Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego: Inflacja – jak pozbawić zwykłych ludzi 80% oszczędności przy ich aprobacie.

W roku 2008 szacowano, że na świecie jest trzy razy więcej pieniędzy niż warty jest cały świat. Żeby wyjść z kryzysu… dodrukowano pieniądze. Teraz jest ich pięć razy więcej. Dlatego kryzys będzie dużo większy i dotknie każdego.

Nawis inflacyjny. Pamiętacie jeszcze ten termin z ostatnich dni komuny? To Tadeusz  Mazowiecki, premier tzw. pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce, skutecznie się z nim rozprawił w roku 1990. I pozbawił wielu Polaków oszczędności całego życia. Teraz, w demokracji, już nie można w ten sposób definiować problemu. Co nie znaczy, że nie istnieje.

Najprościej jest znaleźć kozła ofiarnego. Może się nazywać Putin, albo Glapiński. Nazwisko nie ma tu większego znaczenia. Znaczenie ma zjawisko, które zawsze inflację wywołuje czyli druk pustego pieniądza. I zawsze jest to zjawisko ściśle polityczne i systemowe.

Przed kryzysem 2008 roku szacowano, że na świecie jest trzy razy więcej pieniędzy niż warty jest cały świat. Zatem w roku 2008, żeby uporać się z kryzysem, należało obniżyć wartość pieniądza. Odebrać zwykłym zjadaczom chleba 2/3 ich majątku. Nie zrobiono tego, podejmując polityczną decyzję dodruku dodatkowych pieniędzy.

Dlatego co rozsądniejsi ekonomiści już wtedy przewidywali kolejny, jeszcze większy kryzys, w okolicach roku 2020. Musi być większy, ponieważ teraz na świecie jest już pięć razy więcej pieniędzy niż wartość tego świata (obliczenia są nieco umowne, ale trafnie oddają istotę zjawiska).

W roku 2008/09 można było zrobić coś jeszcze – zmienić system finansowy świata. Z opartego na spekulacji, nazywanej nie wiedzieć czemu rynkiem kapitałowym, na normalny. Normalny rynek (giełda) polegał na tym, że z jednej strony wystawiano towar na sprzedaż, a z drugiej liczono ilu ludzi go potrzebuje na własne potrzeby (kupcy). Do konsumpcji i prowadzenia biznesu. W ten sposób rynek ustalał aktualną cenę.

Ale ten stary świat już od kilkudziesięciu lat leży w grobie. Od kiedy do „gry” dopuszczono spekulantów, przestała mieć znaczenie ilość danego towaru/dobra i ilość osób chcących go kupić. Od tego czasu cena  podstawowych dóbr, jak ropa naftowa na przykład, nie jest kształtowana przez współzależność popyt-podaż, ale przez ilość zainwestowanych w jego kurs giełdowy spekulacyjnych pieniędzy.

Spekulanci ani nie chcą kupić ropy, ani jej sprzedać. Chcą zarobić na wzroście lub spadku jej ceny.

Stabilna cena zupełnie ich nie interesuje. Ich interesuje  huśtawka cenowa, ponieważ dzięki temu zarabiają pieniądze. Tracą zawsze zwykli zjadacze chleba, których nabiera się na ponadnormatywne dochody (klasyczne owce do ostrzyżenia). Wykorzystując do własnych spekulacji ich pieniądze.

Nie żal mi ludzi chciwych. Tracą oślepieni własną chciwością, a dzięki stracie mogą przejrzeć na oczy. Zrozumieć swój grzech główny i nawrócić się. Żal mi tych wszystkich, których powinny chronić struktury państwa – reprezentanci ludu wybrani w wyborach powszechnych.

Jaki sposób stosuje obecny chory system, który nie wiedzieć czemu nazywa się wolnym rynkiem, demokracją, itp., żeby oszukiwać masy wyborców?  Bardzo prosty. Odwołuje się do lenistwa człowieka, innego z grzechów głównych. Przekonuje go, że może coś dostać za darmo. Z racji wykształcenia lub jego braku, płci, pochodzenia, wieku, czegokolwiek. Że w związku z tym kim jest, coś mu się od rządu należy. W ten sposób działają na świecie wszystkie  rządy populistyczne. Również nasz najlepszy polski.

Ale jak chłopu kiedyś prawie udało się oduczyć konia jeść (w przeddzień pełnego sukcesu zdechł), tak populistom też zawsze prawie się udaje doprowadzić do perfekcji system rozdawnictwa i marnotrawstwa.

Jednak do wybuchu kolejnego kryzysu większość wyborców chwali rząd i jego program. Bo rząd coś im dał, a jak wiemy, nawet zadanie pytania skąd wziął, nastręcza ogromną trudność. Również dlatego, że to scentralizowany „demokratyczny” rząd finansuje i decyduje o wychowaniu i wykształceniu kolejnych pokoleń własnych wyborców (hej, a skąd wziął pieniądze😊).

To ogłupienie, poprzez promowanie od dziecka ludzkich wad (grzechów), jest teraz wykorzystywane przez światowe elity władzy do budowy nowej wieży Babel. Ich entuzjazm, w budowie świta lepszego niż stworzony, nie jest mniejszy niż entuzjazm  ich starożytnych poprzedników.

A jeżeli Pan Bóg po raz kolejny pomiesza języki budowniczych?

Żaden polski rząd (poprzednie i obecny) nie odpowiada na to pytanie. A  nawet go nie stawia, tylko dokłada do budowli kolejne cegły. A wrzaskliwy  spór z opozycją dotyczy jedynie tego, czy cegły mają być gładkie czy cechowane PL.  

Jan Azja Kowalski

PS. Oczywiście, że nie daruję Rządowi 10% straty na Powszechnych Planach Kapitałowych, co za tydzień będzie dobrym dopełnienie powyższego tekstu. Uwaga! Zaproponuję rozwiązanie 😊

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Deirdre Clune: To, j
Mieszkańcy Irlandii
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська