Dramat – Akt trzeci

Występują:

– Fine Gael: Leo Varadkar

– Fianna Fáil: Micheál Martin

– Sinn Féin: Mary lou McDonald

Aktem pierwszym można nazwać dwuwładzę Fine Gael i Fianna Fáil w ostatnich 100 latach, natomiast akt drugi zaczął się kryzysem finansowym z 2008 roku, co doprowadziło do przejęcia władzy od Fianna Fáil przez Fine Gael.

O ile do pewnego momentu można było używać pochwał w stosunku do rządu, ówcześnie Endy Kenny’ego, który mozolnie wyprowadzał Irlandię z kryzysu, to pod koniec kadencji, jego gabinet, zaczął popełniać błędy, a to doprowadziło do zmiany na szczytach władzy, więc „dyrektorem” kraju został Leo Varadkar.

To jednak ujawniło, że ten polityk mało ma do zaproponowania, nie licząc doskonałej prezentacji osobistej, czyli jego rząd, prowadząc gospodarkę Zielonej Wyspy, wykorzystywał wyłącznie dobrą koniunkturę światową, nie zmieniając praktycznie niczego w zasadach funkcjonowania wyspy.

To stracona szansa, bo w okresie prosperity, można zrobić wiele, ale zachowawcze działanie gabinetu, obliczone było na utrwalenie popularności, więc utratę najmniej jak to możliwe, z głosów elektorskich.

Tak rozpoczął się akt trzeci, a ten zapoczątkowały wybory parlamentarne, co dało nam niejasną, a może całkiem jasną odpowiedź, w jakim kierunku powinna zmierzać irlandzka polityka. Wielu głosujących uznało, iż znużeni są ugrupowaniami, zawłaszczającymi do tej pory stanowiska rządowe, więc misję tworzenia rządu i zmian, oczekiwali po sukcesie Sinn Féin.

Przerażone wynikiem, jaki osiągnęła Sinn Féin Fianna Fáil i Fine Gael, zaczęły wykazywać objawy nerwowości, a to może doprowadzić nawet do zawarcia niechcianego, przynajmniej oficjalnie sojuszu. Politycy małych ugrupowań są zdania, że Fianna Fáil i Fine Gael, wkrótce doprowadzą do porozumienia, by tylko zablokować możliwość stworzenia gabinetu przez Sinn Féin, a to byłoby teoretycznie możliwe, gdyby odbyły się kolejne wybory powszechne.

Irlandzcy wyborcy zobaczyli doskonale, jak bardzo chęć pozostania przy rotacyjnym systemie zarządzania krajem ujawniła się w dwóch największych ugrupowaniach w kraju, więc mogą zadecydować, że koniec z takim zaborem władzy i gremialnie oddać swój głos na Sinn Féin, co z kolei może odebrać możliwość rządzenia autokratom z „FF” i „FG” na przynajmniej cztery lata.

Tu pojawia się jeszcze jedna obawa hegemonów, bo przecież nikt nie może im zagwarantować, iż będzie to irlandzkie wyborcze potknięcie, czyli Sinn Féin doprowadzi do destabilizacji kraju, a to odsunie po jednej kadencji to ugrupowanie od gabinetów Leinster House.

Może się okazać, gdyby udało się wyprowadzić kraj prostą ścieżką rozwoju, że Sinn Féin jest tą partią, która naprawiła problematyczne dziedziny irlandzkiego życia, i wtedy, elektorat chciałby pozostawienia ugrupowania Mary Lou McDonald na kolejną kadencję.

Przy takim rozwoju sytuacji, Fianna Fáil i Fine Gael mogłyby zostać zmarginalizowane, a na szersze polityczne wody, wypłynęłyby mniejsze partie, które obecnie nazywane są planktonem politycznym.

W mojej ocenie wyłącznie strach przed utratą supremacji politycznej jest drogowskazem działań Micheála Martina i Leo Varadkara, którzy prędzej lub później, ale zwiążą się politycznym węzłem małżeńskim, co nie będzie do końca dobre dla Irlandii, a i pozostawi kraj w marazmie rozwojowym.

Bogdan Feręc

Polska-IE
Zbliża się paliwow
Emirates szuka praco
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish