Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego: Lex szarlatan – pełnia władzy nad człowiekiem

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Znowu usłyszałem w radiu Jarosława Pinkasa, dyktatora Polski w czasie C-19, niezadowolonego z decyzji Prezydenta o skierowaniu ustawy Lex Szarlatan do TK. Chciałby znowu wziąć za mordę Polaków, dyktując im przymus leczenia zgodny ze stanem aktualnej wiedzy medycznej ustalanej przez Big Pharmę i WHO

W czwartek wracałem samochodem do domu, w dwa dni po usunięciu raka. Zadowolony z samej operacji i obsługi lekarsko-pielęgniarskiej (jedzenie było fatalne), włączyłem radio. Chciałem dowiedzieć się co mnie przez te dni ominęło. 

Zdumiałem się słysząc głos Jarosława Pinkasa w Jedynce. Znów wypowiadał się jako ekspert o złych skutkach odesłania przez Prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego ustawy „Lex Szarlatan”. Pamiętacie jeszcze Jarosława Pinkasa?

https://abcniepodleglosc.pl/felieton-sobotni/jak-glowny-inspektor-sanitarny-jaroslaw-pinkas-zostal-glowa-polskiego-kosciola/jan-a-kowalski/1213/embed#?secret=zRX3u9DEy8#?secret=xKMaaE2eK0

Ogrom pseudomedycznych bzdur jakie w okresie pandemii serwował nam ten człowiek dopiero po latach mógł zostać zweryfikowany. Tak się stało … w USA. Tam jego id(e)ol, dr Anthony Fauci, były główny doradca medyczny Białego Domu, człowiek Big Pharmy i WHO, właśnie tłumaczy się ze swoich działań w trakcie walki z chińskim koronawirusem w roku 2019. 

Republikańscy kongresmeni dotarli między innymi do prywatnego notesu doktora. W nich zapisał 10-krotnie niższą umieralność na C-19 (porównywalną z grypą) niż przedstawiał publicznie. Na razie dr Fauci, prewencyjnie uniewinniony przez Joe Bidena, za radą prawników broni się dzięki 5. Poprawce do Konstytucji USA – odmawia odpowiedzi na kolejne pytania.

Ponieważ przez ostatnie lata o Jarosławie Pinkasie było cicho, myślałem, że przynajmniej ukrywa się w jakiejś dziurze. Nic bardziej mylnego. Dr Pinkas znowu w państwowym radiu elokwentnie bredził o przewadze swojego aktualnego stanu wiedzy medycznej nad szarlatanami, żerującymi na cudzym nieszczęściu. I o tym, że znowu to on lub jemu podobny urzędnik powinien decydować jak pacjent powinien się leczyć. 

Polscy politycy i urzędnicy uniewinnili się grupowo 17.09.2020 roku, w tzw. Bezkarność+ za wszelkie swoje decyzje w trakcie pandemii ( drastyczny reżim policyjny, zamknięcie społeczeństwa w domach, nadwymiarowe zgony ludzi pozbawionych leczenia, zniszczenie wielu firm, maseczkowe szaleństwo), zatem Jarosław Pinkas nawet nie zostanie oskarżony jak dr Fauci. 

Nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym i bez naruszenia tych obowiązków lub przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione. 

Za ostatni spór z Pfizerem również nikt nie odpowie. 

Teraz Jarosław Pinkas chciałby tego samego, co zaserwował nam on i jemu podobni (rząd PiS, M. Morawieckiego) – administracyjnej władzy nad obywatelem będącej ponad prawem. To urzędnik partyjny, jak kiedyś on sam, miałby decydować co korzystne jest dla obywatela „zgodnie z aktualną wiedzą medyczną” finansowaną przez wielkie koncerny medyczne (Big Pharmy ponoć nie ma😉).

Urzędnik partyjny bez zgody sądu, bez prawnego postępowania, mógłby wydawać decyzje dotyczące zdrowia i życia Polaków, pozbawiając nas dostępu do innych metod leczenia niż ta jedyna jak wyżej. 

Jaki jest aktualny stan obowiązującej w Polsce wiedzy medycznej? Delikatnie rzecz ujmując jest to wypadkowa wpływu wielkich koncernów medycznych, skłonności polityków do ulegania temu wpływowi i skłonności lekarzy do akceptacji w/w składników. Lekarze ostatecznie zostali kupieni ogromnymi pieniędzmi w trakcie C-19. 

Pacjent jest tu tylko środkiem do realizacji powyższego, a my wszyscy płatnikami tego stanu rzeczy, zwłaszcza leczenia refundowanego. Według NFZ to kwota prawie 170 mld zł, z czego leki refundowane to ponad 30 mld, średnio 5250 zł (!) wydajemy na każdego mieszkańca Polski. Wydajemy czy płacimy z naszych kieszeni?  Taki jest koszt bezpłatnego oficjalnego lecznictwa w Polsce. Dlatego nie dziwmy się wzmożeniu „autorytetów” po decyzji Prezydenta. W interesie „tych co ich nie ma” i własnym chcą jeszcze podnieść tę bezpłatną składkę. Odebrać 10 mld złotych, jakie wydajemy rocznie na zioła i suplementy i oddać je we właściwe ręce. 

Zatem zapytajmy ekspertów ds. naszego zdrowia: dlaczego z programu studiów medycznych zniknęło ziołolecznictwo, które było przedmiotem obowiązkowym jeszcze kilkadziesiąt lat temu? 

Tu odnotujmy głos Instytutu Zielarstwa Polskiego i Terapii Naturalnych sprzed roku o wstępnej próbie likwidacji zawodu fitoterapeuty.

Sądząc po minie lekarza, który mnie precyzyjnie kroił i wybudzonego pożegnał narciarskim „do zobaczenia na trasie!”, operacja się udała. Zatem jest szansa, że spotkamy się na nartach w Beskidzie Niskim lub gdziekolwiek. 

Jednak przed operacją sprawdziłem wszelkie inne możliwości bezinwazyjnego wyleczenia raka. Wprowadziłem dietę antyrakową (jest taka), dodałem wspomaganie organizmu suplementami antyrakowymi. Następnie udałem się do wiedźmy z laptopem, która była przekonana, że nie mam żadnego raka, a w moim organizmie znajdują się zapalne ogniska prionów, których należy się pozbyć. Nawet po rezonansie i biopsji twierdziła, że nie mam żadnego raka, ponieważ nie widzi go na ekranie. Przy czym w żaden sposób mi nie zaszkodziła, przepisując preparaty ziołowe i witaminy na wzmocnienie organizmu. Pieniądze, które u niej wydałem sam zarobiłem i zapłaciłem od nich podatek. Teraz to Jarosław Pinkas ma decydować na co wydam swoje pieniądze?

Posiłkując się rozumem i wolną wolą daną mi przez Pana Boga, podjąłem wreszcie decyzję o poddaniu się radykalnej operacji medycznej w szpitalu. Bardzo udanej operacji, o której ostatecznym wyniku przekonam się za jakiś czas. Nadal zamierzam dbać samodzielnie o własne zdrowie i przeznaczać na to własne pieniądze.

O jedynym zastrzeżeniu w stosunku do szpitala napisałem na wstępie. Fatalne jedzenie, które zwykle jest podstawą dobrego życia człowieka, jest marginalizowane w oficjalnej medycynie. Mądrzy dietetycy też powinni zniknąć z naszego rynku usług? Dlaczego dobrze wyposażona sprzętowo i fachowo jednostka, w której byłem operowany, serwuje jednocześnie dietę zagrażającą naszemu zdrowiu i życiu?

Jako ostatni przed wypisaniem ze szpitala odwiedził mnie właśnie dietetyk. Zasugerował w ramach rekonwalescencji dietę, którą wyrzuciłem do kosza 10 lat temu. Zamieniłem ją na keto (zamiast przepisanej oficjalnej chemii) i zioła, i wyleczyłem się. Gdy grzecznie mu przerwałem, mówiąc czym się żywię, aż się uśmiechnął i poinformował po cichu, że mogę jeść jajka, bo cholesterol z nich się nie wchłania do organizmu i co tylko chcę, pamiętając o warzywach (pamiętam). 

Jan Azja Kowalski

PS. Ponieważ Pan Bóg postanowił pozostawić mnie jeszcze na jakiś czas na tym świecie, pragnę podziękować wszystkim, którzy się za mnie modlili. I uprzedzam, sami tego chcieliście😉 

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version