Czy ta wojna jest dobra?

Wojna na Ukrainie weszła w kolejny etap i widać już teraz, że nie skończy się szybko, bo Ukraińcy uwierzyli, że mogą wygrać, chociaż kraj dozna zniszczeń totalnych.

Ważne jest jednak samo pytanie, czy ta wojna jest dobra? A jest i nie chodzi tutaj wcale o nowy prządek Europy po II wojnie światowej, a o to, że świat nareszcie zrozumiał, że z Rosją, niezależnie kto będzie w niej rządził, współpracować nie można. Nie można na polu gospodarczym, bo wykorzystuje to do celów politycznych, ale i nie można politycznie, bo kłamie, oszukuje i zwodzi.

Niestety część państw jeszcze nie doszła do myśli, że o Federacji Rosyjskiej należy zapomnieć raz na zawsze, więc odgrodzić się od niej widzialnym lub nie murem, który zablokuje z tym państwem kontakty gospodarcze i polityczne.

Będzie to dobre z wielu powodów, gdyż skończą się podchody Federacji, by wprowadzać ferment do Europy, a i wybiórcze traktowanie części państw, które Rosja uważa za przydatne dla jej interesów. W tym gronie z całą pewnością można umieścić Niemcy i Francję, a celowo nie wspominam tu o Węgrzech, bo to kraj o niskim znaczeniu strategicznym i ekonomicznym dla samej Rosji.

Nie będzie się mylił ten, kto powie, że Federacja znajdzie jakieś drogi kontaktu z Zachodem, aby sprzedawać lub kupować pewne dobra, ale i tu nie można stwierdzić, iż współpraca taka obędzie się bez problemów. Przede wszystkim kupowanie i sprzedawanie drogą okrężną nastręcza wielu problemów, a te przyczynią się do zwiększenia ceny produktu i odbiorca końcowy, nie będzie nim zainteresowany, przede wszystkim ze względu na cenę.

Ruscy zabezpieczyli sobie jednak tyły, więc porozumieli się z Chinami, ale i to niebawem może okazać się niewystarczające, a nawet niemożliwa będzie współpraca Federacji z Krajem Środka.

O wielu sprawach dowiadujemy się z dużym opóźnieniem, ale tak działa tzw. wielka polityka i wiadomo, że kontakty dyplomatyczne świata zachodniego, zostały mocno zintensyfikowane na linii z Pekinem, co może oznaczać, że prowadzone są jakieś rozmowy. W oficjalnym przekazie nie znajdzie się wiadomości, iż Zachód układa się z Chinami, a i wciąż słychać o działaniach z zakresu wojny handlowej, ale to w mojej ocenie zasłona dymna. Pierwszą i ważną wskazówką zmiany podejścia Chin do współpracy z Rosją było zawrócenie z trasy Moskwa – Pekin samolotu, na którego pokładzie znajdował się minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Sergiej Ławrow.

Po tym wydarzeniu uważny obserwator mógł dojść do przekonania, iż coś jest na rzeczy, bo i wzmożone zostały kontakty dyplomatyczne USA, Kanady, Francji i nawet włączyła się „cichaczem” do tego Unia Europejska, choć nadal przygotowuje dyrektywy, które ograniczyć mają obecność produktów z Chin na europejskim rynku. Tu jednak należy zaznaczyć, a to z kolei wynika z harmonogramu prac, że te zostały mocno wyhamowane, więc to kolejny wskaźnik, że coś się politycznie dzieje.

Wojna na Ukrainie jest też dobra dla Polski, a mówię to w wymiarze politycznym, gdyż zyskaliśmy wiele argumentów w rozgrywce z Unią Europejską i gdyby tylko umiano to wykorzystać, już teraz bylibyśmy w całkiem innej sytuacji. Niestety ugrupowanie rządzące w Polsce, czy tam nawet koalicja, stawia na politykę w formule „pożar w burdelu”, więc i kurczą się możliwości wyprowadzenia stosunków z Europą na jakąś prostą. Moglibyśmy mieć również przewodnią rolę w zarządzaniu kryzysowym w Europie, ale i to zostało zaprzepaszczone, albowiem nieugięta postawa, przeze mnie nazywana głupią, odstrasza od Polski i jej polityków rządców Unii Europejskiej, więc mamy wciąż to, co akurat mamy.

Na koniec jeszcze jedno pytanie, a dotyczy zysków, jakie mogą się pojawić po wojnie na Ukrainie. Czy zyska Polska? O ile obecnie zyskuje wizerunkowo, to będzie raczej wszystko, co osiągniemy, bo o tych związanych z finansami, nie powinno się nawet wspominać. Ukraina po wojnie będzie musiała zbudować cały kraj od podstaw. O ile otrzymywać będzie wsparcie finansowe, co jest zapowiadane, to nie będzie mogła odbudować się sama. Wtedy cały świat zechce podpisywać z nią kontrakty na budowę całej niezbędnej infrastruktury, a mogą prym wieść w tym zakresie przedsiębiorstwa z Niemiec i Francji.

Jest jednak dla nas ratunek i jeżeli jeszcze się o tym nie mówiło, to będący obecnie w dobrych, a nawet przyjacielskich stosunkach z prezydentem Wołodymyrem Zełeńskim prezydent Andrzej Duda, powinien zacząć zabezpieczać Polskę na czas, kiedy Ukraina wybierać zacznie partnerów do ścisłej współpracy gospodarczo-budowlanej. Czy taka szansa zostanie wykorzystana? To zobaczymy po wojnie.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Pełne wykorzystanie
Think Tank PE: UE co
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська