Edyta Herbuś: Czasami widzę paparazzi łypiących na mnie zza drzewa. To część mojej rzeczywistości zawodowej, akceptuję to

Tancerka wychodzi z założenia, że walka z paparazzi nie ma najmniejszego sensu. Dlatego nie ucieka przed fotoreporterami, tylko zachowuje się tak, jakby ich nie było – załatwia swoje sprawy, spotyka się ze znajomymi i korzysta z życia. Przyznaje, że popularność ma swoją cenę i jeżeli jest już zmęczona show-biznesem, to wyjeżdża na kilka dni, żeby złapać oddech. Teraz marzy o podróży do Indii.

Edyta Herbuś podkreśla, że nigdy nie zmienia swoich planów tylko dlatego, że w pobliżu czyhają na nią paparazzi. Wie, że na tym polega ich praca, dlatego też podchodzi do nich z dużym dystansem.

– Od czasu do czasu zdarza się, że widzę kogoś łypiącego zza drzewa albo zza rogu. Po prostu macham im wtedy, uśmiecham się i tyle. Skupiam uwagę na tym, z kim jestem, w jakim celu przyszłam i w ogóle na sprawie, która jest dla mnie istotniejsza w tym momencie niż to, że ktoś robi zdjęcia. Tak szczerze mówiąc, to chyba bym oszalała, jakbym musiała się ciągle rozglądać, czy czasem przypadkiem ktoś gdzieś mnie nie podgląda. Jestem, jaka jestem, nie mam powodu, żeby się tego wstydzić, żeby przed kimś uciekać jak jakiś uciekinier – mówi agencji Newseria Edyta Herbuś.

Aktorka znana z serialu „Pierwsza miłość” przyzwyczaiła się już do tego, że portale plotkarskie interesują się jej życiem. Nie walczy jednak ani z fake newsami, ani też nie przegania fotoreporterów, którzy czyhają na to, żeby zrobić jej zdjęcie w jakiejś nietypowej sytuacji.

– To jest część mojej rzeczywistości zawodowej, ma ona swoje wady i zalety, akceptuję to, jak to wygląda. A jak jest taki moment, że jestem tym zmęczona i potrzebuję troszkę się odciąć, to po prostu wyjeżdżam i nie boksuję się z rzeczywistością, bo to nie ma sensu – mówi Edyta Herbuś.

Niedawno tancerka wróciła z Tunezji, gdzie na zaproszenie ambasadora promowała region. Nie ukrywa też, że marzy jej się wyprawa do Indii. Na razie jednak czeka ją sporo obowiązków zawodowych.

– Jest kilka takich punktów, które rzeczywiście mogą być zaskakujące. Myślę, że jeszcze miesiąc i będę mogła się trochę więcej podzielić, na razie jestem w fazie przygotowań. Dużo takiej wizerunkowej pracy, ale też aktorsko. Za chwilę wznowienie opery „Traviata” w Operze Narodowej i też taki powrót sentymentalny, bo to była pierwsza opera, do której casting wygrałam, i to był pierwszy spektakl, w którym zagrałam w Teatrze Wielkim, więc taki czas cieszenia się z obfitości życia – mówi Edyta Herbuś.

W połowie czerwca aktorka wróciła też na plan serialu „Pierwsza miłość”, gdzie wciela się w rolę dziennikarki Sylwii Koneckiej.

Newseria

Podziel się:

Studio Dublin – 21
WRACAMY DO POLSKIEJ
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn