Czy PiS przegra najbliższe wybory?

To sprawa skomplikowana i trzeba rozpatrywać ją wielowątkowo, czyli zarówno ze strony gospodarczej, politycznej, ale też elektoratu, jak i spraw zagranicznych.

Obecnie skłóceni jesteśmy z wieloma państwami, co jest właściwe dla stylu rządów Prawa i Sprawiedliwości, więc powtórką z dwu i pół-letniego okresu rządów z lat 2005 – 2007 w koalicji z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną, a następnie, jako rząd mniejszościowy. Obecnie chylące się ku upadkowi rządy PiS z koalicjantami, mogą być uznane przez wiele osób, jako okres schyłkowy tego ugrupowania, ale wcale nie musi do tego dojść, o ile prezes, ponownie, na zimno, zacznie kalkulację polityczną, odpuści swoim przystawkom i zwarte szeregi służalczych oraz podporządkowanych osobie wodza zastępy, zaczną łagodzić stanowiska, co też będzie powtórką, ale sprzed ostatnich wyborów. To dać może natomiast odbudowę poparcia, ale nie będzie już raczej powrotu do wyników sprzed kilkunastu miesięcy.

Ważna jest tutaj sytuacja gospodarcza w Polsce i zawiedzione nadzieje, co w konsekwencji daje odpływ rąk do głosowania, nawet w twardym elektoracie. Na domiar złego, złość widać też w jądrze jąder twardego elektoratu, czyli u osób powyżej 60 roku życia, a do tego wszystkiego dołączą górnicy i jak słyszy się w zapowiedziach, pogonią PiS.

Kolejnym problemem, z jakim musi radzić sobie i partia i rząd, jest nieudany program „Polski Ład”, a ten, oprócz odbierania części pieniędzy z zarobków, wprowadził niemałe zamieszanie i to nie tylko wśród osób doświadczających tego „ładu”, ale także wśród osób, które miały z nim do czynienia w formie rozliczeń, czyli księgowych i pracowników Urzędów Skarbowych. Wyprowadzić to wszytko na prostą będzie trudno, a chyba najlepszym rozwiązaniem, byłoby zawieszenie programu, by następnie albo go dopracować, albo całkowicie porzucić. Samego programu elektorat PiS-owi nie zapomni, ale może część wyborców stwierdzi, że naprawili błąd i ugrupowanie zyska w słupkach poparcia.

Problemem głównym Prawa i Sprawiedliwości jest też inflacja, z którą nie radzi sobie zupełnie, gdyż nawet obniżka podatku VAT, niewiele zmieniła, czyli ceny, nie zachowują się do końca tak, jak przestawiano to wcześniej. Jasne jest również, iż PiS za tę klęskę obwinia nie siebie, a Brukselę, chociaż i to jest mocne nadużycie, czyli w prostych słowach, używając półprawd, chce odsunąć od siebie odpowiedzialność, a i tak, nie jest to winą partii Kaczyńskiego, że drożyzna jest ogromna.

Tę kwestię trudno jest jednak wytłumaczyć elektoratowi, przede wszystkim drugiej strony, gdyż ich polityczni ulubieńcy, chwycili się haseł i jak mantrę powtarzają, że inflacja, to wina PiS. Nie bronię Prawa i Sprawiedliwości, żeby była pełna jasność, ale mówię, jak jest, a nie jak chce, żeby było, opozycja.

Idąc dalej, PiS nakombinował ostro w polityce zagranicznej, czyli wprowadził napięcie na wielu frontach, a teraz, brakuje mu konewek, aby wszystkie zarzewia konfliktów ugasić, czyli wepchnął kraj w sytuację, z której ciężko będzie się mu wygrzebać, o ile zrobić ma to PiS. Tak właśnie kończy się zabawa w politykę, twarde stanowisko, z którego właściwie nic nie wynika, a jest pawie wyłącznie podłożem konfliktu.

Na koniec kwestia zachowania władzy, bo tak może się stać, ale tu trzeba zaznaczyć, że kampania wyborcza, będzie kolejną bratobójczą walką, w której mogą być pogłębiane spory wewnętrzne, również te w społeczeństwie. Zły to prognostyk na najbliższy czas, a chyba lepiej się stanie, bo zwiększy to szanse na pozostanie u władzy, jeżeli wybory, będą pod jakimś pretekstem przyspieszone.

Dobrze to, czy źle dla Polski? W mojej ocenie źle, bo przecież tzw. klasa polityczna w Polsce, nie ma wybitnych mężów stanu, czyli z jednego bagienka, wdepniemy w drugie, o ile mieszańcy kraju nad Wisłą, wciąż głosować będą przeciwko komuś, a nie za kimś.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська