Dlaczego Republice zależy na rządzie w Irlandii Północnej?

Nie ujmując faktom, zależy również Londynowi, ale z zupełnie innych przyczyn, a to możemy uznać za dobry początek zmian.

W ostatnim tygodniu zaktywizowano działania na rzecz utworzenia gabinetu w Irlandii Północnej i dzieje się tak zarówno po stronie brytyjskiej, jak i irlandzkiej. Z jednej strony mamy problem braku władzy wykonawczej, co podkreśla Theresa May, a z drugiej chęć zmiany obozu niegdyś rządzącego, a przynajmniej zmiany akcentów, jakie kładzione są na północnoirlandzką politykę.

Dla Londynu utworzenie rządu w Irlandii Północnej będzie politycznym umocnieniem Arlene Foster, która prawdopodobnie zostałaby premierem, więc nadal ściśle współpracowała z obecną szefową gabinetu na Downing Street. W tym przypadku mamy jeszcze jedną istotną kwestię, bo Foster, jako zwolenniczka wyjścia z Unii Europejskiej, jest dla May pewnego rodzaju gwarantem, że na Północy nie pojawią się zbyt szybko nastroje odłącznikowe i zjednoczenie Irlandii, może i będzie przewijało się w dyskusjach, jednak może być torpedowane przez północnoirlandzki rząd, sterowany z Londynu.

Trochę inaczej tę kwestię widzi Dublin, bo utworzenie rządu w Irlandii Północnej (teraz), da stanowisko wicepremiera przedstawicielowi Sinn Féin, czyli z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że Michelle O’Neill, która rządzi tym ugrupowaniem na Północy.

Wg Dublina obecny układ mandatów w Stormont, nie jest może najszczęśliwszym rozwiązaniem dla zwolenników Unii Europejskiej, ale pozwoli Sinn Féin nabrać wiatru w żagle, a co się z tym wiąże, ruszyć do szeroko zakrojonej kampanii wyborczej, a nawet zjednoczeniowej, co będzie bardzo „na rękę” Republice i to niezależnie od tego, jaka partia będzie u steru, gdyż Dáil, przychylny jest pomysłowi.

Gabinet Leo Varadkara, po cichu wspierając McDonald, bo w polityce o takich sprawach nie mówi się otwarcie, da możliwość Sinn Féin pokazania się na Północy w dobrym świetle, a to ugrupowanie pilnując spokoju i zasad wprowadzonych w Porozumieniu Wielkopiątkowym, jawić się będzie, jako partia dbająca o tamtejsze społeczeństwo i gospodarkę, więc może poprawić swój wynik wyborczy, czyli w konsekwencji przejąć władzę.

Z całą pewnością, a jest to prawdopodobne, może tak się stać, gdyż w parlamencie Irlandii Północnej Sinn Féin od Demokratycznej Partii Unionistów dzieli zaledwie jeden mandat poselski.

W związku z takim poparciem, bo może i nieoficjalnie, może nawet w skrytości gabinetów, ale rząd Republiki wspiera wysiłki Sinn Féin, aby udało się utworzyć rząd w Irlandii Północnej, a i umocować na Północy ugrupowanie Mary Lou McDonald i Michelle O’Neill.

Nie można przecież nie widzieć, że to najkorzystniejsze rozwiązanie dla Republiki, ponieważ z gabinetem, o ile po kolejnych wyborach w Irlandii Północnej stworzyłoby taki Sinn Féin, współpraca z Dublina byłaby ścisła. Późniejsze wypadki także są do przewidzenia, a wskazuje na to rozpoczęta właśnie przez McDonald ofensywa, która wcześniej, czy później doprowadzi do referendum odłączeniowego od Wielkiej Brytanii i konsekwentnie przeć będzie zjednoczenia Irlandii.

Niestety sprawa nie wygląda jednak na tak prostą, ponieważ musimy pamiętać, że niezależnie od wyniku wyborczego w Irlandii Północnej, gabinet w tym kraju muszą tworzyć dwie największe partie, co jest zagwarantowane w układzie o podziale sił parlamentarno-gabinetowych. Przyjmując, że wygrało Sinn Féin, a ugrupowanie Foster jest drugą siłą w północnoirlandzkim parlamencie, to DUP będzie miało na tyle władzy, aby zablokować pomysły partii łączonej nadal z IRA.

Z takim problemem także można sobie poradzić, a to za sprawą układów w Stormont i połączenie w parlamencie Irlandii Północnej zwolenników zjednoczenia, pomoże Sinn Féin doprowadzić do głosowania referendalnego. Jeżeli referendum o odłączeniu przebiegnie po myśli McDonald, O’Neil i Dublina, to przełoży się na decyzję północnoirlandzkiego parlamentu, aby przeprowadzić referendum o zjednoczeniu wyspy.  

Co może być zaskakujące i jednocześnie interesujące, dla Sinn Féin pomocny może być też twardy Brexit, bo kryzys, jaki wywoła, zmieni nastroje społeczne, więc i wyborcy łaskawym okiem spoglądać mogą na ugrupowanie, które ponownie wprowadzi ich do Unii Europejskiej i da możliwość swobodnego handlu z całą Europą. Na takie rozwiązanie z całą pewnością przystanie północnoirlandzki biznes, a ślad za nim…

…, ale to tylko spekulacje.

Bogdan Feręc

Znajdź nas:

Nareszcie mamy brexi
Z kieszeni do kiesze
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn