Geopolityczne napięcia, pamięć o trudnych doświadczeniach historycznych oraz pryncypialne stanowisko w kwestii praw człowieka wyznaczyły tło dla wczorajszego spotkania głowy irlandzkiego państwa z prezydentem Stanów Zjednoczonych.
W rezydencji Áras an Uachtaráin w stołecznym Phoenix Park prezydent Catherine Connolly podjęła Donalda Trumpa. Choć rozmowa miała charakter kurtuazyjny i trwała nieco ponad dwadzieścia minut, jej przebieg oraz wydane tuż po niej oświadczenie stanowią niezwykle mocne wyraziste świadczenie o bezkompromisowej postawie prezydenckiej dyplomacji. Spotkanie przebiegało w atmosferze powagi, a oficjalny protokół obejmujący wpis do Księgi Gości, odegranie hymnów państwowych oraz przegląd warty honorowej, ustąpił miejsca bezpośredniej, pełnej pryncypialnych akcentów wymianie zdań w Salonie Prezydenckim.
Rozmowy odbyły się przy obecności delegacji obu państw, lecz bez udziału kamer wideo. Brak medialnego szumu w samej sali obrad pozwolił na wypowiedzenie słów o wyjątkowej wadze gatunkowej. Catherine Connolly wyszła z założenia, że stulecia bliskich relacji amerykańsko-irlandzkich stanowią fundament nie tylko dla wzajemnych uprzejmości, ale przede wszystkim dla bezwzględnej szczerości w sprawach o znaczeniu fundamentalnym dla globalnego bezpieczeństwa i etyki międzynarodowej.
Głównym akcentem oświadczenia wydanego przez prezydent Connolly po zakończeniu rozmów była kwestia sprzeciwu wobec zobojętnienia na tragedie współczesnych konfliktów zbrojnych. Głowa państwa jednoznacznie zaprezentowała stanowcze stanowisko swoich współobywateli, podkreślając, że świat nie może godzić się na stopniową akceptację cierpienia cywilów.
„Przekazałam stanowcze stanowisko narodu irlandzkiego, że normalizacja wojny i ludobójstwa nigdy nie będzie akceptowana” – poinformowała w oficjalnym komunikacie Catherine Connolly. Podkreśliła przy tym, że dzisiejszy świat zmaga się z zagrożeniami egzystencjalnymi, wśród których kryzysy klimatyczne oraz konflikty zbrojne pozostają ze sobą ściśle połączone.
Wskazując na historyczną trajektorię Irlandii, a doświadczonej w przeszłości wielkim głodem, opresją kolonialną i dekadami przemocy w ramach konfliktu w Irlandii Północnej, prezydent zaakcentowała unikalny mandat moralny i wiedzę, jaką jej ojczyzna wnosi do rozwiązywania sporów na świecie. Przypomniała o głębokim przywiązaniu Dublina do architektury prawa międzynarodowego, instytucji Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz chlubnej tradycji udziału irlandzkich sił w misjach pokojowych ONZ, trwającej nieprzerwanie od 1958 roku. W rozmowie odwołała się również do artykułu 29 konstytucji Irlandii, który nakazuje pokojowe regulowanie stosunków międzynarodowych.
Obok spraw fundamentalnych dla współczesnego ładu globalnego, dyskusja objęła również historyczne i kulturowe spoiwa łączące oba narody. Prezydenci odnieśli się do nieocenionego wkładu irlandzkiej emigracji w budowę i rozwój potęgi Stanów Zjednoczonych, wspominając przypadającą niedawno 25. rocznicę tragicznych zamachów z 11 września oraz zbliżający się jubileusz 250-lecia amerykańskiej niepodległości. Innym ważnym wątkiem była kwestia stabilności wyspy – Catherine Connolly dostrzegła i doceniła historyczną rolę Waszyngtonu w procesie pokojowym w Irlandii Północnej, realizowaną między innymi poprzez wsparcie Międzynarodowego Funduszu na rzecz Irlandii.
Wymowna była także oprawa symboliczna spotkania. Prezydent Connolly wręczyła amerykańskiemu przywódcy dar o głębokim znaczeniu kulturowym i duchowym, czyli tradycyjny Krzyż Świętej Brygidy, historyczne dzieło „Navigatio Sancti Brendani – The Voyage of St. Brendan” opowiadające o legendarnych podróżach morskich irlandzkiego mnicha, a także tom poezji Michaela Longleya. Wybór tego ostatniego prezentu nie był przypadkowy, bo w zbiorze znajduje się bowiem słynny sonet „Ceasefire”, nawiązujący do konieczności pojednania, przebaczenia i trudnej drogi do pokoju.
Spotkanie w Phoenix Park pokazało, że relacje międzynarodowe mogą opierać się na dojrzałym partnerstwie, w którym tradycyjna przyjaźń nie wyklucza odważnego przypominania o uniwersalnych wartościach humanitarnych i odpowiedzialności za losy świata.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Kadr z nagrania RTE

