Gdyby ktoś próbował wymyślić pogodę skrojoną na miarę Irlandii, wyszłoby dokładnie to, co nadciąga na długi weekend. Nie jakieś egzotyczne upały, nie bezczelne błękity nieba – tylko uczciwa, sprawdzona klasyka, więc chmury w roli głównej, deszcz w epizodach (choć momentami całkiem wyrazistych) i wiatr, który przypomina, że żyjemy na irlandzkiej wyspie, nie w folderze biura podróży.
Piątkowa noc zacznie się jak należy – pod grubą kołdrą chmur, z przelotnymi opadami, które nad ranem szczególnie upodobają sobie zachód kraju. Temperatura nie będzie przesadzać z ambicją, spadając do 7–11 stopni, a przy słabym południowym wietrze pojawią się mgły, jakby natura chciała jeszcze delikatnie zamazać kontury świata.
Sobota? Proszę bardzo, to kontynuacja spektaklu, czyli przeważnie pochmurno, z szeroką gamą zakrojonych na średnią i dużą skalę opadów, które czasem nabiorą charakteru bardziej zdecydowanego, a nawet zagrzmią, jakby chciały przypomnieć, kto tu rządzi. Między jednym deszczem a drugim mogą pojawić się jaśniejsze chwile, takie normalne, irlandzkie, pogodowe mrugnięcia okiem. Chłodno, bo 12–15 stopni, a wiatr będzie nieśmiały, południowo-wschodni, czyli bez dramatów, ale i bez złudzeń.
Noc z soboty na niedzielę przyniesie chwilę oddechu, zwłaszcza na północy, gdzie zrobi się prawie sucho i „jaśniej”, choć mgły znów spróbują zawłaszczyć krajobraz. Temperatura pozostanie wierna wcześniejszym wartościom, jakby pogoda nie widziała powodu do eksperymentów.
Niedziela wraca do znanego refrenu: chmury, deszcz i momenty, gdy opady przybierają na sile, z możliwym akompaniamentem grzmotów. Termometry znów pokażą 12–15 stopni, a lekki północno-wschodni wiatr zadba o to, by nikt przypadkiem nie poczuł się zbyt komfortowo.
Poniedziałek, czyli świąteczna wisienka na torcie, nie zawiedzie tradycji. Będzie pochmurno, z lekkimi opadami i mżawką, takim subtelnym, irlandzkim podpisem pod całością. Temperatury od 10 do 14 stopni, wiatr słaby do umiarkowanego, północny. Idealnie, żeby spacer był bardziej refleksją niż przygodą.
A potem? Wtorek wygląda jak moment zawieszenia, czyli nadal pochmurno, ale przynajmniej w dużej mierze sucho. Jakby pogoda sama potrzebowała chwili przerwy po własnym występie.
Krótko mówiąc, jeśli ktoś marzył o „typowym irlandzkim weekendzie”, to los właśnie spełnia to życzenie z rozmachem godnym starej, dobrej szkoły. Chmury będą, deszcz będzie, trochę powieje i właśnie dlatego wszystko będzie dokładnie tak, jak być tutaj powinno.
Bogdan Feręc
Źr. Met Eireann
Photo by David Ballew on Unsplash

