Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Fianna Fáil traci grunt pod nogami. Wyborcy wystawiają rachunek za drożyznę i polityczną krótkowzroczność rządu

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Spadek poparcia dla Fianna Fáil nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Było raczej kwestią czasu, kiedy wyborcy przestaną reagować na polityczne deklaracje, budżetowe obietnice i kolejne zapewnienia, że sytuacja gospodarcza znajduje się pod kontrolą. Irlandczycy mają bowiem całkiem dobrą pamięć, szczególnie wtedy, kiedy każdego tygodnia muszą coraz głębiej sięgać do portfeli. I choć politycy mogą próbować przekonywać, że podejmowane przez nich decyzje służą stabilności państwa, codzienność mieszkańców coraz wyraźniej pokazuje, jak duża jest przepaść między rządową narracją a rzeczywistością.

Najnowszy sondaż Sunday Independent / Ireland Thinks przynosi dla Fianna Fáil kolejne nieprzyjemne wiadomości. Partia traci dwa punkty procentowe i osiąga zaledwie 16 proc. poparcia. To wynik, który trudno uznać za powód do zadowolenia, szczególnie dla ugrupowania współtworzącego rząd i mającego realny wpływ na kierunek polityki państwa. Co więcej, nie jest to pojedynczy polityczny wypadek przy pracy, który można zbyć stwierdzeniem, że sondaże mają swoje kaprysy. Coraz bardziej wygląda to na konsekwencję narastającego niezadowolenia społecznego.

Fine Gael pozostaje na poziomie 18 proc., natomiast Sinn Féin odzyskuje dwa punkty i osiąga 21 proc. To właśnie Sinn Féin ponownie znajduje się na pierwszym miejscu w zestawieniu. Warto przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Łączne poparcie dla Aontú i Independent Ireland wynosi obecnie 16 proc., czyli dokładnie tyle samo, ile otrzymuje Fianna Fáil. Dla partii o tak długiej historii, z tak silną pozycją w irlandzkiej polityce i wieloletnim doświadczeniem rządowym, jest to sygnał zdecydowanie niepokojący.

Szczególnie interesujący jest wynik Aontú. Ugrupowanie kierowane przez Peadara Tóibína osiągnęło 9 proc., co stanowi najwyższy rezultat w historii tej partii. Independent Ireland odzyskała natomiast dwa punkty procentowe i ponownie ma 7 proc. Trudno nie zauważyć, że przestrzeń polityczna, którą jeszcze niedawno zagospodarowywały przede wszystkim największe ugrupowania, zaczyna się kurczyć. Wyborcy coraz częściej szukają więc alternatywy poza tradycyjnym układem politycznym.

Nie oznacza to automatycznie, że wszystkie te głosy są wyrazem poparcia dla konkretnych programów politycznych. Część z nich może być zwyczajnym głosem sprzeciwu wobec obecnej koalicji.

Największym problemem Fianna Fáil jest to, że nie może już wiarygodnie występować w roli ugrupowania, które jedynie obserwuje gospodarcze trudności i próbuje im przeciwdziałać. Partia współodpowiada za kierunek polityki rządu, a więc również za decyzje, które bezpośrednio lub pośrednio wpływają na koszty życia mieszkańców. Irlandczycy, ale też wszyscy inni mieszkańcy kraju doskonale wiedzą, że za wysokimi cenami nie stoi jeden polityk, jedna ustawa czy pojedyncza decyzja budżetowa. Wpływają na nie sytuacja międzynarodowa, ceny energii, koszty transportu, polityka podatkowa, opłaty i regulacje. Nie można jednak bez końca zasłaniać się czynnikami zewnętrznymi, kiedy państwo dysponuje instrumentami, które pozwalają przynajmniej ograniczać skutki gospodarczych problemów.

Właśnie tutaj pojawia się zasadniczy kłopot obecnej koalicji. Rząd zbyt często sprawia wrażenie, jakby zarządzanie państwem sprowadzało się do reagowania na kolejne kryzysy, zamiast prowadzić politykę, która pozwalałaby im zapobiegać. Nie trzeba zresztą specjalnie przekonywać mieszkańców Irlandii, że koszty utrzymania pozostają jednym z najpoważniejszych problemów. W najnowszym badaniu wskazało je 55 proc. ankietowanych. Mieszkalnictwo zajmuje drugie miejsce, uzyskując 40 proc. wskazań. Owszem, w obu przypadkach odnotowano niewielkie spadki w porównaniu z poprzednim miesiącem. Koszty utrzymania straciły cztery punkty procentowe, a mieszkalnictwo trzy.

Szczególnie bolesna dla rządu jest ocena budżetu na kolejny rok. Problem nie polega wyłącznie na tym, ile pieniędzy przeznaczono na poszczególne cele. Chodzi przede wszystkim o to, czy przedstawione rozwiązania odpowiadają rzeczywistym potrzebom mieszkańców. Budżet państwa nie jest przecież dokumentem tworzonym dla zadowolenia ministrów, urzędników czy politycznych strategów. Służyć ma ludziom i powinien uwzględniać ich sytuację materialną. Tymczasem irlandzki rząd coraz częściej sprawia wrażenie, jakby patrzył na gospodarkę przede wszystkim przez pryzmat wielomiliardowych wpływów podatkowych, dobrych wyników finansowych i ogólnych wskaźników makroekonomicznych. To oczywiście ważne, ale nie wyczerpuje obrazu państwa.

Irlandia nie jest państwem biednym państwem. Przeciwnie, jej możliwości finansowe są znaczne, a wpływy podatkowe, szczególnie z sektora międzynarodowych korporacji, pozwalają na prowadzenie znacznie bardziej ambitnej polityki społeczno-gospodarczej. Tym bardziej trudno zaakceptować sytuację, w której mieszkańcy nie odczuwają odpowiednio korzyści z gospodarczego potencjału kraju. Rząd nie może więc oczekiwać, że wyborcy będą bezterminowo cierpliwi tylko dlatego, że irlandzka gospodarka prezentuje się dobrze w statystykach.

Najbardziej wymowną częścią najnowszego badania jest jednak ogólna ocena działalności gabinetu. Aż 65 proc. ankietowanych deklaruje, że nie pochwala sposobu, w jaki rząd wykonuje swoją pracę. Zaledwie 28 proc. wyraża aprobatę. Ponad połowa badanych, czyli 55 proc., uważa ponadto, że sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku. To już nie jest zwykłe niezadowolenie z pojedynczych decyzji. To poważny sygnał politycznego kryzysu zaufania.

Warto zwrócić uwagę, że takie wyniki dotyczą całej koalicji, a nie wyłącznie Fianna Fáil. Fine Gael, mimo utrzymania poparcia na poziomie 18 proc., również nie może uznać sytuacji za komfortową. Stabilność wyniku nie jest bowiem równoznaczna z politycznym sukcesem. Jeżeli większość ankietowanych negatywnie ocenia pracę rządu, utrzymywanie dotychczasowego poparcia może być jedynie chwilowym zatrzymaniem spadkowego trendu.

Trochę lepiej wygląda sytuacja Socjaldemokratów, którzy zachowują 11 proc. poparcia. Partia Pracy notuje spadek do 3 proc., tyle samo mają Zieloni, których wynik pozostaje bez zmian. People Before Profit-Solidarity zyskuje jeden punkt i osiąga 3 proc., natomiast kategoria niezależni oraz inni, spada o dwa punkty do 10 proc.

Ten rozkład głosów pokazuje, że irlandzka scena polityczna staje się coraz bardziej rozdrobniona. Tradycyjne partie tracą monopol na reprezentowanie wyborców, a mniejsze ugrupowania zaczynają odgrywać coraz istotniejszą rolę.

Tym samym Fianna Fáil powinna szczególnie uważnie przyjrzeć się temu, co wokół niej się dzieje. Nie można bowiem zakładać, że wyborcy będą zapominać o wcześniejszych decyzjach, kiedy tylko pojawi się kolejna kampania polityczna. Ludzie pamiętają, kto podejmował decyzje, kto składał obietnice i kto później tłumaczył, dlaczego nie udało się ich zrealizować. W polityce istnieje niebezpieczne przekonanie, że wystarczy przeczekać społeczny gniew, poprawić kilka wskaźników w sondażach i ponownie rozpocząć opowiadanie o sukcesach. Tymczasem wyborcy coraz częściej rozliczają polityków nie z tego, co powiedzieli, ale z tego, co rzeczywiście zmieniło się w ich życiu.

Fianna Fáil mogła przez pewien czas liczyć na poprawę notowań, ale trudno było oczekiwać, że niewielki wzrost poparcia utrzyma się bez wyraźnej zmiany polityki rządu. Jeżeli partia nie potrafi przekonać mieszkańców, że ma pomysł na ograniczenie kosztów życia, rozwiązanie problemu mieszkaniowego i poprawę dostępności usług publicznych, jej polityczne możliwości będą coraz bardziej ograniczone. Nie wystarczy również wskazywać na dobrą kondycję irlandzkiej gospodarki. To argument, który brzmi atrakcyjnie w ministerialnych gabinetach, ale znacznie gorzej w rozmowie z rodziną, która zastanawia się, czy po opłaceniu czynszu, energii i podstawowych zakupów wystarczy jej pieniędzy do końca miesiąca.

Sondaż przeprowadzony 30 października na próbie 1181 osób, z marginesem błędu statystycznego wynoszącym 2,9 punktu procentowego, nie przesądza oczywiście o przyszłym wyniku wyborów. Pokazuje jednak bardzo wyraźnie, w jakim kierunku zmierzają nastroje społeczne.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by David Trinks on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version