Foster i Johnson będą mieli kolejny problem

Jednostronne posunięcie Wielkiej Brytanii w sprawie implementacji Protokołu z Irlandii Północnej spotkało się z ostrą krytyką władz Unii Europejskiej, a teraz dołączyć może do tego Senat USA.

Już w przyszłym tygodniu amerykańscy senatorowie zajmą się wnioskiem o wyrażenie swojego poparcia dla Porozumienia Wielkopiątkowego, a rezolucja w tej sprawie, pojawić się powinna jeszcze przed Dniem Świętego Patryka. Dokument, który złożony zostanie w Senacie USA, ma być też poparty przez obie główne partie, które w nim zasiadają, ale i frakcje, więc będzie ponadpartyjnym, a to stawia władze Wielkiej Brytanii w trudnej sytuacji.

Wniosek o wsparcie dokumentu porozumienia wielkopiątkowego wysunęli demokratyczny senator Bob Menendez, jako przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych w Senacie USA oraz republikanka Susan Collins. Przed złożeniem wniosku, pomysłodawcy przeprowadzili wideokonferencję z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Marošem Šefčovičem i ministrem spraw zagranicznych Irlandii Simonem Coveneyem.

Sprawa ma związek z ogłoszeniem przez rząd Borisa Johnsona, iż przedłuży okres karencji na niektóre towary rolno-spożywcze, co pozwoli na terminowe dostawy do supermarketów w Irlandii Północnej. Zapowiedź poparła wtedy i wyraziła swoje ogromne zadowolenie premier Irlandii Północnej i jednocześnie szefowa Demokratycznej Partii Unionistów Arlene Foster.

Słowa premiera Johnsona, uznane zostały przez Brukselę i Dublin, za jednostronne naruszenie umowy brexitowej, a podkreślono, iż mogą być również pogwałceniem Porozumienia Wielkopiątkowego. W replice na zapowiedzi Londynu mówiono również, iż to pogwałcenie prawa międzynarodowego, co może mieć konsekwencje prawne.

Podobnego zdania jest klub Friends of Ireland w amerykańskim Senacie, który poprzez wyrażenie swojego poparcia dla Porozumienia Wielkopiątkowego, chce dać sygnał premierowi Johnsonowi, że może oczekiwać kolejnych kroków ze strony władz USA. Już wcześniej i przewodnicząca Kongresu Nancy Pelosi, jak i ówczesny prezydent elekt Joe Biden mówili, że Wielka Brytania, jeżeli chce liczyć na owocną współpracę z USA, musi kierować się zasadami prawa międzynarodowego i przestrzegać zawieranych umów.

*

Co rezolucja Senatu USA może oznaczać dla rządu Borisa Johnsona? Wiele, bo Londyn, wciąż liczy na podpisanie intratnych kontraktów handlowych z Amerykanami, ale ważne jest, aby takie, zatwierdzone zostały przez obie izby tamtejszego parlamentu. O ile choćby jedna z nich, więc Kongres lub Senat, będzie miała wątpliwości w kwestii przestrzegania zasad prawa międzynarodowego, nawet po podpisaniu umów przez prezydenta Bidena, taką umowę mogą zablokować. Komisja Kongresu ds. Współpracy Międzynarodowej oraz Komisja Kongresu ds. Handlu zapowiedziały, a miało to miejsce jeszcze za prezydentury Donald Trumpa, że ich zgoda na nowe umowy z Wielką Brytanią, uzależniona będzie od przestrzegania innych umów, w tym czysto politycznych.

Z tego może wynikać, że gabinet Borisa Johnsona, o ile wciąż utrzymywać będzie, iż przedłuży niektóre przepisy przejściowe związane z handlem i przewozem towarów przez granicę na Morzu Irlandzkim lub bez porozumienia z partnerami z Unii Europejskiej jednostronnie wprowadzi tę zasadę, raczej nie może liczyć na rozwijanie współpracy z USA, a nawet stosunki obu państw mogą ulec ochłodzeniu. To natomiast może przełożyć się na spadek poparcia dla brytyjskiej Partii Konserwatywnej, a rykoszetem uderzona zostanie też Demokratyczna Partia Unionistów z Irlandii Północnej. Nawiasem mówiąc, będzie to na rękę Sinn Féin, które w USA, próbuje zjednać sobie zwolenników dla idei referendum zjednoczeniowego i powstania jednej Irlandii.

Bogdan Feręc

Źr: Washington Post/RTE

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Fota Wildlife donate
Julian na prezydenta
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian