Fala protestów w Polsce. Strącanie z piedestałów, już się rozpoczęło

Trybunał Konstytucyjny zaostrzając prawo aborcyjne w Polsce, doprowadził do fali niezadowolenia społecznego, a to może przerodzić się w otwartą wojnę z rządem, który nie zdoła zgasić tego protestu.

Władza nad Wisłą, nie zdawała sobie chyba sprawy, że ludzie, nie tylko w Polsce, są na tyle zmęczeni i rozgoryczeni wcześniejszymi wydarzeniami, ostatnio głównie koronawirusem, że zaledwie jedna iskra wystarczy, aby doszło do wydarzeń, jakie można było obserwować wczoraj. Piątkowy wieczór to masowe demonstracje we wszystkich większych i mniejszych miastach w Polsce, a co ważne, te zapowiadane są również dzisiaj, na poniedziałek, wtorek i środę.

Z wyrokiem i tłumami niezadowolonych, tym razem warszawiaków, zmagać musieli się prezes partii rządzącej, pod którego domem zebrały się tysiące manifestantów, ale i premier Mateusz Morawiecki, bo i przed jego willą zgromadził się tłum niezadowolonych.

Z naszych informacji wynika, że bunt przeciwko zmianom w prawie aborcyjnym, nie jest wydarzeniem chwilowym, bo jak ustalili dziennikarze Radia Wnet, na dzisiaj zapowiadane są jeszcze większe zgromadzenia, a objąć mają nawet niewielkie miasteczka. Po kilkudziesięciu wieczornych rozmowach udało się też ustalić, że najwięcej protestów planowanych jest na ścianie zachodniej i w dzielnicach centralnych, chociaż i wschód Polski, nie będzie biernym obserwatorem wydarzeń.

Nie ma sensu przytaczać słów, jakie padały pod adresem Trybunału Konstytucyjnego, rządu, premiera i szeregowego posła, ale nie ma żadnej możliwości, by stwierdzić, iż były to słowa cenzuralne. Co ważne i nad czym w mojej ocenie powinni zastanowić się rządzący, to w co, może przerodzić się niechęć polskiego społeczeństwa do zmian w ustawie aborcyjnej, bo może być to początek końca ugrupowania trzymającego władzę.

Rewolucja – to słowo, które może wkrótce zagościć w nagłówkach tekstów o Polsce, a jest do niej niezwykle blisko i to na wyłączne życzenie szefa partii, której nazwy od jakiegoś czasy staram się nie wymieniać, jak i ograniczam wymawianie nazwiska szeregowego posła, obecnie wicepremiera.

W każdym razie, zwolennikiem zmian, jakie weszły w życie po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, nie jestem i nie ma to w mojej opinii, nic wspólnego z demokracją, o jakiej stara się nam wszystkim przypominać gabinet w Alejach Ujazdowskich. W ocenie człowieka, który urodził się w czasach komunistycznych, wolność i demokracja, ma całkiem inne oblicze, bo stanowione przez wybór, chociaż w pewnych ramach. Narzucanie przez pewne osoby oraz instytucje nakazów i zakazów, które w mojej ocenie robią to wyłącznie z chęci przypodobania się wybranym grupom społecznym, a także wyznaniowym, jest wybiórczym traktowaniem społeczeństwa, wprowadzaniem podziałów oraz dążeniem, by prawda jednego ugrupowania, była wyznacznikiem drogi dla wszystkich, w tym przypadku Polaków.

Chcę, podobnie, jak polskie kobiety, by miały prawo wyboru. To do nich i do ich partnerów, należeć powinna decyzja, czy zachodząc w ciąże, tę zakończą po dziewięciu miesiącach szczęśliwymi narodzinami, czy są inne wskazania, by skończyło się to w sposób, który nie licuje z przekonaniami polskich konserwatystów.

Nie ma mojej zgody na wprowadzenie tego wyroku w życie, przez uzurpowanie sobie prawa do wszechwiedzy, nie też ma mojej zgody na to, by ugrupowanie rządzące w Polsce, nadal takim pozostawało.

Bogdan Feręc

Zdj: Twitter

Polska-IE: Udostępnij
Profesor Mirosław M
Komunikacja leży na