy, płonąca od upałów Europa chłodzi się o dwa stopnie, a lodowce na biegunie przestają się topić. Problem rozwiązany, można wracać do domu.

Warto przy tym docenić niezwykłą elastyczność byłego ministra w ocenie rzeczywistości. Ex minister Ryan z dumą przypomina, że aż 80 procent domów w Irlandii to budynki jednorodzinne na wsi lub obiekty z własnym podjazdem, więc ładowanie baterii to przecież dziecinna igraszka. To, że sieć energetyczna w wielu miejscach ledwo zipie, a ładowanie baterii z przydomowego gniazdka podczas rekordowych fal upałów bywa sprawdzianem cierpliwości, to zaledwie drobny detal techniczny. Ważne, że na podjeździe błyszczy na tablicy rejestracyjnej kolor zieleni.

Niektórzy mogliby złośliwie zauważyć, że przypisywanie zielonej naklejce mocy sprawczej, a godnej traktatu pokojowego, to podręcznikowy przykład odklejenia od realiów szarego człowieka. Ale Eamon Ryan się tym nie przejmuje, bo wg niego zielony pasek ma dawać jasno do zrozumienia, że „nie jesteśmy sami w walce ze zmianami klimatu”. To nie jest zwykły kawalątek folii – to manifest, darmowa reklama i rozgrzeszenie w jednym.

Pozostaje tylko pogratulować byłemu ministrowi niezmiennie wybitnej formy intelektualnej. Z takimi pomysłami w portfelu możemy spać spokojnie. Jeśli planetę da się uratować za pomocą zielonego kawałka plastiku na zderzaku, to jesteśmy na prostej drodze do klimatycznego raju. A jeśli to nie zadziała – zawsze przecież można wprowadzić niebieskie paski na rowery i różowe na hulajnogi. W końcu dla przyszłych pokoleń trzeba robić wszystko, żeby miały czyste powietrze.

*

Ja naprawdę nie mam nic przeciwko zielonym tablicom dla aut elektrycznych, jako oznaczenia. jednak dorabianie do tego całej tej klimatycznej ideologii, a na dodatek próby udowodnienia, że ktoś zwóci na to uwagę, zakrawa na kpinę z inteligencji mieszkańców Irlandii.

Bogdan Feręc

Źr. News Talk

Photo by myenergi on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version