Dużo krzyku o nic. Rząd postawiony do kąta

Wiele było zapewnień, że wprowadzenie czwartego, a już na pewno piątego poziomu ograniczeń, to ostateczność, ale ostatecznie, rząd przystał na zalecenie Zespołu ds. Zdrowia Publicznego i wprowadził blokadę.

Zapewnienia o ostateczności składał premier Martin, wicepremier Varadkar, ale nie przystawkowy minister Ryan, więc przynajmniej ten może powiedzieć, że zachował się zgodnie ze swoim przekonaniem. Dwaj pierwsi panowie, działali natomiast dokładnie tak samo, jak zachowywali się przez ostatnie lata, czyli dosyć dużo mówili, jednak niewiele z tego wyniknęło, bo polegli na polu rządowej chwały. Co ciekawe w całej historyjce o znamiennym tytule „Lockdown 2.0”, przy okazji, rządzący prezentowali się, jako ojcowie narodu, a ten chcieli chronić od zagrożeń wirusa, ale też przed zamknięciem narodu w domach, więc połajankom i uszczypliwościom wobec członków Krajowego Zespołu ds. Zdrowia Publicznego, mogliśmy się przyglądać przez kilkanaście dni.

Stało się tak już w chwili powrotu naczelnego lekarza kraju do pracy, bo już wówczas dr Tony Holohan powiedział, że sytuacja jest zła, a i zaczyna wymykać się spod kontroli. Dr Holohan sygnalizował ówcześnie w rządowych gabinetach, iż lepiej będzie podnieść poziom ograniczeń lub wprowadzić dodatkowe rygory, by uchronić się przed poziomem piątym, ale gabinet był nieustępliwy i przez dwa tygodnie do wczoraj, mamił nas obietnicami o ostateczności działań we wprowadzeniu poziomu piątego.

W konsekwencji – nie udało się uchronić kraju przed pełną blokadą, chociaż z pewnymi odstępstwami i zmianami reguł, ale patrząc na to obiektywnie, Krajowy Zespół ds. Zdrowia Publicznego postawił na swoim, a rząd, jak grzeczny chłopiec, zastosował się do nakazów autorytetu. W takiej sytuacji należy zadać sobie pytanie, kto właściwie działał na szkodę społeczeństwa? NPHET, który od dawna mówił o konieczności zwiększenia ograniczeń, czy rząd, który ignorował zalecenia i uważał, że jakoś to będzie?

A jak jest? Cóż… Tysiące ludzi już w tym tygodniu straci pracę i to przed samymi świętami, ale nie należy się tym przejmować, bo rząd kolejny raz, o czymś tam nas zapewni, wyrazi ubolewanie, podtrzyma na duchu, a i obieca coś, by święta Bożego Narodzenia, upłynęły nam w ciepłej, domowej atmosferze, ale w cieniu niekiełznanego wirusa i z niespełnionym ślubowaniem.

Przez chwilę zastanawiałem się, czy dodać jeszcze kilka słów i zdecydowałem, że tak musi się stać, bo jest to zgodne z moją opinią:

W spawie wprowadzenia piątego stopnia ograniczeń i wcześniejszych zapewnień gabinetu, jako rezydent Republiki Irlandii, czuję się oszukany.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Chef Jakub – Writt
Czy to będzie tylko