Czy koalicja „zamordowała” przemysłowy handel detaliczny?

Po kilku pierwszych dniach po zniesieniu zakazu handlu detalicznego w tradycyjnej formie można przypuszczać, że ten, zamiast rozkwitać, powoli, ale będzie chylił się ku upadkowi.

Zarówno sieci handlowe, jak i mniejsi sprzedawcy, nie są zadowoleni z otwarcia, a to za sprawą klientów, których można powiedzieć, było niewielu. Oczywiście zdarzały się chwile, kiedy przed sklepami ustawiały się niewielkie kolejki, jednak w porównaniu do końca pierwszej i drugiej blokady, sklepy zionęły wręcz pustką.

Wielu detalistów obawia się, że kolejne zdejmowanie ograniczeń, nie przyniesie żadnej poprawy, a oni, zmuszeni będą, by zakończyć działalność. Takich obaw nie mają sklepy sieciowe, bo o ile mówią, że nie było najazdu klientów, to raczej skłaniać się mają ku ograniczeniu kosztów prowadzonej przez siebie działalności, niż iść w stronę likwidacji. To też oczywiście zła informacja, ponieważ może wiązać się ze zwolnieniami pracowników, co z kolei oznacza, dalsze problemy dla budżetu, z którego wypłacane będą zasiłki dla osób bez pracy.

Jakby tego było mało handel artykułami przemysłowymi, wcale w Irlandii nie osłabł, a mówią o tym firmy kurierskie, bo przesyłek jest tak samo dużo, jak było w roku ubiegłym, a w niektórych przypadkach ilość dostarczanych paczek rośnie.

Tym samym można wysnuć tutaj prosty wniosek, że handel poprzez pięć pierwszych miesięcy tego roku, gdy był zamknięty, przestawił się na inne tory i przeniósł do internetu. Powrót do starych przyzwyczajeń, więc powrót klientów do sklepów, może natomiast potrwać przez dłuższy czas, a tego, z całą pewnością, nie mają mniejsi detaliści.

Można też zacząć szukać winnych takiego stanu rzeczy, czyli łotrem odpowiedzialnym za to wszystko, jest koalicja rządząca, która zbyt długo zasłaniała się dbałością o zdrowie społeczeństwa i zainicjowała proces gospodarczego uśmiercania małych oraz średnich przedsiębiorstw, działających na wewnętrznym rynku detalicznym. Z tego powodu cierpieć będzie także cała gospodarka Irlandii, a odbicie, które miało nastąpić w stopniu nagłym i wysokim, będzie powolne oraz mocno spłaszczone.

Pamiętać w tym wszystkim należy, że brak klientów w sklepach, nie jest dziełem zbieżności jakichś terminów i okoliczności, bo podróżować po kraju już można, wakacje jeszcze się nie rozpoczęły, a i część osób powróciła kilka tygodni temu do pracy, więc teoretycznie, zaczęli funkcjonować całkiem normalnie.

Wywołano natomiast u nas zmianę przyzwyczajeń, co wciąż blokować będzie popandemiczny rozwój sektora detalicznego… Kropka.

Nadzieją, chyba nawet ostatnią, może być jeszcze tylko odblokowanie kawiarni, restauracji i pubów, które staną się katalizatorem zmieniającym trend zapaści handlowej, wyciągając nas z domów, wpychając w objęcia tęsknym wzrokiem wypatrujących klientów sprzedawców.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Poland aims to catch
Kompleksowy plan pod
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian