Dla każdego coś miłego

Właściwie to można się zastanawiać, czy marsze i parady LGBT powinny być krytykowane?

Raczej nie, bo przecież katolicy mają swoje pielgrzymki i procesje, a tych nikt nie neguje, komuniści idą przez miasta i wsie pierwszego maja, a i inne grupy próbujące manifestować swoje poglądy oraz odmienność, maszerują nieskrępowane niczym.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku osób LGBT, bo te są napiętnowane przez dużą część społeczeństw, chociaż tak naprawdę, sprawa ich w ogóle nie dotyczy. Jeżeli przestaniemy krytykować osoby homoseksualne, ich marsze, z całą pewnością wywołamy efekt, o który tak naprawdę chodzi przeciwnikom LGBT, bo ci schowają się w swoich alkowach. Brak reakcji strony przeciwnej, zazwyczaj jest najlepszym „lekiem”, bo po co się obnosić ze swoimi poglądami i upodobaniami, skoro nikogo to nie interesuje, więc nie wywołuje reakcji.

Zastanawiałem się ostatnio, jako zatwardziały heteryk, a i ateistyczny antykomunista, co mi bardziej przeszkadza, czyli homoseksualne parady, czy obnoszenie figurek tzw. świętych po ulicach? O komunie nie wspominam, bo padła biedaczka i niech spoczywa w spokoju.

Generalnie mam obojętny stosunek do jednych i drugich, przynajmniej do chwili, kiedy nie zaczną się do mnie zbliżać i wejdą z butami w moją prywatną przestrzeń. Oczywiście mam pewien pogląd na jedno i drugie środowisko, mam też na trzecie, ale w końcu, jeżeli komuś podoba się twierdzić, że jakaś siła wyższa stworzyła świat, dwóch facetów lub dwie „facetki” w jednym łóżku i ustrój komunistyczny to rzecz normalna, a ziemia jest płaska, to czemu im tego zabraniać, a i napadać słowem oraz czynem na tych ludzi?

Od dawna kołacze mi się po głowie jeszcze jedna myśl, bardziej lokalna, a chodzi tu o Żydów, bo jako naród wybrany, mają przechlapane. Całe zło skupia się na tejże nacji, a dzieje się tak tylko dlatego, że kiedyś byli bardziej od Polaków sprawnymi biznesmenami, więc się bogacili, kupowali kamienice, otwierali sklepy i fabryki.

Zastanawiam się, czemu jestem aż tak liberalny w moich opiniach, ale to może się brać z miejsca, z którego pochodzę. Łódź, czyli miasto czterech kultur, bo tam właśnie o jej dawnej świetności decydowali Żydzi, Niemcy, Rosjanie i Polacy, a wszyscy wspólnie ją budowali i w początkach XX wieku, była wielka i znana na całym świecie. Kolejny wpływ to wychowanie i mogę być wdzięczny swoim rodzicom, że nie zaszczepili mi wrogości do ludzi, a tę nabytą, mam jedynie do osób, które swoją postawą zmusiły mnie do tego. Częściej jednak stronię od takich indywiduów, więc znajomych i przyjaciół dobieram sobie raczej ostrożnie, aby nie się nie zawieść.

Jest jeszcze jedna kwestia, czyli polityka, którą się pasjonuję, a w konsekwencji poznałem i świat i język polityki, czy też polityków. Nie pierwszy już raz powiem, że to, co widzimy w telewizorach oraz słyszymy w radiu, to zwykły teatr, bo prawda jest zupełnie inna, więc warto ją odkryć, żeby świadomie dokonywać ocen i nie być manipulowanymi.

Rozumiem, że to stanowisko nie trafi w gusta wielu osób, a to za sprawą specjalizacji poglądowej, a tę skrzętnie podsycają w nas właśnie politycy, gdyż tym sposobem mają nad nami władzę. Tu konkluzja, czyli powrót do mojej dawnej tezy, a ta w prostej linii prowadzi do wniosku, że politycy nie są potrzebni, bo zło tego świata, swoje źródło ma właśnie na politycznych salonach.

Bogdan Feręc

Podziel się:

11 osób oskarżonyc
Spór o niewielką s
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn