Debata nad równością w edukacji akademickiej zyskuje nowy, niepokojący kontekst. Choć Irlandia dumnie plasuje się w czołówce europejskich zestawień dotyczących odsetka obywateli z wyższym wykształceniem, rzeczywistość studiowania staje się dla wielu walką o przetrwanie. Koszty kształcenia na poziomie wyższym przekształciły się w systemową barierę, która redefiniuje pojęcie powszechnej dostępności studiów.
Statystyczny sukces a codzienna walka
Z perspektywy rządowej sytuacja wygląda imponująco. Minister stanu w Departamencie Szkolnictwa Wyższego Marian Harkin wskazuje na twarde dane: ponad sześć na dziesięć osób w wieku 25–34 lat w Irlandii posiada dyplom uczelni wyższej, a to najwyższy wskaźnik w Europie. Każdego roku naukę podejmuje ćwierć miliona studentów, a kolejne 400 tysięcy korzysta z programów kształcenia ustawicznego. Dane te miałyby dowodzić, że system działa bez zarzutu, a młodzi ludzie masowo garną się do nauki.
Zupełnie inny obraz wyłania się jednak z perspektywy samych zainteresowanych. Prezes krajowej organizacji studenckiej Aontas na Mac Léinn Daniel Walsh alarmuje, że sektor dotknięty jest głębokim kryzysem cenowym. Pułap finansowy, jaki musi pokonać młody człowiek, staje się „największą barierą w dostępie do szkolnictwa wyższego w Irlandii”. Ukrytym kosztem statystycznego sukcesu, jest natomiast drastyczny spadek jakości życia studiujących – wskazuje Walsh.
Kryzys mieszkaniowy sercem problemu
Najpoważniejszym czynnikiem destabilizującym budżety studenckie są koszty najmu nieruchomości. Presja ta paraliżuje przede wszystkim kluczowe ośrodki akademickie – Dublin, Cork, Galway oraz Limerick. Stołeczne czynsze należą obecnie do najwyższych na kontynencie, a znalezienie jakiegokolwiek lokum graniczy z cudem.
Problem potęguje komercjalizacja bazy noclegowej. Nowo otwierane akademiki, zamiast stanowić bezpieczną i tanią alternatywę, przypominają luksusowe hotele. Przykładowo, w niedawno oddanych do użytku obiektach w Galway ceny podstawowych pokojów zaczynają się od 300 euro za tydzień. W skali miesiąca daje to kwotę zupełnie nierealną dla przeciętnego studenta czy jego rodziny. Walsh stawia sprawę jasno: taki model jest społecznie bezużyteczny i niedojrzały. Rozwiązaniem nie jest budowanie prywatnych, drogich kompleksów, lecz masowe, celowe inwestycje państwa w publiczną, przystępną cenowo infrastrukturę mieszkaniową.
Pułapka czesnego
Drugim filarem kryzysu są bezpośrednie opłaty sankcjonowane przez państwo. Wkład studencki (tzw. student contribution fee) w wysokości 2500 euro rocznie wciąż plasuje Irlandię w ścisłej europejskiej czołówce pod względem kosztów czesnego.
Obecny poziom tej opłaty budzi szczególne kontrowersje w kontekście niespełnionych obietnic politycznych. Choć w oficjalnym programie rządowym znalazło się zobowiązanie do systematycznego obniżania, a docelowo całkowitego zniesienia tego obciążenia, praktyka poszła w odwrotnym kierunku. W okresie pandemii COVID-19 opłatę przejściowo zredukowano do 2000 euro, jednak w kolejnym budżecie przywrócono jej wyższy wymiar. Strona rządowa argumentuje, że utrzymanie kwoty 2500 euro to i tak efekt „stałej redukcji o 500 euro” względem wcześniejszych założeń wyjściowych, jednak dla uszczuplonych portfeli studentów to słabe pocieszenie.
Ministerstwo broni swojej polityki, wskazując na mechanizmy osłonowe, takie jak Fundusz Pomocy Studenckiej. W bieżącym roku akademickim dysponował on kwotą 19 milionów euro, co pozwoliło wesprzeć ponad 22 tysiące osób zmagających się z opłaceniem czynszu czy zakupem żywności. Krytycy zauważają jednak, że przy ćwierćmilionowej populacji studentów pomoc ta ma charakter czysto doraźny i nie rozwiązuje problemów strukturalnych.
Przetrwać zamiast studiować
Splot wysokich opłat i drastycznych kosztów utrzymania generuje dramatyczne sytuacje życiowe. Aby utrzymać się na uczelniach, młodzi ludzie zmuszeni są do drastycznych kompromisów. Wielu z nich na wykłady dojeżdża z odległych miejscowości, tracąc czas i energię. Inni, jak podkreśla Walsh, zmagają się z niedożywieniem, przychodząc na zajęcia głodni, byle tylko zaoszczędzić na podstawowych produktach.
Tradycyjny etos studiowania jako okresu rozwoju intelektualnego, nawiązywania relacji i wchodzenia w dorosłość ustępuje brutalnej ekonomii. Dla rosnącej rzeszy młodych Irlandczyków uniwersytet przestał być przestrzenią możliwości – stał się systemem, który trzeba po prostu fizycznie i finansowo przetrwać. Bez radykalnej rewizji polityki mieszkaniowej i stypendialnej państwa, imponujące wskaźniki „uszkolnienia”, zaczną wkrótce maskować głębokie rozwarstwienie społeczne.
Bogdan Feręc
Źr. RTE

