Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Dziura w budżecie, zanim wyschnie atrament. Europejska zaraza przekraczania wydatków państwowych

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Uczciwe planowanie finansów publicznych stało się w europejskiej polityce pojęciem czysto teoretycznym. Nim jakikolwiek rząd zdąży oficjalnie zaprezentować projekt budżetu na kolejny rok, w kuluarach ministerstw gospodarki panuje już ciche przyzwolenie na to, że założone pułapy zostaną przekroczone.

Nie mówimy tu o nieprzewidzianych kryzysach, kataklizmach czy nagłych załamaniach koniunktury, lecz o utrwalonym nawyku systemowym. Deklarowane ramy finansowe służą dziś głównie do celów wizerunkowych, podczas gdy rzeczywista dyscyplina fiskalna rozmywa się w Europie pod naciskiem politycznych obietnic oraz bieżących nacisków społecznych.

Zjawisko to przestało być domeną poszczególnych państw i przekształciło się w ogólnoeuropejską przypadłość. Współczesny model sprawowania władzy na Starym Kontynencie wyklucza niemal zaciskanie pasa, a zastanawia, dlaczego tak się dzieje.

Gabinety w całej Europie deklarują ostrożność, tworząc plany wydatków, choć pozornie dopięte na ostatni guzik, by niedługo potem bezgłośnie rewidować wydatki w górę. Zamiast budować rezerwy, wydawać publiczny grosz z rozwagą, państwowe kasy pracują na najwyższych obrotach również wtedy, gdy koniunktura jest wciąż sprzyjająca.

Doskonałym studium przypadku tego mechanizmu jest sytuacja w Irlandii. Tutejsza Rada Doradcza ds. Fiskalnych (IFAC) wydała właśnie mocne oświadczenie przedbudżetowe, w którym jednoznacznie przestrzega przed zbliżającymi się decyzjami finansowymi. Zgodnie z analizami organu nadzorczego, zaplanowany na 6 października pakiet budżetowy na 2027 rok w rzeczywistości okaże się znacznie większy, niż wynika to z oficjalnych zapowiedzi.

IFAC wskazuje z niepokojem, że permanentne niedoszacowanie i przekraczanie planów stało się procedurą rutynową. Zjawisko to powtarza się z taką regularnością, że w ciągu ostatniej dekady wydatki państwa przekraczały przyjęte założenia średnio o ponad 2 miliardy euro rocznie. Ostatni przypadek, gdy finanse publiczne zmieściły się w rygorach ustawy lub spadły poniżej wyznaczonego limitu, miał miejsce w Irlandii w 2013 roku.

Obecne letnie oświadczenie gospodarcze irlandzkiego rządu zakłada na 2027 rok wzrost wydatków netto o 6%. Wyliczenia te stoją jednak w sprzeczności z zasadami długofalowego bezpieczeństwa finansowego. Tempo, co podkreślono, przewyższa zrównoważony wzrost gospodarczy szacowany na około 5%. Przedstawiciele IFAC zwracają uwagę na kluczowy fakt, że finansowe stymulowanie gospodarki nie jest właściwym rozwiązaniem w momencie, gdy ta wciąż radzi sobie dobrze, a zatrudnienie wykazuje tendencję rosnącą. W takich warunkach sztuczne pompowanie środków publicznych przestaje pełnić rolę zabezpieczającą przed inflacją, a staje się prostym czynnikiem proinflacyjnym. Nadmierne pakiety budżetowe doprowadzić mogą bezpośrednio do wzrostu cen, przekładając się na wyższe koszty życia gospodarstw domowych i obciążenia dla lokalnych przedsiębiorstw.

Tymczasem wyzwania strukturalne rosną z każdym rokiem i zanim jeszcze rząd zdąży wprowadzić nowe reformy czy programy socjalne, musi zmierzyć się z nieuchronną presją wydatkową wynikającą z inflacji, postępujących procesów demograficznych oraz starzenia się społeczeństwa. Samo pokrycie tych automatycznych kosztów w 2027 roku pochłonie szacunkowo aż 8 miliardów euro, co niemal w całości wyczerpie przestrzeń na jakiekolwiek nowe inicjatywy polityczne.

Jednym z najgroźniejszych efektów braku sztywnych ram finansowych jest niebezpieczne uzależnienie budżetu od zmiennych i ryzykowanych źródeł dochodu.

Postępując według dotychczasowego planu średnioterminowego, państwo musiałoby przeznaczać aż 7 z każdych 8 euro pozyskanych z podatku dochodowego od osób prawnych na pokrycie bieżących wydatków operacyjnych. Na czarną godzinę lub oszczędności trafiłoby zaledwie 1 euro. Z kolei taki model czyni finanse publiczne niezwykle podatnymi na wszelkie wstrząsy w sektorze korporacyjnym.

Żeby zablokować ten destrukcyjny mechanizm, nieodzowne staje się uchwalenie twardych, zapisanych ustawowo krajowych przepisów budżetowych. Odpowiednio skonstruowane prawo chroniłoby kluczowe inwestycje publiczne przed drastycznymi cięciami w momentach ewentualnego załamania, zapobiegając przed popełnianiem błędów znanych z czasów minionego kryzysu finansowego.

Eksperci apelują więc o wdrożenie zestawu konkretnych działań, w tym dostosowanie wzrostu wydatków do tempa rozwoju gospodarczego, wyznaczenie realnych pułapów uwzględniających faktyczne koszty, budowanie większych nadwyżek oraz nieprzerwane zasilanie funduszy rezerwowych.

Słowa przewodniczącego IFAC Seamusa Coffeya podsumowują ten kryzys planowania w sposób nadzwyczaj trafny. Zauważa on, że choć oficjalny projekt budżetu na 2027 rok już teraz przekracza progi uznawane przez ekspertów za dopuszczalne, to prawdziwe zagrożenie leży w tym, jak ten budżet będzie wyglądał w praktyce. Skoro przekraczanie ustalonych kwot stało się niepisaną normą, to oficjalny dzień ogłoszenia budżetu staje się jedynie publicznym spektaklem, po którym następuje powrót do nawyku niekontrolowanego wydawania pieniędzy.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Jakub Żerdzicki on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version