Sytuacja w rejonie Bliskiego Wschodu wchodzi w nową, bezprecedensową fazę wyścigu o dominację i kontrolę przepływu węglowodorów. Prezydent USA Donald Trump publicznie zadeklarował zamiar formalnego uznania Cieśniny Ormuz za terytorium Stanów Zjednoczonych. Zapowiedź ta padła podczas wystąpienia politycznego w akademii policyjnej w stanie Nowy Jork, gdzie amerykański przywódca powiązał ten krok z ponoszonymi przez Teheran stratami militarnymi i gospodarczymi.
Stany Zjednoczone i Izrael prowadzą działania zbrojne przeciwko Iranowi od 28 lutego, stawiając sobie za cel likwidację programu nuklearnego tego kraju oraz wywołanie wewnętrznego przewrotu politycznego. Odpowiedzią Teheranu stało się przejęcie faktycznej kontroli nad tym kluczowym dla globu szlakiem handlowym. Obecnie żegluga komercyjna w kanale niemal całkowicie zamarła, a dzienny tranzyt spadł z ponad 130 jednostek przed wybuchem konfliktu do zaledwie kilku statków na dobę.
Sytuację dodatkowo zaostrzają zapowiedzi dalszych kroków ze strony Waszyngtonu. Sekretarz obrony Pete Hegseth zadeklarował zdolność amerykańskiej Marynarki Wojennej do bezterminowego utrzymywania blokady irańskich portów. Z kolei sekretarz skarbu Scott Bessent zapowiedział na nadchodzący tydzień wdrożenie środków izolacji gospodarczej o skali niespotykanej dotąd w historii.
W odpowiedzi wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi oświadczył, że jego kraj nie ulegnie presji, a Teheran uzależnia uruchomienie dla żeglugi tego akwenu od zniesienia sankcji i odblokowania zamrożonych aktywów.
Mój komentarz: Iluzja szybkiego pokoju i wizja droższego paliwa
Słowa Donalda Trumpa o chęci włączenia międzynarodowej drogi wodnej w obszar amerykańskiej suwerenności to deklaracja zatrważająca, która w żaden sposób nie przybliża świata do zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. Używanie tak skrajnej retoryki w momencie, gdy rozmowy pokojowe znajdują się w całkowitym impasie, stanowi wyraz arbitralności i potęguje jedynie opór Teheranu, utwierdzając go w przekonaniu o egzystencjalnym charakterze tego starcia.
Zamiana precyzyjnych działań dyplomatycznych na demonstrację siły sprawia, że horyzont czasowy wojny drastycznie się wydłuża.
Z perspektywy rynkowej i gospodarczej oznacza to bardzo zły zwiastun dla konsumentów. Długotrwałe zamknięcie węzła, przez który przepływa znacząca część światowej ropy, bezpośrednio przekłada się na wzrost niepewności na giełdach paliwowych, co widać już w rosnących wycenach kontraktów terminowych na ropę Brent i WTI. Dalsze zaognianie sporu i próby trwałego przejęcia kontroli nad Cieśniną Ormuz sugerują jednoznacznie, że ceny paliw na stacjach szybko nie spadną, a perspektywa nadchodzących miesięcy przyniesie raczej utrwalenie wysokich kosztów energii i dalszą presję inflacyjną.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Ivan Rohovchenko on Unsplash

