Debata o bezdomności w Irlandii coraz częściej przecina się z dyskusją o migracji. Wicepremier Simon Harris w rozmowie z The Irish Times stwierdził, że „znaczna liczba” osób przebywających obecnie w schroniskach dla bezdomnych „nie ma prawa do mieszkania w Irlandii”. Jak podaje Breaking News, Harris już w listopadzie sygnalizował, że poziom imigracji jest zbyt wysoki, łącząc tę kwestię z rekordową liczbą osób bez dachu nad głową.
Najnowsze dane Dublin Region Homeless Executive (DRHE) pokazują, że w stolicy schronienie otrzymało ponad 12 000 osób, w tym 8141 dorosłych i 3883 dzieci. Spośród nich 5031 to osoby samotne i bezdzietne, więc skala problemu jest bezprecedensowa. Wicepremier Harris podkreśla, że państwo ma „obowiązek opieki”, ale, jak zaznacza „trzeba mieć prawo do zamieszkania w Irlandii, żeby je mieć”. Jego zdaniem część osób w tymczasowych schroniskach nie spełnia tego warunku. Jeśli to prawda, powstaje zasadnicze pytanie, czy ograniczone zasoby systemu nie powinny w pierwszej kolejności trafiać do osób, które mają pełne prawo przebywać w kraju?
W warunkach kryzysu każda decyzja alokacyjna ma znaczenie, a powód jest prosty, ponieważ system awaryjnego zakwaterowania nie jest z gumy.
Teza wicepremiera została jednak zakwestionowana przez Mary Hayes, dyrektor naczelną DRHE. Jej stanowisko jest jednoznaczne, więc każda osoba, która otrzymuje tymczasowe zakwaterowanie, ma prawo do mieszkania lub bardzo szybko je udowadnia. Jeśli nie jest w stanie tego zrobić, nie otrzymuje miejsca w systemie.
Co więcej, październikowy raport DRHE wskazuje, że główną przyczyną bezdomności rodzin są wypowiedzenia umów najmu prywatnego. W przypadku osób samotnych kluczowym czynnikiem jest opuszczanie przez uchodźców lub osoby posiadające zezwolenie na pobyt placówek bezpośredniej opieki w ostatnich miesiącach. Źródła w sektorze cytowane przez Breaking News mówią wprost, że zasadniczym problemem pozostaje trwający kryzys na prywatnym rynku wynajmu, a nie sama obecność migrantów.
I tu dochodzimy do sedna, bo jeżeli rynek najmu jest w permanentnym kryzysie, to nawet idealnie szczelny system migracyjny nie rozwiąże problemu braku mieszkań. Z drugiej strony, jeśli rzeczywiście część miejsc w schroniskach zajmują osoby bez prawa pobytu, to państwo ma obowiązek uporządkować sytuację prawną. Nie z powodów ideologicznych, lecz z powodów systemowych.
Wypowiedzi Harrisa można czytać jako sygnał, że rząd dostrzega napięcia w systemie, ale, czy działania administracyjne nadążają za diagnozą. Jeśli istnieją osoby przebywające w schroniskach bez prawa do mieszkania w Irlandii, to procedury powinny działać sprawnie i jednoznacznie. W przeciwnym razie powstaje wrażenie opieszałości, a w sprawach tak wrażliwych społecznie wrażenie bywa równie groźne jak fakty.
Jednocześnie nie można ignorować danych DRHE, które wskazują na strukturalne źródła kryzysu: niestabilność prywatnego rynku najmu oraz presję po opuszczaniu systemu bezpośredniej opieki przez osoby z uregulowanym statusem. To pokazuje, że problem ma wiele warstw i nie daje się sprowadzić do jednego czynnika.
*
Bezdomność w Irlandii to nie abstrakcja, a konkretne 3883 dzieci, tysiące dorosłych, których życie zostało wywrócone przez wypowiedzenie umowy najmu. Debata o migracji nie może więc przesłaniać faktu, że kryzys mieszkaniowy ma głębokie korzenie strukturalne. Równocześnie państwo prawa opiera się na jasnych zasadach. Jeśli dostęp do publicznego wsparcia wymaga określonego statusu, to musi on być egzekwowany konsekwentnie i bez zwłoki. Tylko wtedy system zachowuje społeczną legitymację.
Irlandia stoi dziś przed podwójnym wyzwaniem, czyli musi uporządkować kwestie migracyjne tam, gdzie jest to konieczne, oraz naprawić rynek mieszkaniowy, który od lat znajduje się w stanie kryzysu. Próba zredukowania problemu do jednego wątku może przynieść polityczne punkty, ale nie przełoży się to na ilość dostępnych mieszkań. Natomiast bez mieszkań każda dyskusja pozostanie jedynie debatą o niedoborze.
Bogdan Feręc
Źr. Breaking News/The Irish Times

