Dlaczego oni to zrobili?

Będą to rozważania czysto akademickie, ale inspirowane wczorajszymi pytaniami, jakich otrzymałem kilkadziesiąt, a dotyczyły nagłego uwolnienia spod jarzma restrykcji kraju.

Znajomi, ale i czytelnicy, pytali mnie o opinię w tej sprawie, a ja konsekwentnie utrzymywałem, że swoje zdanie wyrażę w felietonie, co czynię.

Sprawa nagłej decyzji o zniesieniu wszelkich ograniczeń, nie licząc masek, wydaje się dziwna, o ile nie podejrzana, bo może mieć jakieś drugie, a nawet trzecie dno. To z kolei ukaże się, jeżeli przyjrzymy się pobieżnie nawet mediom społecznościowym i kanałowi YouTube, bo tam, nastąpił, także nagły, wysyp teorii spiskowych, a może są one tymi samymi, jakie pojawiały się do tej pory, ale zmieniono nieco aspekt całości i bazę wyjściową.

Istotne jest jednak, iż należy się zastanowić, co tak naprawdę rząd irlandzki ma na myśli, zdejmując wszelki ograniczenia, bo tej nomenklatury będę się trzymał, więc przy zakażeniach dziennych sięgających 10 000 puszcza mieszkańców kraju samopas, czyli jak ów rząd twierdził jeszcze kilka miesięcy temu, na pewną zgubę. Powodów może być kilka, więc zacznijmy od porzekadła, że jeżeli nie możesz pokonać wroga, do tego się przyłącz.

To pokrętna polityka rządu? Możliwe, że tak właśnie jest (potencjalnie), bo uwalniając kraj od restrykcji, gabinet, albowiem nie NPHET, spełnił żądania społeczeństwa, które teraz będzie rządzić się w zakresie koronawirusa samo, choć przy nawoływaniach do zachowania bezpieczeństwa, rozsądku i rozwagi. Kiedy jednak po tej fali zakażeń, przyjdzie następna, rząd z czystym sumieniem może powiedzieć, że pajacowaliśmy, nie słuchaliśmy, a oni mieli rację, czyli chcieli dobrze, ale krnąbrne społeczeństwo, odrzucało słowa mądrych ludzi i chciało piep**onej wolności. To ją macie i coście z nią zrobili – mogą przecież zapytać. Wtedy przyjdzie pora na klapsa, więc rządzący, a będą mieli podstawy i stwierdzą, że ratować muszą mieszkańców wyspy przed wyginięciem, czyli zatrzymać muszą proces utraty życia i zdrowia ludzi w Irlandii. Przyjdzie w takim razie czas kolejnych ostrych ograniczeń, za które, nie będzie się już wtedy obwiniać świata polityki, a nas samych, bo nie umieliśmy wykorzystać danej nam szansy. Możliwe? Tak!

Kolejną kwestią, a tę dyskutowałem wczoraj, jadąc do domu taksówką, co żywo i radośnie komentował drajwer, stać się ma obawa rządu przed wybuchem fali niezadowolenia społecznego, czyli rząd się przestraszył i dał spokój. No nie, do tezy taksówkarza nie mogą się przychylić, nawet teraz gdy jego słowa przeanalizowałem, bo gabinet, z całą pewnością, nie jest w tym zakresie strachliwy i bez mrugnięcia okiem, zostawiłby ograniczenia, a nawet podniósł ich poziom, gdyby protesty trwały, a wirus szalał na całego.

Wydawać się może, że powodem zniesienia wszystkich restrykcji są sprawy gospodarcze, a to uważam za powód istotny, bo upadająca ekonomia wyspy, utrzymywanie ograniczeń, wyłącznie pogarszały sytuację kraju, gdzie coraz więcej firm chyliło się ku upadkowi. Znosząc restrykcje, gabinet daje wolną rękę rynkowi, daje mu zielone światło do działania, a i liczy, że do państwowej kasy, ziejącej pustką, zaczną wpływać podatkowe euro. Jest w tym zakresie jeszcze jedna wskazówka, czyli Niemcy, a to oni chcą, żeby zacząć spłacać covidowe długi, czyli należy „zarobić”, by Skarb Państwa miał z czego zacząć oddawać. O ile tak jest, a oficjalny przekaz mówi całkiem inaczej, czyli do tej decyzji zostało nam kilka miesięcy, to m.in. Irlandia, powinna była się już porozumieć z nowym rządem w Berlinie, iż zagłosuje za złożoną propozycją, czyli zaczynają zbierać pieniądze na pierwszą ratę.

Mam też teorię, że niektóre państwa, znoszące obecnie restrykcje, a oddalone od kontynentu,  otrzymały rozkaz od władców świata, aby uczynić z mieszkańców Wielkiej Brytanii i Irlandii króliki doświadczalne i należy sprawdzić, czy wirus puszczony wolno nas zatłucze, czy może damy mu radę i się obronimy.

Może być również tak, gdyż odrzucić niczego nie wolno, albowiem wiara w świat polityki i jego słowa, całkowicie we mnie umarła, iż porzucono nowy porządek świata, jaki miał teoretycznie nastąpić, gdyż okazało się, że jesteśmy oporni i nie chcemy świetlanej przyszłości. Na to natomiast wskazywać mogą działania Unii Europejskiej, która rozpoczęła proces kontroli hegemonów biznesu, więc globalne spółki i korporacje, które po pierwsze zaczęły zarabiać na pandemii krocie, a po drugie, proces konsolidacji i przejmowania firm, znacznie w ostatnim roku przyspieszył. Mogą być to też działania maskujące Unii Europejskiej, bo i tego nie mogę odrzucić, ale prawdę mówiąc, o ile cała akcja miałaby być zaplanowaną, to wymknęła się spod kontroli i posypała, jak zamek ułożony z kart.

Co może być powodem kolejnym? Chyba tylko to, że już wszyscy uznali, że pandemii nie można przeciągać w nieskończoność i jak się to obecnie przedstawia, zredukowanie jej do poziomu choroby sezonowej, poważnej, ale ze szczepionką, która lekko minimalizuje objawy, będzie najlepszym rozwiązaniem.

Nie mogę wykluczyć, że stało się też tak, iż Omicron, jako wariant zaliczany do silnych, wywołał na tyle ostre reakcja naszych organizmów, że te, permanentnie nauczyły się z nim walczyć, czyli traktują, jak atakującą nas wiosną i latem grypę, więc będzie sezonowy wzrost zakażeń, będą też zgodny, jak przy grypie, ale traktowane to będzie, jako fakt statystyczny.

Ku której z tych wersji skłaniam się najbardziej? Do pierwszej, czyli do tej, która mówi, że chcą nas dopiero nauczyć moresu i machają przed nosem marchewką, by za chwilę użyć solidnego bata.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
3 błędy, które za
The Sit Down Sunday
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська