Wielu zbrodni moglibyśmy uniknąć, eliminując wcześniej “niezrównoważonego” napastnika. Koledzy ze szkoły mogliby go obezwładnić, gdyby potrafili walczyć. Gdyby byli wychowywani nie do obrony planety i walki z klimatem, ale do walki w obronie własnej, swoich przyjaciół i rodziny, do obrony Ojczyzny
Czym kierowali się aktualni i niedoszli mordercy z polskich szkół, jeszcze nie wiemy, chociaż wiele wskazuje na to, że był to channeling/wyzwanie z Internetu. To co ich łączy to bezkarność (kiedyś, przed szaleństwem naszych czasów, napisałbym poczucie bezkarności). Wzorowy obywatel Nowego Świata, wolny od ciężaru Wiary i wyboru Niebo-Piekło, może wpaść na każdy pomysł i podjąć każde wyzwanie, ponieważ jest bezkarny.
Jednak ryba psuje się od głowy. Córka prawników, która przejechała rodzinę na pasach, została uznana za niepoczytalną (w trakcie zdarzenia) i wypuszczona na wolność. Syn prawników, który zabił siekierą dwie osoby na Uniwersytecie Warszawskim, został uznany za niepoczytalnego … w trakcie zdarzenia. Nawalona jak bela żona pewnego “porno-grubasa”, wioząca ich wspólne dziecię, nie straciła prawa jazdy i samochodu, i również została uniewinniona.
Tak działa system III RP. Jak jesteś z nami lub masz pieniądze, nie musisz być przestępcą, nawet gdy popełnisz zbrodnię. Możesz być niepoczytalny. Podleczymy cię trochę i wypuścimy na wolność. Przecież gdy kogoś zabijałeś nie byłeś sobą.
Nie jesteśmy w stanie obronić się przed szaleńcem w samochodzie. Jednak wielu innych zbrodni moglibyśmy uniknąć, eliminując wcześniej “niezrównoważonego” napastnika. Koledzy ze szkoły mogliby go obezwładnić, gdyby potrafili walczyć. Gdyby byli wychowywani nie do obrony planety i walki z klimatem, ale do walki w obronie własnej, swoich przyjaciół i rodziny.
Tak powinna być wytyczona naturalna droga do obrony Ojczyzny.
Dlatego prawo do obrony własnej wpisałem do mojego projektu konstytucji V Rzeczypospolitej – państwa wolnych, odpowiedzialnych i uzbrojonych obywateli.
Przy wszystkich wariacjach na temat nadciągającej wojny prawa do obrony własnej w ogóle się nie porusza. Ten system nie chce uzbrojonych i potrafiących walczyć o swoje obywateli. Broń może mu wręczyć w pełni go kontrolując (jednostka wojskowa/poligon) lub wysyłając na front.
Wiem, że chwalą nas Amerykanie, ale mamy fatalny system obrony państwa. Nie mamy obrony terytorialnej – uzbrojonych obywateli potrafiących obronić swoją okolicę, nie mamy koncepcji obrony państwa. Potrafimy tylko kupować na kredyt drogi sprzęt.
Tymczasem nie potrzebujemy ogromnej armii, ponieważ nie zamierzamy na nikogo napadać (chyba, że o czymś nie wiem). Potrzebujemy 20-tysięcznej (według standardów szwajcarskich) nowoczesnej armii zawodowej i 2-milionowej armii ochotniczej (pospolitego ruszenia). Obronę naszej ojczyzny musimy zacząć w szkole podstawowej od propagowania odpowiednich wzorców u dorastających chłopców. Chłopcy w rurkach nie obronią nawet siebie.
Jan Azja Kowalski


