Gdy w kościach łupie, miej wszystko w d…

Całkiem niedawno był ten dzień, o którym zazwyczaj przypomina mi Facebook, więc dzień, w którym się urodziłem.

Dzień, jak dzień, ale zmuszony zostałem do refleksji, chociaż wcale nie miałem takich planów, bo po co, 48. raz podsumowywać wydarzenia z przeszłości. Tu jednak „pomocną” dłoń wyciągnęły do mnie osoby, które zdecydowały się pogratulować, iż udało mi się dożyć tych czasów, chociaż część z nich uważa, że powstałem w czasach, kiedy węgiel kamienny dopiero się tworzył.

To nic, już się przyzwyczaiłem, bo 30-letnich gówniarzy też to czeka, więc oni gadają, a ja tylko czekam.

W każdym razie moje koleżanki, z którymi cyklicznie spotykam się w jednym z salonów samochodowych, gdzie oddaję się swojej pasji, stwierdziły, że nie wyglądam na swoje lata i obstawiałyby, gdyby nie znały daty urodzin, że jestem o przynajmniej „dychę” młodszy. Pojawił się wówczas także niewielki problem, bo człowiek, który jest szczęściarzem i nie posiada profilu na Facebooku, jął kłócić się ze mną, że 48 wiosen to ja nie mam. Udowodniłem, mam, a dowodem był dowód i widniejąca tam data, z moimi jakoby narodzinami.

Tu jednak ów „nieposiadacz” mało znanego w świecie medium społecznościowego, nie zaprzestał swych dociekań i próbował ustalić, jak ja się czuję? Zastanowiło mnie wtedy, jaki ma w tym cel, bo ubezpieczenie na życie już mam, a on w „inszurancie” nie pracuje. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że jak na swoje lata, całkiem dobrze, chociaż czasami, czuję się, nie jakby potrącił mnie rydwan czasu, a wręcz po mnie przejechał.

Pytania się nie kończyły, a ów wiedział, bo znamy się już kilka lat, że może mnie zapytać o wszystko, więc kontynuował przesłuchanie, próbując ustalić mój obecny stan zdrowia. Wtedy zacytowałem mojego lekarza prowadzącego, który przy każdej nadarzającej się okazji, przypomina mi, że 18 lat, to już nie mam, więc będę odczuwał, a i przypadłości będą bardziej dokuczliwe, czyli się nasilą. Fajny lekarz – umie mi poprawić nastrój.

Przemilczałem natomiast opinię specjalisty radiologii, który po którymś z kolei prześwietleniu, wtedy mojej głowy, powiedział, że mogę być spokojny, bo „nic tam nie ma”. To trochę mnie zastanowiło, ale skoro człowiek z tytułem doktora tak właśnie mówi, to może faktycznie, nic tam nie ma i pozostałem z nadzieją, że nic, co mogłoby mnie niepokoić.

W każdym razie zastanowiłem się, kiedy już ci wszyscy złośliwcy złożyli mi życzenia, jak ja się czuję ze swoimi latami?

Cóż, całkiem dobrze, niezbyt często odczuwam bóle, częściej nic mi się nie chce i generalnie, to żyje mi się całkiem przyjemnie, bo nauczyłem się mieć wszystko w dupie. Wieku nie zmienię, więc nie będę z tym walczył, czyli przejmować nie na się czym, bo on zwycięży i tak. Mogę dziada pokonać jego własną bonią, czyli żyć długo i cieszyć się z tego.

Są też całkiem miłe strony moich lat, bo mam już tę świadomość, że do emerytury coraz bliżej, więc będę mógł żyć na koszt państwa, wylegiwać się do południa, czas wolny spędzać w przyszpitalnych przychodniach i mówić, a pamiętasz…

W życiu kieruję się też zasadą, którą w słowa ubrała nasza noblistka Wisława Szymborska w wierszu „Oda do starości”.

Oda do starości – Wisława Szymborska

Co to za życie bywa w MŁODOŚCI!?
Nie czujesz serca… wątroby… kości…
Śpisz jak zabity, popijasz gładko…
i nawet głowa boli cię rzadko.

                  ***
Dopiero człeku twój wiek DOJRZAŁY!
Odsłania życia urok wspaniały…
Gdy łyk powietrza, z wysiłkiem łapiesz…

Rwie Cię w kolanach…
Na schodach sapiesz…
Serce jak głupie szybko ci bije…
Lecz w każdej chwili czujesz, że ŻYJESZ!
Więc nie narzekaj z byle powodu
Masz teraz wszystko, czego za młodu
nie doświadczyłeś. Ale DOŻYŁEŚ!

                  ***

Więc chociaż czasem w krzyżu cię łupie
Ciesz się dniem każdym!

Miej wszystko w DUPIE!!!

48-latek z dużą wolą poczynienia zniszczeń finansowych w systemach emerytalnych Republiki Irlandii oraz Rzeczypospolitej Polskiej – Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
Maseczki i plastikow
Banki nadal mogą ud
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish