Wydarzenia z ostatnich dni wyraźnie pokazują, że europejskie prawo do swobodnego przemieszczania się nie jest i nigdy nie będzie biletem wstępu do bezkarnego łamania prawa. Stanowcza akcja irlandzkich służb doprowadziła do deportacji kolejnej grupy przestępców, wśród których dominowali obywatele polscy.
Specjalny czarterowy lot z Dublina, na pokładzie którego znalazło się trzydziestu czterech mężczyzn z Polski i Litwy, to jasny sygnał, że Irlandia bezpowrotnie kończy z pobłażliwością wobec osób destabilizujących bezpieczeństwo publiczne. Krajowe Biuro Imigracyjne Garda (GNIB) przekazało opinii publicznej precyzyjne dane, że każda z wydalonych osób posiada bogatą kartotekę kryminalną na terenie Republiki Irlandii, przypieczętowaną wyrokami bezwzględnego pozbawienia wolności.
Dwudziestu pięciu deportowanych przestępców trafiło na pokład samolotu bezpośrednio z cel irlandzkich więzień, gdzie odbywali kary. Pozostałych dziewięciu zatrzymanych zostało w skoordynowanych akcjach na terenie całego kraju, osadzonych, a następnie przymusowo wydalonych. Statystyki grupy nie pozostawiają złudzeń co do skali problemu, bo dwudziestu dwóch z nich to obywatele polscy, a dwunastu to Litwini. Wiek deportowanych to od połowy lat dwudziestych do połowy lat sześćdziesiątych, co pokazuje, że przestępczy proceder dotyczy osób w pełni dojrzałych, które w sposób świadomy i wyrachowany wybrały drogę bezprawia.
Operacja nie jest jednak odosobnionym przypadkiem, lecz elementem twardej polityki wymierzonej w najgroźniejsze patologie społeczne. Garda wprost wskazuje, że usunięcie tych mężczyzn to uderzenie w przestępczość zorganizowaną, w tym handel narkotykami, przestępstwa seksualne, przemoc domową oraz drastyczne naruszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Tolerowanie takich jednostek w społeczeństwie pod pretekstem unijnych swobód byłoby kpiną z praworządności.
Oficjalne oświadczenia polityków potwierdzają zwrot ku radykalnemu zaostrzaniu kursu. Minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan podkreślił z pełną stanowczością, że swoboda przemieszczania się jest przywilejem, a nie prawem absolutnym. Jeśli ktoś ten przywilej narusza, musi ponieść bezwzględne konsekwencje. Z kolei minister stanu Colm Brophy wprost przypomniał o fundamentalnym obowiązku szanowania i przestrzegania praw kraju, który staje się drugim domem.
Determinacja irlandzkiego rządu znajduje również odzwierciedlenie w budżecie. Wynajęcie samolotu na tę operację kosztowało budżet państwa 184 465 euro bez podatku VAT. Choć kwota ta na pierwszy rzut oka wydaje się wysoka, stanowi ona uzasadniony i konieczny koszt ochrony obywateli oraz oczyszczania państwa z elementu przestępczego, odkreśla się w komunikacie. Bezpieczeństwo publiczne nie ma swojej ceny, a permanentne usunięcie ze stanu osób zagrażających zdrowiu i życiu innych jest inwestycją w porządek społeczny. Co istotne, wobec wszystkich deportowanych zastosowano rygorystyczne zakazy ponownego wjazdu do Irlandii na okres od pięciu do dziesięciu lat. Złamanie tego zakazu powinno być traktowane z całą surowością prawa.
Masowe deportacje stają się więc w 2026 roku irlandzkim standardem operacyjnym, a nie jedynie medialną pokazówką. Łączna liczba osób wydalonych na mocy dyrektywy o swobodnym przemieszczaniu się osiągnęła już w tym roku pułap 88 osób. Jest to bezpośrednia kontynuacja identycznej, głośnej akcji ze stycznia, kiedy to z wyspy deportowano 33 obywateli Polski i innych państw, którzy mieli podobną przeszłość kryminalną.
Fakt, że to właśnie Polacy stanowią tak znaczną część deportowanych grup, zmusza do gorzkiej refleksji nad wizerunkiem naszej migracji, jednak działania Dublina zasługują na pełne poparcie. Państwo ma pełne prawo, a wręcz obowiązek, eliminować ze swojej przestrzeni każdego, kto zamiast uczciwych zachowań, wybiera gwałt, przemoc i handel narkotykami. Samolot, który wylądował w Warszawie przed godziną 16:00, a następnie poleciał do Wilna, zamknął pewien rozdział tych przestępców. Irlandia udowodniła więc, że potrafi skutecznie i bezkompromisowo bronić swoich granic przed zagrożeniem wewnętrznym.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Daniel De Ciantis on Unsplash

