Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Czy system ciągłego nadzoru uderzy w nieubezpieczonych?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Na irlandzkich trasach dojrzewa rewolucja, która może na zawsze odmienić relację między właścicielem auta a ubezpieczycielem. Nad wyspą unosi się widmo nowego, rygorystycznego systemu nadzoru, o który coraz głośniej apeluje Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych Irlandii.

Choć dla uczciwych kierowców droga wydaje się prosta, statystyki malują obraz znacznie bardziej mroczny i skomplikowany. Pod koniec ubiegłego roku po drogach krążyło ponad dwieście jedenaście tysięcy pojazdów widm, czyli nieubezpieczonych lub niezarejestrowanych pojazdów, co w praktyce oznacza, że co piętnasty samochód mijany na skrzyżowaniu stanowi potencjalne zagrożenie finansowe i prawne dla reszty uczestników ruchu.

Sercem proponowanej zmiany jest koncepcja Ciągłego Ubezpieczenia Pojazdu, znana szerzej pod akronimem CVC. System ten, sprawdzony już w dwudziestu pięciu krajach Europy, drastycznie zmienia filozofię odpowiedzialności.

Obecnie w Irlandii karę ponosi niemal wyłącznie osoba przyłapana na gorącym uczynku podczas prowadzenia auta bez ważnej polisy. To nakłada gigantyczny ciężar na barki funkcjonariuszy An Gharda Síochána, którzy muszą fizycznie zatrzymać pirata ubezpieczeniowego, by wyciągnąć konsekwencje. Nowe podejście przesuwa punkt ciężkości z dynamicznego pościgu na biurko urzędnika i bazę danych. Zgodnie z modelem CVC, obowiązek posiadania polisy jest nierozerwalnie związany z samym faktem własności pojazdu od momentu zakupu, chyba że auto zostanie formalnie wycofane z ruchu.

Mechanizm działania systemu przypomina precyzyjną sieć, z której trudno się wyplątać. Rejestry pojazdów są nieustannie konfrontowane z bazami ubezpieczycieli, a każda luka w ciągłości ochrony błyskawicznie uruchamia administracyjną machinę.

Doświadczenia z Wielkiej Brytanii, na które powołuje się organizacja, pokazują zdumiewającą skuteczność tej metody, bo ilość nieubezpieczonych aut spadła tam o ponad połowę. Brytyjski wzorzec jest nieubłagany, gdyż najpierw pojawia się upomnienie, potem dotkliwa grzywna, a w przypadku braku reakcji w ciągu pół roku – przekazanie sprawy policji i postępowanie karne. To przejście od interwencji drogowej do automatyzmu administracyjnego ma szansę rozładować korki w systemie sprawiedliwości i na komisariatach.

Potrzeba wprowadzenia tych zmian wydaje się tym pilniejsza, że mimo rekordowej liczby niemal dwudziestu tysięcy pojazdów zajętych przez policję w 2025 roku, liczba nieubezpieczonych maszyn wciąż rośnie. Dyrektor naczelny MIBI David Fitzgerald otwarcie powiedział o osiągnięciu „płaskiej linii” w postępach, bo tradycyjne metody patrolowe, mimo wsparcia nowoczesnej technologii rozpoznawania tablic rejestracyjnych, przestały wystarczać.

W tle tej batalii o bezpieczne drogi kryją się ogromne pieniądze, które pośrednio płacą wszyscy mieszkańcy Irlandii. Szacuje się, że roszczenia wynikające z wypadków spowodowanych przez nieubezpieczonych kierowców doliczają do każdej polisy ubezpieczeniowej około 30 euro, co czyni z walki z „piratami” nie tylko kwestię bezpieczeństwa, ale i sprawiedliwości społecznej.

Jeśli propozycje ubezpieczycieli wejdą w życie, Irlandia dołączy do grona państw, w których ubezpieczenie nie jest jedynie wyborem kierowcy, lecz nieodłącznym, cyfrowym cieniem każdego samochodu.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by David Bayliss on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version