Gadające głowy, czyli polityczne maski

Jeszcze kilka lat temu i ponownie muszę wrócić do Endy Kennyego, słowo premiera, wicepremiera i ministrów, znaczyło, bo było zapowiedzią tego, co planuje się zrobić.

Obecnie gadulstwo zastąpiło prawdziwy przekaz, a krętactwo słowne i rozmijanie się z prawdą, zagościło na politycznych salonach i to w nader widoczny sposób. Sam rząd, też jakby zaczął gubić się w swoim przekazie, bo wysyłając sprzeczne informacje lub takie, któ®e dezaktualizują się w krótkim czasie, stracił całkowicie wiarygodność, czyli on – rząd sobie gada, a ludzie i tak robią swoje, puszczając informację mimo uszu.

To zły prognostyk na przyszłość, bo pokazuje, jak bardzo i to w krótkim czasie, można utracić zaufanie, więc w efekcie, poparcie społeczne.

Gdybym miał brać w obronę obecny rząd koalicyjny Fianna Fáil, Fine Gael i Green Party, otrzymuję od tych właśnie polityków na tyle mało argumentów, że wręcz zastanawiam się, czy to w ogóle możliwe? Jedynym chyba usprawiedliwieniem i to tylko w zakresie koronawirusa może być fakt, iż to całkiem nowe zjawisko, które przetoczyło się przez kulę ziemską, rozjeżdżając zaufanie dla polityków, bo i oni zagubieni byli w swoich działaniach, o spójności tych, nawet nie wspominając.

W całej sprawie ważne jest jednak to, że pomijając aspekt koronawirusa, prawdy próżno jest szukać w rządowych wypowiedziach, bo te, sugerują jedno, mówią drugie, natomiast ministrowie, robią coś całkiem innego. Weźmy tutaj przykład finansów i informacji, że podatki nie będą podnoszone, o czym zapewniał szef resortu skarbu. To akurat się zgadza, ale tuż za nim staną minister turystyki i środowiska, a ten właśnie nałożył na nas podatek węglowy i zapowiada, że ma jeszcze kilka ciekawych rozwiązań, by klimatycznie oczyścić wyspę. To nic innego, jak walka z podatnikami, albowiem koszty zmian, pokrywamy my, nie zaś „pomysłowy Dobromir”, więc minister Ryan.

Istotą całego problemu jest również bierność tego gabinetu, który nie robi właściwie nic w zakresie budowlanym, czyli zapowiada i obiecuje, a mieszkań jak nie było, tak ich nie ma, natomiast te budowane od podstaw, są tak drogie, że niewiele osób na nie stać. I tutaj zapowiadane były hucznie zmiany, a dotyczyły wykupu całych osiedli, jednak to ponownie był polityczny kapiszon, bo 10 proc. podatek, nie wpłynął na fundusze inwestycyjne, obracające miliardami dolarów. Co w tym wszystkim jeszcze gorsze, rząd zapomniał, iż poprzez opodatkowanie funduszy i to na tak niskim poziomie, uderzył bezpośrednio w nabywcę końcowego, bo to on, przy zakupie domu od inwestora, zapłaci dziesięcioprocentową daninę, która miała być dla kraju wybawieniem i blokadą cen.

To nie koniec problemów koalicji, bo jasności nie ma w działaniach wielu resortów, w tym zdrowia, ale i opieki socjalnej, więc swobodnie można teraz powiedzieć, że polityka jest w tym kraju nieudolna i potrzeba jej świeżości, a także realnego podejście do rozwiązywania problemów toczących wyspę.

Zastanawiać się też można, czy inne partie mogą sobie poradzić po odebraniu przez wyborców władzy koalicji, ale i tu możemy mieć problem, gdyż zarówno duża, jak i mniejsze partie opozycyjne, odkrywczych pomysłów nie mają, a próbują odwrócić sytuację, więc działać, zaprzeczając pomysłom gabinetu i koalicji. Jest też w wypowiedziach polityków opozycji wiele populizmu, przeplatanego hasłami iście socjalizującymi, ale przypomnę, że takie słowa, są po pierwsze bardzo niebezpieczne, głównie dla polityków, a i kosztowne w realizacji. Tym samym to kolejny punkt na mapie odchodzenia od realizmu politycznych wypowiedzi, więc niczego więcej, jak pustosłowia, które ma dać nam złudny obraz troski o społeczeństwo.

Tak dochodzimy do przekonania, że politycy kłamią, oszukują i są w polityce wyłącznie dla korzyści własnych, bo milionerów w Oireachtas i rządzie, mamy całkiem pokaźną ilość.

Złe dopiero jednak nadejdzie, bo już za 18 miesięcy, w świetle jupiterów pojawi się na fotelu premiera Leo Varadkar, przejmując obowiązki Micheála Martina. Tak mówi umowa koalicyjna, więc Varadkar będzie następcą, ale już teraz spodziewam się, że festiwal obietnic i zawiedzionych nadziei, dopiero się rozpocznie, a wszystkie wypłyną z ust „pięknisia” Leo, czyli pierwszego czarodzieja irlandzkiej polityki.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Pilnie potrzebna jes
Facebook, NASK i UNI
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian