Po ponad dwóch dekadach przepychanek, odwołań i zwykłego zmęczenia tematem, podjęto nareszcie decyzję, na którą czekało całe Galway. An Coimisiún Pleanála zatwierdza budowę obwodnicy miasta. Rada Hrabstwa dostała już oficjalne powiadomienie i wreszcie widać, że sprawa ruszy z miejsca, o ile nie nastąpią nieprzewidziane trudności.
Projektowana obwodnica ma mieć długość 18 kilometrów i prowadzić z autostrady M6 na wschodnich obrzeżach miasta do terenów za wioską Bearna. Na jego realizację przeznaczono 1 miliard euro w ramach Narodowego Planu Rozwoju. Po latach fałszywych startów pojawia się więc poczucie, że tym razem naprawdę da się to doprowadzić do końca. Decyzję z zadowoleniem przyjął minister stanu ds. transportu Seán Canney. Mówi, że to ważny moment dla miasta i regionu, bo pozwolenie daje projektowi przejrzystość i potrzebny ruch do przodu. Zwraca też uwagę na ludzi, którzy od prawie 20 lat żyją w niepewności, czy ich domy będą musiały ustąpić miejsca pod inwestycję. Podkreśla potrzebę jasnej komunikacji na kolejnych etapach planowania, które niestety, ale mogą doczekać się protestów.
Jednocześnie minister przypomniał, że sama obwodnica nie rozwiązuje wszystkich problemów komunikacyjnych Galway. Wskazuje na potrzebę dalszych inwestycji w transport, w tym analizę opcji kolejowych i poprawę wygody przemieszczania się po mieście. Cieszy się jednak z postępu w sprawie rozbudowy portu w Galway, a w planie jest nowy głębokowodny port i rekultywacja 27 hektarów okolicznych gruntów.
Swój głos dokłada Izba Handlowa Galway i jej dyrektor generalna Karen Ronan powiedziała wprost, że dalsze opóźnienia mogą zaszkodzić miejscom pracy, inwestycjom i kondycji gospodarczej regionu. Izba zrzesza 500 przedsiębiorstw i widzi skutki korków każdego dnia. Dyrektor Ronan podkreśliła, że obwodnica to tylko część większej układanki, a miasto potrzebuje też BusConnects, lepszych połączeń kolejowych i inwestycji w infrastrukturę rowerową. Zwraca uwagę, że projekt musi iść dalej bez kolejnych komplikacji administracyjnych.
Historia obwodnicy jest długa, bo pierwsze pomysły pojawiały się już w 1999 roku, natomiast w 2008 r. wydano pozwolenie na budowę wartych wtedy 17 mln euro. W 2011 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że projekt narusza dyrektywę siedliskową, więc trzeba było zaczynać od nowa. W 2015 r. ruszyły konsultacje nad nową wersją, czyli tą, która dziś dostaje zielone światło. W 2021 r. pozwolenie już raz przyznano, ale cofnięto je po tym, jak wyszło na jaw, że nie uwzględniono wpływu projektu na plan działań klimatycznych. Następnie uzupełniono dane i w końcu sprawa wraca na właściwe tory.
Decyzja wzbudza jednak emocje, ponieważ grupy ekologiczne mówią o kroku wstecz w czasie domniemanego i promowanego przez Unię Europejską kryzysu klimatycznego. Podczas budowy do atmosfery ma trafić ok. 126 tys. ton CO₂. Urzędnicy przyznają, że negatywne skutki są poważne i będą trwałe, choć twierdzą, że takie obciążenie pojawia się przy każdej dużej inwestycji transportowej. Organizacja Friends of the Irish Environment zapowiada, że przeanalizuje decyzję, więc sprawa może wrócić na wokandę.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, budowa zacznie się w 2028 roku i potrwa około trzech lat. W Galway wielu mieszkańców reaguje ulgą, inni z dystansem, część z niepokojem, ale po 20 latach historii pełnej zakrętów, obwodnica w końcu ma decyzję, która zamyka jeden rozdział i otwiera następny.
***
To komentarz będzie skierowany do tzw. grup ekologicznych. Ile dwutlenku węgla i gazów cieplarnianych trafiło do atmosfery przez wojny na Ukrainie i w Iranie? Policzcie te wszystkie produkowane machiny wojenne, spaliny z rakiet, bomb zrzucanych z samolotów, sprzętu, jaki płynął i jechał całymi kilometrami. Do tego doliczcie pożary baz paliwowych i ich emisje. Ile, powiedzcie mi tylko ile, zamiast bez zastanowienia nad tym faktem zapowiadać, że będziecie protestować wobec budowy drogi, która, choć w części zmieni obraz zakorkowanych ulic w Galway.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Daniel Zbroja on Unsplash

