Irlandia się starzeje, choć nie metrykalnie, lecz mentalnie i coraz więcej pracowników patrzy na emeryturę jak na odległy ląd widziany we mgle: wiadomo, że istnieje, ale czy da się tam dopłynąć przed siedemdziesiątką? Z najnowszego badania Royal London Ireland wynika, że dla wielu odpowiedź brzmi brutalnie prosto: raczej nie.
Prawie co piąty pracownik w Irlandii, 18 procent badanych twierdzi, że nie będzie mógł pozwolić sobie na przejście na emeryturę przed ukończeniem 70. roku życia. Jeszcze mocniej wybrzmiewa inna liczba, bo dla 62 procent badanych przejście na emeryturę przed oficjalnym wiekiem 66 lat „wydaje się nieosiągalne”. Słowo klucz: finanse. Badanie przeprowadzono na próbie 1000 dorosłych osób w całym kraju. Obraz, który się z niego wyłania, jest pełen napięć. Z jednej strony twarda rzeczywistość kosztów życia, z drugiej – cichy, ostrożny optymizm i choć większość badanych nie widzi dla siebie wczesnej emerytury, to są sygnały, że coś jednak drgnęło.
Dziś 6 procent pracowników deklaruje chęć przejścia na emeryturę do 55. roku życia. To wciąż niewiele, ale rok temu było to zaledwie 3 procent. Podwojenie nadziei w ciągu dwunastu miesięcy brzmi jak drobiazg, lecz w świecie długoterminowych planów to już ruch sejsmiczny.
Najczęściej jednak cel jest bardziej klasyczny. Co drugi pracownik – 52 procent – spodziewa się przejść na emeryturę w wieku 65 lub 66 lat, czyli dokładnie wtedy, kiedy system mówi „możesz”. Tyle że tylko 38 procent badanych wierzy, że uda im się zakończyć aktywność zawodową przed osiągnięciem wieku emerytalnego. I tu pojawia się wyraźna linia podziału płci. Prawie połowa mężczyzn (48 procent) uważa, że przejdzie na emeryturę przed 66. rokiem życia. Wśród kobiet taką wiarę deklaruje jedynie 30 procent. Różnica jest uderzająca i mówi wiele o nierównościach w zarobkach, przerwach w karierze i dostępie do stabilnych form oszczędzania.
Jeszcze jeden sygnał zmiany, więc rośnie grupa osób, które w ogóle nie chcą „pełnej” emerytury. Blisko jedna na pięć osób zbliżających się do wieku emerytalnego deklaruje, że nigdy nie zamierza całkowicie przestać pracować. To wzrost o 13 procent w porównaniu z 2024 rokiem. Co ciekawe, częściej mówią tak kobiety (15 procent) niż mężczyźni (10 procent). Praca jako wybór, praca jako konieczność – granica między nimi coraz bardziej się zaciera.
Mark Reilly, czyli szef propozycji emerytalnych w Royal London Ireland nie owija w bawełnę. Przejście na emeryturę przed 66. rokiem życia „pozostaje poza zasięgiem większości osób”, bo zwyczajnie nie spina się finansowo. Jak podkreśla, choć połowa pracowników liczy na zakończenie pracy w wieku 65–66 lat, aż jedna na pięć osób uważa, że będzie musiała lub będzie chciała pracować do siedemdziesiątki. To jego zdaniem wyraźny sygnał, że wiele gospodarstw domowych nadal zmaga się z presją finansową.
Jest jednak jaśniejsza nuta. Wzrost optymizmu widać szczególnie w grupie wiekowej 45–54 lata. Już 11 procent osób z tego przedziału uważa, że mogłoby przejść na emeryturę do 55. roku życia. Rok temu myślało tak tylko 4 procent. Prawie trzykrotny wzrost pokazuje, że część Irlandczyków zaczyna wierzyć w sprawczość albo przynajmniej w kalkulator.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera planowane wprowadzenie automatycznego zapisu do systemu emerytalnego. Zdaniem Reilly’ego nowy mechanizm ma potencjał zasypać luki, zwłaszcza wśród młodszych pracowników i kobiet, dzięki bardziej regularnemu oszczędzaniu od wczesnego etapu kariery.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Md Ishak Raman on Unsplash

