Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Czy nowe prawo otworzy drzwi do sądu przeciwko własnemu szefowi?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W polityce bywają projekty ustaw, które przechodzą bez echa i są takie, które dotykają codzienności milionów ludzi. Propozycja Partii Pracy należy do tej drugiej kategorii, bo nie chodzi o abstrakcyjne regulacje, a o to, czy pracownik będzie mógł zakwestionować decyzję swojego przełożonego i pójść z nią do instytucji rozstrzygającej spory.

Partia Pracy przedstawiła projekt ustawy o równowadze między życiem zawodowym a prywatnym (prawo do pracy zdalnej) z 2026 r., autorstwa posła Marka Walla. Nowe przepisy miałyby rozszerzyć istniejące regulacje i, co kluczowe, dać pracownikom realne narzędzie prawne w przypadku odmowy pracy z domu. To istotna zmiana akcentów. Poprzedni rząd przyjął w 2023 r. ustawę o równowadze między życiem zawodowym a prywatnym, która przyznała części pracowników prawo do wnioskowania o elastyczną organizację pracy w celu sprawowania opieki. Był to krok w stronę większej elastyczności, ale ograniczony do określonych sytuacji.

Nowa propozycja idzie dalej i liderka Partii Pracy Ivana Bacik podkreśliła w programie stacji News Talk, że projekt nie wprowadza automatycznego prawa do pracy zdalnej dla wszystkich. To nie jest rewolucja polegająca na zamknięciu biur i otwarciu laptopów w każdym domu. To, jak twierdzi, prawo do żądania wykonywania pracy zdalnie, przy czym pracodawca mógłby odmówić tylko wtedy, gdy praca zdalna „nie jest racjonalnie możliwa”. Kluczowe jest tu słowo „racjonalnie”, więc ustawodawca nie ignoruje realiów. Są zawody, których nie da się przenieść do kuchni czy salonu. Praca na hali produkcyjnej, w sklepie detalicznym, w kawiarni, tego nie obsłuży żadne łącze internetowe i projekt laburzystów to uwzględnia.

Jednak w przypadku stanowisk, które można wykonywać zdalnie bez szkody dla jakości czy wydajności, sytuacja wygląda inaczej. Jeżeli pracownik uzna, że jego wniosek został bezpodstawnie odrzucony, mógłby skierować sprawę do Workplace Relations Commission. Komisja miałaby kompetencje do przeprowadzenia dochodzenia w oparciu o już istniejące ramy prawne.

Zwolennicy projektu wskazują na zmianę społeczną, jaka dokonała się w podejściu do pracy zdalnej. Wielu pracodawców, jak zauważa Bacik, dostrzega korzyści płynące z takiego modelu. Pojawiały się jednak przypadki, na które zwracały uwagę związki zawodowe, gdy pracownikom nakazywano powrót do biura na pięć dni w tygodniu mimo braku realnej potrzeby i bez związku z efektywnością. Projekt ustawy próbuje odpowiedzieć na ten rozdźwięk między praktyką a możliwościami technologicznymi.

Przeciwnicy argumentują, że otwarcie drogi do sporów prawnych zwiększy napięcia w firmach i wprowadzi dodatkową biurokrację. Zwolennicy, że bez realnych środków prawnych „prawo do wnioskowania” pozostaje w dużej mierze iluzoryczne. Sedno sporu nie dotyczy więc samej pracy zdalnej, lecz równowagi w relacji sił. Czy decyzja o miejscu wykonywania obowiązków powinna należeć wyłącznie do pracodawcy, czy też w granicach racjonalności podlegać kontroli?

Projekt Partii Pracy nie daje pracownikom kluczy do zamknięcia biur, bo daje im możliwość zapukania do drzwi instytucji rozjemczej, gdy uznają, że odmowa była nieuzasadniona. W praktyce może to oznaczać nowy rozdział w sporach pracowniczych, czyli mniej oparty na uznaniowości, a bardziej na „racjonalności” i formalnej ocenie.

Bogdan Feręc

Źr. News Talk

Photo by Icons8 Team on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version