Dublin protestował pod ambasadą Izraela

Tysiące osób zebrało się wczoraj w godzinach popołudniowych na O’Connell Street pod słynną iglicą, by pokazać swój sprzeciw wobec działań Izraela w Strefie Gazy.

Od dawna wiadomo, że Irlandczycy, w sporze pomiędzy Palestyną a Izraelem, wspierają tę pierwszą, a głośny wyraz ostatnim wydarzeniom dali wczoraj w Dublinie. Na O’Connell Street zebrała się pokaźna grupa mieszkańców Dublina i okolicznych miast, by spod iglicy, przemaszerować pod izraelską ambasadę i tam nawoływać do zaprzestania nalotów na Palestyńczyków.

Marsz protestacyjny, jaki mogli obserwować mieszkańcy stolicy, wzywał do zaprzestania przemocy w Strefie Gazy, a miejscem, gdzie doszło do wybuchu żądań, stało się Ballsbridge i mieszczące się tam przedstawicielstwo dyplomatyczne Izraela. Uczestnicy marszu skandowali hasła „Wolna Palestyna”, a także nawoływali do „zaprzestania ludobójstwa”, bo i takie napisy znajdowały się na niesionych transparentach. Nad tłumem maszerujących, powiewały flagi irlandzkie, palestyńskie, algierskie i pakistańskie, a podobne demonstracje, odbyły się też w Cork, Galway i Belfaście.

W marszu udział wzięli również reprezentanci niektórych ugrupowań politycznych jak np. poseł Richard Boyd Barrett z People Before Profit. Parlamentarzysta wzywał m.in. do zakończenia izraelskiego „państwa apartheidu”.

TD Richard Boyd Barrett zapytał:

– Dlaczego świat nadal traktuje Izrael, jako normalne państwo?

By następnie dodać:

– Właśnie dlatego, że sprzeciwiamy się rasizmowi, musimy przeciwstawić się państwu izraelskiemu. Musimy zażądać demontażu państwa izraelskiego. W samej swej istocie chodzi o rasizm. Chodzi o preferencyjne traktowanie jednej grupy kosztem drugiej. W żadnym innym miejscu na świecie nie byłoby to tolerowane. Kiedy mówimy „jedno państwo, jedna Palestyna”, chodzi o zakończenie horroru rasizmu i apartheidu, mówiąc, że Żyd, Arab i chrześcijanin oraz ludzie bez religii mają równe prawa na ziemi Palestyny​​.

W proteście wzięły też udział osoby publiczne i Mike Murphy, niegdyś z RTÉ stwierdził:

– Odwiedziłem Izrael i Palestynę dwa lata temu, więc na własne oczy zobaczyłem, jak traktowany jest naród palestyński. Wróciłem i byłem po prostu zbulwersowany całą tą sytuacją. Wystąpiłem na falach radiowych i mówiłem o moim obrzydzeniu z powodu tego, co Izraelczycy robią narodowi palestyńskiemu. Jednym z problemów jest to, że możesz być w każdej chwili oskarżony o bycie antysemitą, co jest zasłoną dymną, za którą można się ukryć. W ogóle nie jestem antysemitą, ale głęboko uraża mnie to, co robią Izraelczycy.

Wiele słów krytyki padło również pod adresem amerykańskiej administracji i prezydenta USA Joe Bidena, którzy nie zajęli jeszcze oficjalnego stanowiska wobec trwającej fali przemocy w Strefie Gazy, chwalono natomiast irlandzki rząd, za jasne stanowisko w tej sprawie, które zgodne jest z przekonaniami większości mieszkańców kraju.

Bogdan Feręc

Źr: Sunday Independent

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Opinie Holohana, nie
Rosjanie oskarżeni
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian