Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Elektryczna obietnica. Zielona rewolucja czy dobrze opakowana iluzja?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Irlandia coraz śmielej opowiada o swojej energetycznej przyszłości jako o drodze ku pełnej elektryfikacji. Podczas dorocznej konferencji Wind Energy Ireland w Dublinie w 2026 roku zaprezentowano wizję państwa zasilanego „bezpieczną, niedrogą, lokalnie produkowaną, czystą energią elektryczną”. Prezes organizacji Noel Cunniffe nazwał ten model „elektropaństwem” – krajem z czystszym powietrzem, cieplejszymi domami i nowoczesną, odporną siecią elektroenergetyczną.

Nowa strategia, ujęta w dokumencie „zapewnienie niezależności energetycznej, stymulowanie wzrostu gospodarczego”, zakłada szybkie tempo budowy farm wiatrowych, zarówno lądowych, jak i morskich oraz równoległy rozwój magazynowania energii i infrastruktury sieciowej. Wind Energy Ireland podkreśla, że tylko taka skala i tempo inwestycji pozwolą chronić konsumentów przed niestabilnością rynków paliw kopalnych i zapewnić konkurencyjne ceny energii.

W planach znalazło się także usuwanie barier administracyjnych i finansowych, które dziś spowalniają rozwój energetyki wiatrowej. Wąskie gardła w sieci elektroenergetycznej, braki kadrowe, długie procedury regulacyjne, a wszystko to ma zostać „odblokowane” dzięki wsparciu technicznemu, regulacyjnemu i edukacyjnemu. Organizacja zapowiada współpracę z sektorem nauki i przemysłu, aby zapewnić wykwalifikowaną siłę roboczą zdolną udźwignąć ciężar transformacji.

Narracja jest spójna i nośna, czyli więcej wiatru oznacza większą niezależność, niższe rachunki i odporność na globalne kryzysy. Jednocześnie sami autorzy strategii przyznają, że powodzenie tej rewolucji zależy od zaufania społecznego. Bez akceptacji obywateli nawet najlepiej zaprojektowana mapa drogowa pozostanie dokumentem, a nie rzeczywistością.

*

Od dawna jednak jestem zdania, że problem jest w tym, iż opowieść o „czystej” i „taniej” elektryfikacji jest w dużej mierze uproszczeniem, a w skrajnej wersji zwykłym mijaniem się z prawdą. Pomija się bowiem pełny cykl życia technologii wiatrowych. Samo wyprodukowanie jednej turbiny wiatrowej oznacza ogromne zużycie stali, betonu, kompozytów i metali ziem rzadkich. Do tego dochodzi transport wielkogabarytowych elementów, budowa dróg dojazdowych, fundamentów, montaż oraz późniejsza eksploatacja, w tym materiałów do prawidłowego działania turbin. Każdy z tych etapów generuje znaczący ślad węglowy.

W efekcie jedna turbina wiatrowa potrzebuje niemal 15 lat pracy, aby „odrobić” emisje powstałe przy jej wytworzeniu i instalacji. To nie jest detal, to jest fundament rachunku klimatycznego, o którym rzadko mówi się głośno. Jakby tego było mało, nie istnieje dziś dojrzała technologia pełnej utylizacji wiatraków. Łopaty z materiałów kompozytowych są trudne do przetworzenia, a proces demontażu i usuwania zużytych instalacji również wiąże się z emisją dużych ilości gazów cieplarnianych.

Mit taniej energii z wiatru także zderza się z rzeczywistością rachunków. Energia elektryczna z farm wiatrowych nie spada z nieba za darmo. Trzeba wybudować i utrzymywać całą infrastrukturę, w tym sieci przesyłowe, stacje transformatorowe, systemy bilansowania i magazyny energii, które kompensują niestabilność produkcji. To wszystko kosztuje i właśnie te koszty są przerzucane na odbiorców końcowych.

Elektryfikacja Irlandii brzmi nowocześnie i wzniośle, ale bez uczciwego bilansu środowiskowego i ekonomicznego pozostaje bardziej narracją polityczno-biznesową niż twardym projektem opartym na faktach. Zielona przyszłość nie powstaje od samych haseł, bo powstaje z liczb, technologii i prawdy, nawet jeśli ta prawda nie mieści się na konferencyjnym slajdzie.

Z całą pewnością nie mówię, że energia elektryczna z wiatru jest zła. Wręcz przeciwnie, ale ona może być dobra w warunkach mikro, czyli chodzi o małe, przydomowe wiatraki, bo one powstają w całkiem inny sposób i z użyciem innych technologii. To z kolei wskazuje, że emitują o dziesiątki procent niższy ślad węglowy, a przecież o to jakoby w tym wszystkim chodzi.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Filipe Resmini on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version