Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Drożyzna wraca do pomp. Weekendowy skok cen paliw obnaży bezradność podatkową państwa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kierowcy w całej Irlandii, którzy planowali weekendowe podróże, muszą przygotować się na kolejny, potężny cios w ich portfele. Z doniesień napływających bezpośrednio od sprzedawców detalicznych wyłania się ponury scenariusz – do końca tego weekendu ceny oleju napędowego na stacjach benzynowych mogą drastycznie wzrosnąć, osiągając poziom, który dla wielu gospodarstw domowych i przedsiębiorstw transportowych stanie się barierą nie do przeskoczenia.

Zielona Wyspa, tak chętnie debatująca na międzynarodowych salonach o transformacji energetycznej, po raz kolejny zostaje brutalnie zweryfikowana przez realia rynku, pozostawiając swoich mieszkańców z rachunkiem, którego wysokość zaczyna przerażać.

Skala podwyżek, jaka czeka nas w najbliższych godzinach, jest bezprecedensowa. Jak informuje stowarzyszenie Convenience Stores and Newsagents Association (CSNA), reprezentujące ponad 1500 sprzedawców detalicznych, w tym 300 stacji paliw, hurtowa cena oleju napędowego dostarczonego na stacje odnotowała nagły skok o osiem centów za litr – i to przed doliczeniem podatku VAT. W praktyce oznacza to, że na większości krajowych stacji paliwowych cena diesla poszybuje w górę o około dziesięć centów, błyskawicznie przebijając psychologiczną granicę.

Kierowcy, którzy jeszcze wczoraj płacili w granicach 1,70 euro za litr, w ciągu zaledwie kilku dni zobaczą na wyświetlaczach kwoty przekraczające 1,80 euro. Jakby tego było mało, hurtowe ceny benzyny również poszły w górę o około dwa centy na litrze, co nieuchronnie przełoży się na droższe tankowanie aut benzynowych w nadchodzących dniach.

Warto przypomnieć, że obecny paraliż cenowy dotyka mieszkańców wyspy w momencie, gdy teoretycznie wciąż działa rządowa tarcza ochronna. W kwietniu, reagując na gwałtowne zawirowania na światowych rynkach naftowych, gabinet zdecydował się na tymczasowe obniżenie podatku akcyzowego o 32 centy na litrze oleju napędowego oraz o 27 centów na litrze benzyny. Te nadzwyczajne ulgi mają jednak swój nieubłagany termin ważności – wygasają z początkiem września, po czym rząd zamierza systematycznie, w czterech fazach, przywracać pełne opodatkowanie.

Jeśli weekendowy skok cen nakłada się na wciąż obniżoną akcyzę, łatwo wyobrazić sobie, jaki dramat czeka konsumentów jesienią, gdy państwo zacznie upominać się o swoje pełne daniny, a globalny rynek surowców nie wykaże oznak uspokojenia. Wówczas wzrosty cen dodadzą do litra paliwa od 30 do 40 centów.

W obliczu tego chaosu organizacja branżowa Fuels for Ireland zaczyna głośno domagać się systemowych zmian, słusznie zauważając, że dotychczasowa polityka rządu polega na gaszeniu pożarów, a nie na realnym zarządzaniu kryzysem.

Dyrektor naczelny organizacji Kevin McPartlan zaapelował o natychmiastowe powołanie niezależnej grupy ekspertów, która miałaby kompleksowo zbadać długoterminowe podejście Irlandii do kwestii opodatkowania paliw. Taki zespół, łączący wiedzę urzędników, przedstawicieli przemysłu oraz konsumentów, miałby za zadanie wypracować stabilne ramy prawne i podatkowe, godzące ze sobą trzy sprzeczne dotąd interesy: przystępność cenową dla ludzi, bezpieczeństwo energetyczne kraju oraz unijne cele dekarbonizacji.

Zamiast chaotycznego i nerwowego reagowania na każdy kolejny globalny kryzys w momencie, gdy ten uderza w stacje benzynowe, Irlandia potrzebuje jasnej strategii dającej przewidywalność przedsiębiorstwom i rodzinom.

Jednak patrząc na opieszałość decydentów, zanim powstaną jakiekolwiek raporty, kierowcom pozostaje jedynie z zaciskaniem zębów płacić coraz wyższe rachunki na stacjach.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. CC David Howard 

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version