W roku 1988 było w Polsce 11 uniwersytetów (112 szkół wyższych), studiowało 350 tys., 10% młodzieży, egzaminy były b. trudne. W roku 2025 było 61 uniwersytetów (352 szkół wyższych), studiowało 1 320 tyś., 45% młodzieży, egzaminy?… ech. Owocem tej zmiany jest Barbara Mróz-Gorgoń – doskonała ofiara
W IIIRP – państwie z kartonu i g…liny – wszystko jest udawane. Niczym w Rosji potiomkinowskiej jest w III RP nowocześnie, pięknie, a ludzie są szczęśliwi. Taki obraz pokazywany jest kolejnemu najwyższemu rządowi, a jego usłużni giermkowie upowszechniają go w mediach. Ludzie, którym się powiodło w życiu dzięki własnej pracy, przedsiębiorczości, albo dzięki temu, że się uwłaszczyli na majątku narodowym, są tym przekazem zachwyceni. Inni trochę mniej.
Karierę na styku polityki i wielkich pieniędzy mogą robić tylko osoby, które powyższy stan rzeczy tworzą, akceptują lub twórczo ubogacają. Kariera dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń jest tego aż za doskonałym przykładem. Pani profesor rodzimego uniwersytetu własną ścieżkę rozwoju zawodowego doprowadziła do systemowej perfekcji. Dlatego poległa. Dla mnie jest doskonałą ofiarą systemu, a nie winowajczynią.
Jej przypadek nie wziął się znikąd, jest skutkiem upadku polskiego nauczania. Jeszcze w Radiu Wnet pisałem o upadku polskiej szkoły, wymieniając szkolnictwo podstawowe i średnie.
Obiecałem też napisać o szkolnictwie wyższym, o biznesie, jakim stało się szkolnictwo wyższe, polegające na ogłupianiu młodzieży za jej własne pieniądze, że się zacytuję😊
(…) zasada, nawet za komuny, była prosta: musiałem obronić postawioną tezę, a nie używać jakichś słów-kluczy. I za tę obronę – za myślenie (!) byłem oceniany. Ilu obecnych uczniów i studentów potrafi myśleć w kategorii przyczyna – skutek? I dlaczego w wolnej ojczyźnie niewolimy umysły naszych dzieci?
W sprawie dr hab. Barbary wypowiedzieli się już chyba wszyscy. Jednak najszybciej zareagowało jej środowisko.
Prof. Barbara Mróz-Gorgoń jest winna przeprosiny także środowisku akademickiemu. Nie dlatego, że jedna profesor reprezentuje całą polską naukę – właśnie dlatego, że jej nie reprezentuje. Nie powinna więc używać środowiska jako tarczy, kiedy sama znajduje się pod ostrzałem krytyki – powiedział Wojciech Dąbrówka, rzecznik Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Inny, profesor, w niecenzuralnych słowach określił co w/w narobiła na jego tytuł. Rzekomo środowisko jest czyste, wręcz idealne, a tylko złe ptaki je kalają. Czy aby na pewno?
Popatrzmy na wskaźniki.
W pierwszym, według danych OECD za 2024 rok, aż 31% Polaków w wieku 25–34 lat posiada dyplom magisterski lub równoważny. Wyższy wynik osiągnął tylko Luksemburg (39%). Średnia dla OECD wyniosła 16%. Za Polską znalazły się Słowacja z wynikiem 29% i Francja 26%. Belgia oraz Niderlandy osiągnęły po 22%, Węgry i Irlandia po 21%, a Czechy, Dania oraz Estonia po 20%.
W Niemczech dyplom magisterski lub równoważny posiada 15% osób w wieku 25–34 lat, w USA 11%, a w Korei Południowej 3%. W super nowoczesnym Izraelu 8%. Jesteśmy potęgą!;)
W drugim, rankingu najlepszych uczelni świata, Polska nie istnieje. Czołowe miejsca zajmują uczelnie z Wielkiej Brytanii, USA, Japonii, Australii, Singapuru. Polski UW jest sklasyfikowany na 262, UJ na 304 miejscu. W pierwszym 1000 znalazła się jeszcze Politechnika Warszawska.
Która prawda jest prawdziwa?
Otóż polskie szkolnictwo wyższe ma ślicznie zrobioną twarz Barbary Mróz-Gorgoń i puste wnętrze. Jest modelowym przykładem patologii systemowej III RP na odcinku: uczelnie wyższe. W tę potiomkinowską fikcję, która jest w rzeczywistości bardzo udanym modelem biznesowym dla jego operatorów, publicznych i prywatnych, ładujemy rocznie 45 mld złotych (z naszych podatków).
Na uczelniach wyższych, które urosły jak grzyby po deszczu w wyniku przyjęcia w roku 1990 Ustawy o szkolnictwie wyższym, prywatnych i publicznych, trwa masowa produkcja idiotów, pardon: magistrów. Stąd wynik pierwszego rankingu.
W roku 1988 było w Polsce 11 uniwersytetów (112 szkół wyższych), studiowało 350 tysięcy osób, 10% młodzieży, egzaminy były bardzo trudne.
W roku 2025 było w Polsce 61 uniwersytetów (352 szkół wyższych), studiowało 1 320 tyś., 45% młodzieży, egzaminy?… ech.
Na zakończenie ciekawostka, jako jedna z pierwszych uczelni prywatnych powstała Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu. Jej wieloletni rektor, senator Sejmu I i II kadencji, Krzysztof Pawłowski, postać znana, zasłużona i szanowana, zmarł przed 3 miesiącami. To pierwsza prawda.
Druga prawda prezentuje się zgoła inaczej, ale o tym za tydzień.
Jan Azja Kowalski

