Koszty życia nieustannie rosną, a portfele stają się coraz cieńsze. Najnowsze dane opublikowane przez Urząd Statystyczny (CSO) pokazują jednoznacznie, że tempo wzrostu cen ponowie przyspiesza. Zjawisko to bezpośrednio i negatywnie wpływa na domowe budżety, wymuszając na wielu rodzinach bolesne oszczędności.
Ze wstępnych szacunków CSO wynika, że wskaźnik inflacji w ciągu roku do października osiągnął poziom 4 procent. Jest to najwyższa wartość zanotowana na przestrzeni ostatnich trzech lat. Oznacza też wyraźne przyspieszenie w porównaniu z wrześniem, kiedy to wzrost cen wynosił 3,8 procent. Sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc i tylko między wrześniem a październikiem koszty towarów i usług podskoczyły o 0,5 procent. Główną przyczyną tak wyraźnego skoku cen są rosnące koszty energii. W ciągu zaledwie jednego miesiąca ceny prądu zwiększyły się o 4,5 procent, natomiast w ujęciu rocznym wzrost ten sięgnął aż 18,3 procent.
Sytuację dodatkowo komplikuje międzynarodowy kryzys geopolityczny i napięcia militarne wokół Iranu, które doprowadziły do gwałtownych skoków cen surowców na rynkach światowych. Ceny ropy naftowej na giełdach utrzymują się na wyjątkowo wysokim poziomie. Na stacjach paliw kierowcy muszą płacić za litr benzyny i oleju napędowego nawet o 50 centów więcej, niż na początku roku, natomiast cena oleju opałowego wzrosła w tym roku o ponad 70 procent.
Na dodatek sytuacja mieszkańców na rynku energii elektrycznej jest wyjątkowo trudna w porównaniu z resztą państw europejskich. Według najnowszych danych unijnej agencji Eurostat, ceny prądu w kraju są aż o 37 procent wyższe od średniej w całej Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że przeciętne gospodarstwo domowe wydaje rocznie na prąd o 436 euro więcej, niż wynosi europejska średnia.
Rosnące koszty uderzają w podstawowe potrzeby obywateli. Choć w ostatnim miesiącu ceny żywności wzrosły nieznacznie, to jednak w perspektywie ostatnich pięciu lat ceny jedzenia i napojów bezalkoholowych podskoczyły aż o 27 procent.
Z kolei z badania nastrojów wynika, że aż 77 procent konsumentów spodziewa się dalszego wzrostu kosztów utrzymania w nadchodzącym roku. Jednocześnie tylko połowa z nich liczy na to, że ich dochody również wzrosną. Sytuacja ta przekłada się bezpośrednio na decyzje finansowe podejrzewane przy sklepowych półkach. Jeden na pięciu konsumentów przyznaje, że zmuszony był ograniczyć zakupy ze względu na drożyznę. Z kolei kolejne 10 procent respondentów deklaruje, iż ma ogromne trudności z bieżącym opłacaniem rachunków.
Komentując te niepokojące wskaźniki, ekonomista Austin Hughes zwrócił uwagę na skalę problemu dotykającego społeczeństwo. „Liczby te oznaczają, że łącznie 34 procent gospodarstw odczuwa skutki dużych strat” – wskazał Austin Hughes, nadzorujący przygotowanie badania.
Prognozy na najbliższe miesiące nie napawają optymizmem. Niepewność na międzynarodowych rynkach paliw oraz wysokie ceny bazowe sprawiają, że powrót do stabilności finansowej może zająć więcej czasu, niż wcześniej zakładano. Dla wielu rodzin oznacza to konieczność dalszego zaciągania pasa i ostrożnego planowania każdego zakupu.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Sara Kurfeß on Unsplash


