Czy Ryanair pójdzie tropem większych linii lotniczych?

Wiele światowych linii lotniczych przeżywa obecnie trudny okres, bo to i ograniczenia lotów, zakazy podróżowania do różnych części świata, ale próbują ratować swoje budżety i utrzymać klientów, którym oferują…

Z ciekawą inicjatywą wystąpiła właśnie australijska linia lotnicza Qantas, która zaproponowała mieszkańcom kraju „lot donikąd”. Co ciekawe, nie trzeba obawiać się wtedy, żadnych ograniczeń po powrocie, bo lot, jest z punktu „A” do punktu „A”. Qantas proponuje więc loty widokowe, a wycieczka, nazywana krajoznawczą, trwa 7 godzin i samolot przelatuje wtedy nad znanymi miastami oraz popularnymi miejscami w Australii.

Bilety na pierwszy taki lot, który odbędzie się 10 października tego roku, wyprzedane zostały prawie natychmiast, gdyż w 10 minut, chociaż była to trasa prowadząca z Sydney do Sydney. Cena biletu lotniczego, nie jest zbyt niska, bo wynosi 787 $, czyli ok. 480 €.

Całą sprawę skomentował analityk lotniczy Alex Macheras, który powiedział:

– To są loty donikąd – loty, za które płaci się za wejście na pokład. W przypadku Qantas – narodowych linii lotniczych Australii, loty będą obsługiwane przez około siedem godzin w różnych malowniczych częściach tego pięknego kraju, jakim jest Australia, a obejmują Wielką Rafę Koralową, Operę w Sydney z góry… przed powrotem. Linie lotnicze nadal zastanawiają się, co są w stanie zrobić z trwającą pandemią? Pomysł narodził się na Tajwanie, a obecnie rozważa go także Singapore Airlines. Ludzie desperacko chcą podróżować. Przewoźnicy zastanawiają się, co mogą zrobić, aby utrzymać swój samolot w ruchu, zachować nienaruszone niektóre licencje pilotów i zarobić trochę pieniędzy na ludziach, którzy chcą ponownie połączyć się z miłością do długich bezpiecznych lotów, siedzenia ramię w ramię, ale przede wszystkim ładnych widoków.

*

Ciekawe, czy tym tropem pójdzie też nasz irlandzki przewoźnik, czyli Ryanair, który naciska na rząd, aby otworzył dla mieszkańców wyspy trasy do Europy. Wydaje się, że i tutaj znaleźliby się chętni na takie wycieczki, co mogłoby pomóc Ryanair w utrzymaniu się na rynku lotniczym. Z całą pewnością siedmiogodzinny lot w przypadku Irlandii byłby nudnawy, bo „przelecieć” ją można w niecałe 40 minut, i to wzdłuż, ale tak dwie do trzech godzin, można sobie popatrzeć na klify Moher, Skałę Olbrzyma i oczywiście Galway, gdyby Ryanair, opracował taką właśnie trasę lotu „donikąd”.

Bogdan Feręc

Źr: The Hard Shoulder

Polska-IE: Udostępnij...
Varadkar nie chce do
Irlandzka ambasador
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish