Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Gdy liczy się każda sekunda: Dramatyczne opóźnienia irlandzkich karetek w stanach zagrożenia życia

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Krajowy system ratownictwa medycznego w Irlandii mierzy się z bezprecedensowym kryzysem wydolności, którego najgorsze skutki uderzają w pacjentów w stanach bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia. Oficjalne statystyki opublikowane na mocy ustawy o dostępie do informacji publicznej ujawniają zatrważający obraz rzeczywistości, w której w zeszłym roku w prawie trzech i pół tysiąca przypadków zaklasyfikowanych jako najwyższy priorytet, czas oczekiwania na przyjazd ambulansu przekroczył pełną godzinę.

Najbardziej drastyczny odnotowany przypadek dotyczył pacjenta zmagającego się z krytyczną sytuacją medyczną, który na ratunek musiał czekać aż sześć godzin i pięćdziesiąt pięć minut. W pięciu innych incydentach opóźnienie wyniosło ponad cztery godziny, w dwudziestu dwóch przypadkach karetka jechała od trzech do czterech godzin, a w kolejnych stu trzydziestu sześciu zgłoszeniach oczekiwanie trwało od dwóch do trzech godzin.

Struktura zgłoszeń alarmowych w Irlandii opiera się na precyzyjnej segregacji medycznej, gdzie najwyższy status – fioletowy – przypisany jest do sytuacji bezwzględnie zagrażających życiu, takich jak zatrzymanie akcji serca lub oddechu. Drugi w kolejności status – czerwony – obejmuje inne bardzo poważne, wymagające natychmiastowej interwencji stany chorobowe lub powypadkowe.

Dane pokazują, że Krajowa Służba Pogotowia Ratunkowego dopuściła do ponadgodzinnego opóźnienia w trzynastu przypadkach oznaczonych kolorem fioletowym oraz w blisko trzech tysiącach pięciuset przypadkach oznaczonych kolorem czerwonym. Choć dyrekcja pogotowia tonuje te doniesienia, tłumacząc, że część spraw mogła początkowo wyglądać na mniej groźne i dopiero w trakcie rozwoju wydarzeń lub po uzyskaniu nowych informacji podniesiono ich priorytet, to skala opóźnień w stanach krytycznych pozostaje faktem.

Krajowe cele operacyjne ratownictwa zakładają, że czterdzieści pięć procent wezwań czerwonych oraz siedemdziesiąt pięć procent fioletowych powinno zostać obsłużone w czasie krótszym niż dziewiętnaście minut od momentu odebrania telefonu przez dyspozytora.

Rzeczywistość ubiegłego roku zweryfikowała te założenia w sposób negatywny. W ujęciu krajowym cel dla kategorii fioletowej udało się osiągnąć w siedemdziesięciu jeden procentach przypadków, jednak pod koniec roku, a konkretnie w grudniu, wskaźnik ten drastycznie spadł do zaledwie sześćdziesięciu dwóch i pół procent. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku pacjentów z kategorii czerwonej – w skali roku wymagany czas dojazdu zachowano w czterdziestu czterech procentach zgłoszeń, natomiast w grudniu odsetek ten skurczył się do niespełna trzydziestu siedmiu procent.

Przedstawiciele National Ambulance Service tłumaczą te wyniki lawinowym i nieustannym wzrostem zapotrzebowania na usługi medyczne. W zeszłym roku system musiał obsłużyć około czterysta pięćdziesiąt tysięcy wyjazdów alarmowych, co stanowi pięcioprocentowy skok w skali zaledwie dwunastu miesięcy. Zarządzający strukturami medycznymi podkreślają, że zjawisko to odzwierciedla głębokie, systemowe problemy całej irlandzkiej służby zdrowia, na które składają się przede wszystkim postępujące starzenie się społeczeństwa oraz stale rosnąca liczba pacjentów cierpiących na schorzenia przewlekłe.

Pomimo faktu, że w strukturę ratownictwa wpompowano w ostatnim czasie duże środki finansowe, zwiększając budżet operacyjny, zatrudnienie personelu oraz inwestując w modernizację i rozbudowę floty pojazdów, system wciąż nie nadąża za realnymi potrzebami populacji.

Kluczowym elementem filozofii działania pogotowia pozostaje tak zwana priorytetyzacja kliniczna, co w praktyce oznacza, że wysyłane zespoły zawsze w pierwszej kolejności zabezpieczają pacjentów o najwyższym stopniu ryzyka zgonu.

Oficjalne procedury krajowe nie wyznaczają żadnych maksymalnych, sztywnych limitów czasu oczekiwania po przekroczeniu podstawowych progów osiemnastu minut i pięćdziesięciu dziewięciu sekund. W warunkach skrajnego przeciążenia infrastruktury medycznej oznacza to, że pacjenci z teoretycznie stabilniejszymi, choć wciąż poważnymi urazami lub dolegliwościami, odsuwani są w kolejce na rzecz nagłych reanimacji. Ceną za ten system selekcji są wielogodzinne, samotne minuty oczekiwania na pomoc, które dla wielu chorych i ich rodzin stają się doświadczeniem traumatycznym.

Bogdan Feręc

Źr. Breaking News

Fot. CC Heggyhomolit

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version