Fiasko długich i wyczerpujących rozmów w Workplace Relations Commission stawia pod znakiem zapytania stabilność państwowych usług w kluczowym dla kraju momencie. Po dziesięciu dniach intensywnych rokowań przedstawiciele związków zawodowych opuścili stół negocjacyjny, ogłaszając głęboki impas i brak wiarygodnej propozycji finansowej ze strony rządowej.
W efekcie ponad trzysta tysięcy pracowników budżetówki szykuje się do kolejnego, 24-godzinnego protestu, który zaplanowano na czwartek 12 listopada. Decyzja ta zbiega się z wyjątkowo wymagającym sprawdzianem logistycznym i dyplomatycznym, jakim będzie wizyta ponad pięćdziesięciu szefów państw na szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Dublinie.
Napięcie w relacjach między władzą wykonawczą a reprezentacją pracowniczą rośnie od tygodni. Złożona z przedstawicieli Irlandzkiego Kongresu Związków Zawodowych (ICTU) Komisja ds. Usług Publicznych nie pozostawia złudzeń: dotychczasowe stanowisko rządu nie daje podstaw do przedstawienia członkom organizacji jakiegokolwiek akceptowalnego kompromisu. Pierwszy masowy zryw z 14 października, kiedy to ulice, hotele, hotele i otoczenie placówek medycznych wypełniły się protestującymi, był jednoznacznym ostrzeżeniem i największą demonstracją pracowniczą od 2009 roku.
Nadchodzący protest wywrzeć ma jeszcze większą presję, połączoną z wiecem głównym w stolicy oraz licznymi zgromadzeniami regionalnymi. Związkowcy otwarcie sygnalizują przy tym opcję dalszej eskalacji i wprowadzania strajków włoskich, czy kolejnych dni protestu po 12 listopada.
Sytuacja stała się obiektem ostrych tarć na scenie politycznej. Opozycja jednoznacznie obarcza odpowiedzialnością stronę rządową, określając zerwanie rozmów mianem całkowitej porażki przywództwa. Posłanka Sinn Féin Mairéad Farrell zaznacza, że personel medyczny, nauczyciele oraz pracownicy wsparcia zmuszeni zostali do odejścia od stanowisk pracy z powodu ignorowania ich problemów bytowych przez decydentów. Przedstawiciele gabinetu, w tym minister wydatków publicznych Jack Chambers, wyrażają rozczarowanie z powodu braku porozumienia, choć deklarują chęć dalszego poszukiwania rozwiązań. Nadzieją na przełamanie obecnego paraliżu ma być powołana z inicjatywy szefa WRC Kevina Foleya grupa mediacyjna, przy wsparciu liderów obu stron – Owena Reidy’ego oraz Oonagh Buckley.
Wiążący głos w konflikcie zabrało również społeczeństwo. Badanie Sunday Independent/Ireland Thinks pokazuje jednoznaczny układ sił w opinii publicznej. Aż 77 procent badanych popiera postulaty płacowe budżetówki, uznając determinację protestujących za uzasadnione narzędzie do wywalczenia godziwych warunków pracy. Trwający spór to nie tylko próba sił przed nadchodzącym wydarzeniem międzynarodowym, lecz przede wszystkim test na zdolność państwa do zagwarantowania stabilności swoim kluczowym pracownikom w dobie rosnących kosztów życia. Otwarte pozostaje pytanie, czy zaplanowane rozmowy z mediatorami pozwolą uniknąć całkowitego paraliżu kraju.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE


