Dlaczego Sinn Féin ma mieszkaniową rację?

Polityka mieszkaniowa rządu poniosła totalną klęskę, a co jest potwierdzeniem tych słów, to wciąż rosnąca ilość bezdomnych, ale też osób, które nie mogą sobie pozwolić na zakup własnego mieszkania.

W tym ostatnim przypadku, kiedy nawet uda się otrzymać kredyt i kupić własne „M”, pojawia się kolejny kłopot, gdyż poprzez wysokie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych, rodziny muszą znajdować dodatkową pracę, by poradzić sobie z obciążeniem domowego budżetu. To tyle tytułem wstępu, bo zagłębiając się w temat, można odnieść wrażenie, że rząd, który tyle mówi o pomocy i rozwiązywaniu problemów mieszkaniowych, pozostał w sferze zapowiedzi, albowiem czynów nie widać.

Oczywiście krytyka płynąca z kręgów opozycji parlamentarnej, ale też organizacji charytatywnych, jest potrzebna, tylko należy mieć na uwadze jedną kwestię, iż mało obecnie przydatna.

Mało, bo nie proponuje się tam zbyt wielu rozwiązań, a i propozycje są jakby nieatrakcyjne, gdyż ich dokładna analiza pokaże, iż wyjścia z kryzysu mieszkaniowego, nie należy spodziewać się szybko. Najbliżej realnych rozwiązań jest obecnie nie kto inny, jak Sinn Féin, a program tego ugrupowania został ostatnio storpedowany przez premiera Varadkara i ów odrzucił pomysł zamrożenia czynszów.

Zastanówmy się jednak, nad całością propozycji Sinn Féin, które proponuje w rozwiązaniach oprócz zamrożenia wzrostu czynszów, na przynajmniej trzy lata, znaczne zwiększenie finansowania inwestycji mieszkaniowych, co wpłynie na szybszy rozwój budownictwa socjalnego.

Gdyby właśnie zastosować program proponowany przez Sinn Féin, w trzy lata, kiedy obowiązywać będzie moratorium, można poprawić sytuację mieszkaniową kraju, ale i dać wytchnienie wielu tysiącom najemców.

Wystarczy przypomnieć sobie takie właśnie działanie poprzedniej ekipy, czyli rządu Endy Kenny’ego, który zamroził czynsze, a to spotkało się z zadowoleniem społecznym. Owszem, nie poszło za tym nic więcej, bo nie przybyło wtedy tanich mieszkań, więc samo powstrzymanie wzrostu czynszów, można zakwalifikować, jako pomoc pozorną.

W przypadku Sinn Féin proponującego program kompleksowy, sztuka z wyjściem z kryzysu mieszkaniowego, czy może tylko złagodzeniem jego skutków, mogłaby się udać, ale do tego potrzebna jest jedna odważna decyzja. Tej jednak chyba nie należy się obecnie spodziewać, bo gabinet Leo Varadkara ma inne, jak widać priorytety, a te stają w niejakiej sprzeczności z dobrem społeczeństwa. Rząd napiera obecnie na utrzymanie wyników gospodarczych, czyli zachowanie wysokiego wzrostu produkcji, ale i na rozwój miejsc pracy i to dobrze. Jednak nie patrzy w innym kierunku, czyli samych pracowników, którzy muszą przecież po pracy mieć do czego wrócić i mówimy tu o domu. O ile takiego nie mają lub czynsz jest bardzo wysoki, coraz częściej podejmują decyzję o porzuceniu Irlandii, niezależnie od tego, czy są Irlandczykami, czy też tzw. elementem napływowym.

Jak to wszystko może się skończyć? Tu akurat nie trzeba kończyć studiów z zakresu ekonomii i polityki gospodarczej, więc odpowiedź jest jedna, brakiem rąk do pracy. Takie zjawisko wyeliminuje z kolei obecne wzrosty gospodarcze, wpędzi kraj w permanentny stan niedoborów pracowniczych, a co się z tym nierozerwalnie wiąże, brakiem możliwości rozwoju firm.  Kolejną nieciekawą sytuacją bezie chęć utrzymania przez pracodawców swoich pracowników, a to mogą uzyskać poprzez podnoszenie pensji, jednak tutaj pojawi się kolejny problem, czyli spadnie atrakcyjność i konkurencyjność Irlandii w oczach światowego handlu.

Recepta: Posłuchać Sinn Féin i uratować miejsca pracy, poprzez dostarczenie dużej ilości domów i mieszkań z realnymi czynszami.

Bogdan Feręc

Polska-IE
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish