2 mln ludzi zatrudnionych bez sensu zarabia rocznie 200 mld złotych. Koszt ich stanowisk pracy to kolejne 200 ml zł. Straty jakie nam fundują, starając się udowodnić swoją niezbędność, to kolejne 200 mld zł (przyjmuję wartość najniższą). Sumując otrzymamy 600 mld zł. Każdego roku.
Jak policzyłem tydzień temu polski sektor państwowy, zatrudniający ogółem 3,5 mln pracowników, ok. 2 mln z nich zatrudnia bez sensu. Ci ludzie mogliby nie pracować i nikt by tego nie zauważył, bo zwykle nie dostrzega się poprawy warunków funkcjonowania. Poza zwykłym kosztem w postaci pensji, ludzie ci kosztują nas x 2 w postaci stanowiska pracy i x 3 – utrudnianiu nam funkcjonowania w biznesie i życiu.
Obecnie, gdy średnia pensja w budżetówce wynosi 8 000 złotych netto, tylko na pensje państwo polskie wydaje każdego roku 2 mln x 100 000 = 200 mld zł. Zapewnienie tym ludziom stanowisk pracy to koszt kolejnych 200 mld. Straty jakie te osoby nam fundują, starając się udowodnić swoją niezbędność, to kolejne 200 mld zł (przyjmuję wartość najniższą). Sumując otrzymamy 600 mld zł. Dla porównania PKB Polski to 4 bln złotych.
600 mld absurdalnego kosztu rocznego stanowi aż 15% PKB. Dodatkowo pożyczamy obecnie ok. 400 mld rocznie na utrzymanie systemu III RP i dopisujemy je do wielkości PKB. Zatem prawdziwy polski PKB, ten służący rozwojowi kraju, po korekcie stanowi zaledwie 3 bln złotych (niecałe 800 mld USD).
Nie musielibyśmy pożyczać żadnych pieniędzy na funkcjonowanie naszego pięknego kraju. Nie musielibyśmy chodzić po prośbie i godzić się na upokarzające warunki. Nie musielibyśmy tego robić. Moglibyśmy się za to pięknie i mądrze rozwijać. Mieć niskie koszty pracy, płacić ubezpieczenie dopiero po osiągnięciu minimalnego dochodu rocznego, rozwijać swoje firmy.
2 miliony darmozjadów nie da sobie łatwo odebrać darmowego chleba, za który to my płacimy lub zapłacimy w przyszłości (kredyty). Nie stanowi jednak, nawet z rodzinami (5 mln) jakiejkolwiek mniejszości blokującej zmianę tego parszywego systemu.
Teraz ta mniejszość wspierana przez system partyjny wyniszczający nasze państwo i naród – emigracja 2,5 mln Polaków nie wzięła się znikąd – chce jeszcze więcej. Wynagrodzenia w sektorze państwowym są obecnie o 25% wyższe niż w sektorze prywatnym, chociaż jeszcze 4 lata temu różnica wynosiła tylko 3% (na korzyść budżetówki).
Tu, podobnie jak w przypadku NFZ i służby zdrowia, żadna z głównych partii nie dostrzega potrzeby zmian. Rozbuchane państwo służy partiom do obsadzania w jego strukturach, na nikomu niepotrzebnych etatach, własnych partyjnych „żołnierzy” – przydadzą się w kolejnych kampaniach.
III RP jest systemem idealnym dla PO, KO, PiS, PSL i towarzyszy z Lewicy. Oczywiście, że kolejny raz największe pretensje mam do PiS. Prawo i Sprawiedliwość, które zaczynało w roku 2005 z poparciem w sektorze urzędniczym na poziomie błędu statystycznego (1%) i mimo to wygrało (dzięki poparciu zwykłych Polaków), i kolejny raz w 2015, tylko utrwaliło patologię tego systemu.
W roku 2019 doświadczyliśmy drastycznej zmiany. Na Prawo i Sprawiedliwość (PiS) zagłosowało 38,5% urzędników, na Koalicję Obywatelską (KO): 29,9%, na Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD): 13,3%.
W taki oto sposób Prawo i Sprawiedliwość dla własnej korzyści partyjnej poświęciło Polskę. A to był dopiero początek. Mateusz Morawiecki zaczął się w roli premiera dopiero rozgrzewać. Kolejny rok, rok kowidowy, pokazał co naprawdę potrafi – oby nigdy nie wrócił do rządzenia Polską.
Pozostaje nadzieja, że pojawi się w Polsce ruch obywatelski, który postawi sobie za cel pokojowe obalenie tej partyjnej patologii systemu III RP. Wszyscy zwykli Polacy, pracownicy i przedsiębiorcy prywatnych firm, będą taką zmianą zainteresowani. Ja będę.
Jan Azja Kowalski
PS. Ponieważ w najbliższy wtorek będę krojony w szpitalu, proszę o modlitwę za mnie. Spotkamy się za tydzień, przy okazji następnego felietonu, albo trochę później😊

