Felieton urlopowy – narzekający

Dzisiaj będę narzekał, marudził i utyskiwał, bo w końcu jestem Polakiem, czyli wyssałem to mlekiem mojej matki.

Zacznę jednak od tego, że właśnie zacząłem mój standardowy, odkąd mieszkam w Irlandii, jesienny urlop, drugi w kolejności po wiosennym i króciutkim letnim, ale ten będzie trochę inny niż poprzednie. W tym roku nie lecę do ojczyzny, jak ma to miejsce zazwyczaj, ale powodem nie jest ani pogrążająca się w niebycie pandemia, ani też powrót chorób sezonowych. Tym stała się niedawna rozmowa z moim kolegą Conorem, który chce poznać Polskę, a chłopaczyna nie może sobie teraz pozwolić na choćby kilka dni wolnego, więc do kraju nad Wisłą, polecimy, ale wiosną 2022 roku.

Z tym Conorem to trochę dziwna, a trochę ciekawa historia, bo poznaliśmy się niecały rok temu, a jakoś od razu się polubiliśmy, gdyż nasze poczucie humoru, jest całkiem zbieżne, chociaż oddzielone 28-latami różnicy wieku. Z nami właśnie, ma problem firma, w której pracujemy, bo dopadające nas niekiedy szaleństwo, odbija się na wszystkich pracownikach, nie wyłączając z tego Big Bossa, a ten najpierw sugerował nam specjalistyczne badania, ale uznał, chyba że nam, to już nic nie pomoże, więc poddał się losowi.

Szef wciąż próbuje nas okiełznać, ale mówiąc całkiem szczerze, z coraz mniejszym zaangażowaniem, czyli wie, że nie z nami takie numery i jedynym wyjściem będzie, żeby zaprowadzić ład i prządek w „fabryce”, zwolnienie nas, a tego jeszcze chyba nie chce zrobić. Ale kto wie, bo po ostatnich wyścigach samochodowych, jakie urządziliśmy sobie na jednym z szutrowych parkingów firmy, łzy napłynęły mu do oczu, gdyż ścigaliśmy się całkiem nowymi autami zagranicznej chińskiej, czy tam japońskiej marki. W tajemnicy powiem, że robimy to częściej, ale „złomkami”, a sport ten upodobał też sobie syn szefa, który często nam towarzyszy. Koniec z ujawnianiem tajemnic firmy, bo jeszcze ktoś pomyśli, że całkiem nas już…, a to tylko taka chwilowa odskocznia od codziennej ciężkiej pracy, nie licząc innych naszych „projektów”.

Sam urlop będzie krótki, bo tylko do piątku, ale za to zyskam kolejny i postanowiłem mieć długą przerwę świąteczną, czyli kolejne dwa tygodnie w końcówce roku. 😃

Mówiłem wcześniej, że będę narzekał i będę, bo to z uwielbieniem robią moi znajomi, których cały czas próbuję odzwyczaić, żeby nie nachodzili mnie w domu, a ci, jak się doń pchali, tak próbują robić to nadal. Z częścią już sobie poradziłem, ale żeby nie było tak pięknie, to zaczęli molestować mnie telefonicznie i wyrzekać, że im ciężko, że problemy, że drożyzna, jakbym tego wszystkiego nie wiedział. Jest jeszcze jedna sprawa, którą chcę poruszyć, bo nie wiedzieć czemu, ale stałem się dla paru osób spowiednikiem, a ci vel te, opowiadają mi o swoich problemach, chociaż wcale mnie to nie interesuje. Mam swoje i one mi wystarczają.

Jest też grupa moich znajomych, nazywanych socjalowcami, którzy chwalą się, co to oni nie dostają, żeby ich byt w Irlandii był przyzwoity. Oni właśnie wkurzają mnie najbardziej, czemu daję wyraz, mówiąc im bez ogródek, że są pasożytami, ale ma to wpływ również na mnie, bo po takich dyskusjach, nachodzi mnie refleksja.

Pracuję dużo, bo średnio kilkanaście godzin dziennie, co z kolei wiąże się brakiem możliwości uzyskania w tym kraju czegokolwiek. Nie mogę więc skorzystać z Medical Card, nie mam dodatków na mieszkanie, nikt nie dopłaca mi do ogrzewania i do prądu, a na dodatek, Revenue się na mnie uwzięło i chce więcej i więcej. Grabieżcy. Mam też księgowego, ale już mu powiedziałem, że chyba się rozstaniemy, bo jest cholerka uczciwy i nie chce prowadzić mi kreatywnej księgowości, dziwak, więc i ulg podatkowych mam jak na lekarstwo. Tym samym nie mam nic, nic mi się nie należy, nie mogę też z niczego korzystać, bo mam jakoby zbyt wysoki dochód. Otóż pragnę poinformować, że w mojej ocenie, nie należy on do specjalnie wysokich, nie jest też pozwalającym na dowolne szaleństwo, a byłby wyższy i mniej by mnie bolało płacenie danin, gdyby nie pasożytniczy tryb życia wielu osób w Irlandii.

Tak, chciałbym, żeby Social Welfare, rozpoczął dużą akcję kontrolną i sprawdził wszystkich swoich beneficjentów, czy otrzymywane przez nich wsparcie, pobierane są w zgodzie z prawem. Osobiście znam etatowych bezrobotnych i tzw. przewlekle chorych, którzy pracą się brzydzą, a ja, ku**a, na nich płacę.

Życzę miłego tygodnia w pracy, bawcie się dobrze, a ja, cóż mam kilka ciekawych spotkań, w tym meeting z pewną damą, zwaną popularnie Tullamore D.E.W., którą polecam, oczywiście w rozsądnych dawkach. Planuję też spotkanie z agentem Jej Królewskiej Mości, ale to dopiero po spacerze, w miłym towarzystwie, na Temple Bar.

Zdjęcie główne nie pasuje do tematu, ale mi się podoba. 😁

Urlopowany – Bogdan Feręc

Polska-IE: © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Podwyżka cen energi
List Marka Krupińsk
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian