Ewelina Rubinstein: Ameryka w rękach kobiet

Indianki, praktykujące muzułmanki, zadeklarowana lesbijka, weteranka wojenna – to kobiety, które pokazują, jaka jest współczesna Ameryka. To kobiety, które wygrały wybory do amerykańskiego Kongresu.

Jeszcze kilkanaście tygodni temu nikt chyba nie spodziewał się, że tak wiele kobiet zasiądzie w amerykańskim Kongresie. Po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych ponad setka pań otrzymała od swoich współobywateli kredyt zaufania. Kredyt, który- jak mawiają niektórzy- uwiera samego prezydenta Donalda Trumpa.

***

Ponad sto lat temu Jeannette Pickering Rankin z Montany została pierwszą kobietą, która zasiadła w Izbie Reprezentantów. W 1917 roku (a więc 128 lat po tym, jak po raz pierwszy zwołano Kongres Stanów Zjednoczonych), to właśnie ta obrończyni praw kobiet oraz zagorzała pacyfistka, udowodniła, że polityka nie jest tylko zajęciem dla mężczyzn.

Jednak nikt przed zakończeniem I wojny światowej nie przypuszczał, że kiedykolwiek ponad sto kobiet uzyska mandat wyborczy, a tym samym zasiądzie w amerykańskim Kongresie.

Kongresie, który od początku swego istnienia zdominowany był „przez białych, starszych mężczyzn”.

***

Dziennik „The New York Times” pisze o zmianach, które Ameryce były po prostu potrzebne. „To nie jest coś dziwnego, że nagle w wyborach wygrało tak dużo kobiet. Pamiętajmy, że one wszystkie odzwierciedlają nasze społeczeństwo (…). Takie są Amerykanki (…). Są czarnoskóre, są muzułmankami, są ateistkami, są wreszcie matkami, żonami, lesbijkami, żołnierkami, prawniczkami, handlowcami itp.”- wylicza gazeta.

Niektórzy jednak zastanawiają się, jak w rzeczywistości tak duża reprezentacja kobiet w Kongresie wpłynie realnie na bieżącą politykę kraju?

Nancy Pelosi nie ma najmniejszych wątpliwości.

„Prezydent Donald Trump może spodziewać się nowej rzeczywistości”- powiedziała w jednym ze swoich ostatnich wywiadów.

Ta nowo wybrana, pochodząca z San Francisco, przewodnicząca Izby Reprezentantów z ramienia Demokratów na pewno nie zmienia łatwo poglądów, które – co nie jest żadną tajemnicą – są dalekie od tych, jakie głosi prezydent Trump. N. Pelosi sprzeciwia się m. in. karze śmierci, popiera ochronę mniejszości seksualnych i prawo do aborcji, wyznając przy tym, iż „jest praktykującą katoliczką”, prowokując w ten sposób ostre reakcje ze strony przedstawicieli amerykańskiego episkopatu. Pelosi nie zgadza się także na budowę muru, oddzielającego Stany Zjednoczone od Meksyku.

Po raz pierwszy w dziejach amerykańskiego Kongresu zasiadły muzułmanki, w tym 42 – letnia prawniczka Rashida Tlaib. Pochodzi z rodziny palestyńskich imigrantów i jako pierwsza w rodzinie skończyła szkołę średnią, college i studia. 3 stycznia br.  podczas swojego wystąpienia na forum organizacji MoveOn określiła prezydenta Donalda Trumpa jako „motherfucker”, wywołując tym samym skandal polityczny. Przysięgała nie na Biblię, lecz na Koran. Do Kongresu wybrano także najmłodszą z kobiet, jaka do tej pory zasiadała w amerykańskiej Izbie Reprezentantów. Chodzi o niejaką 29-letnia Alexandrię Ocasio-Cortez (na zdjęciu wyżej), której ojciec pochodzi z Bronxu, a matka, gospodyni domowa, z Puerto Rico. Studiowała m. in. ekonomię oraz stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie w Bostonie. Przy okazji jej zaprzysiężenia na światło dzienne wypłynęło nagranie roztańczonej Ocasio-Cortez z czasów licealnych, co wywołało oburzenie wielu konserwatywnych parlamentarzystów . Demokraci z kolei uznali jej występ za dowód na to, że jest „prawdziwa, że jest taka jak wiele innych Amerykanek w podobnym wieku”.

Trudno wymienić wszystkie nazwiska kobiet, które zasiadły w Kongresie, ale warto też wspomnieć o Deb Haaland oraz Sharice Davids- Indiankach, które po raz pierwszy zdobyły mandat. W skład Kongresu weszła także Ayanna Pressley, 45- letnia (pierwsza w historii Kongresu) czarnoskóra parlamentarzystka.

***

„To były bardzo ważne wybory- czytamy dalej na łamach „The New York Times”.- I wcale nie chodzi o to, która z partii ma większość, bo to tylko polityczna wyliczanka. Chodzi o to, że po raz pierwszy kobiety mają głos. Mają swoją reprezentację i to jest sukces”.

Wydaje się jednak, że prezydent Donald Trump nie jest już tak zachwycony wynikami wyborów jak Partia Demokratyczna. I to wcale nie ze względu na parlamentarzystki. Demokraci – którzy dysponują większością w Izbie Reprezentantów – sprzeciwiają się przeznaczeniu w budżecie 5,7 mld dolarów na budowę muru na granicy z Meksykiem.

Z powodu konfliktu w grudniu nie uchwalono prowizorium budżetowego, co doprowadziło właśnie do częściowego zawieszenia rządu federalnego – najdłuższego w historii USA.

Jak podaje agencja prasowa Reuters: „Nic nie wskazuje na to, by najnowsza propozycja Donalda Trumpa miała tę sytuację zmienić. Stojąca na czele Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, a także inni prominentni działacze Partii Demokratycznej, wskazali w swych wystąpieniach dla prasy, że prezydencka propozycja jest nie do zaakceptowania, ponieważ stanowi jedynie wybieg służący wymuszeniu przyznania środków budżetowych na budowę muru”. Demokraci uważają projekt budowy muru na granicy z Meksykiem za fanaberię opłacaną z pieniędzy podatników. Dla Trumpa jest to jednak sprawa najwyższej wagi: obietnica budowy muru była bowiem jedną z jego sztandarowych obietnic w kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w 2016 roku. Teraz prezydent zapowiedział, że nie podpisze ustawy budżetowej, jeśli środki na budowę muru nie zostaną w niej uwzględnione. Shutdown, do którego doprowadził konflikt wokół muru granicznego, rozpoczął się 22 grudnia ubiegłego roku.

Donald Trump nie daje jednak za wygraną. Podobnie zresztą jakie panie z Izby Reprezentantów…

Agencja Informacyjna

Ewelina Rubinstein

Agencja Informacyjna>>>

Podziel się:

MILIONOWE ZAGROŻENI
W Davos nt. sytuacji
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn