Zatrzymanie międzynarodowej flotylli z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy to kolejny odsłona prawnej batalii na Bliskim Wschodzie. Izrael w swojej obronie powołuje się na mało znane zapisy prawa zwyczajowego. Czy słusznie? Prof. Mariusz Miąsko, wybitny ekspert ds. prawa międzynarodowego, analizuje argumentację Tel Awiwu i wykazuje, że stoi ona w rażącej sprzeczności z twardym prawem traktatowym oraz IV Konwencją Genewską.
W tym artykule:
- Sprytna gra pozorów i Podręcznik z Sanremo
- Czym jest „perfidia” w prawie wojennym?
- Lista złamanych artykułów i konwencji
- Blokowanie pomocy to zbrodnia wojenna
https://share.transistor.fm/e/75adc969#?secret=1rJa3U8Kgn
Zatrzymanie przez siły izraelskie międzynarodowej flotylli z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy na nowo otworzyło dyskusję o granicach i skuteczności prawa międzynarodowego. Tel Awiw, odpierając zarzuty o bezprawne działania na wodach międzynarodowych, sięga po skomplikowaną argumentację prawniczą.
Jednak zdaniem prof. Mariusza Miąski, eksperta prawa międzynarodowego ze Szkoły Głównej im. Mikołaja Kopernika, izraelska linia obrony opiera się na manipulacji i skrajnie słabych fundamentach.Polacy zatrzymani w Izraelu. W tle szokujące doniesienia o torturach i przemocy seksualnej [WIDEO]Polscy aktywiści z Globalnej Flotylli Sumud w rękach izraelskich służb. Z prasowych doniesień wyłania się wstrząsający o…
Sprytna gra pozorów i Podręcznik z Sanremo
Aby zrozumieć mechanizm działania Izraela, należy przyjrzeć się trzem różnym jurysdykcjom, w których poruszała się flotylla: publicznemu prawu międzynarodowemu (regulującemu żeglugę na wodach międzynarodowych), prawu wojennemu i humanitarnemu oraz tzw. Podręcznikowi z Sanremo z 1994 roku. To właśnie ten ostatni dokument jest kluczem do izraelskiej narracji.
– Izrael powołuje się w sposób bardzo sprytny na takie niuanse prawa międzynarodowego, bo trzeba wiedzieć, że ta flotylla została, że tak powiem, zatrzymana, ponieważ nie dawała się w reżimie trzech różnych jurysdykcji prawnych (…) I tak naprawdę to na tę część powołuje się strona izraelska, która określa w jakich przypadkach, w jakich sytuacjach praktycznych można dokonać zatrzymania, można powiedzieć interweniowania flotylli – tłumaczy prof. Mariusz Miąsko.
Problem polega na tym, że dokument z Sanremo dotyczący prawa międzynarodowego mającego zastosowanie do konfliktów zbrojnych na morzu nie jest twardym traktatem.
– Izrael stąpa po bardzo kruchym lodzie, ponieważ powołując się na właśnie ten podręcznik Sanremo z 1994 roku, być może liczy na to, że eksperci międzynarodowego prawa wojennego i humanitarnego i PPM-u, czyli publicznego prawa międzynarodowego, być może zapomnieli, że jest to zaledwie dokument wynikający z prawa zwyczajowego. Jest to zaledwie prawo zwyczajowe, czyli Izrael powołuje się na najsłabszy z możliwych dokumentów, jaki występuje w gamie dokumentów prawa międzynarodowego – wyjaśnia ekspert.
Czym jest „perfidia” w prawie wojennym?
Izrael próbuje legitymizować swoje działania oskarżeniami o tzw. perfidię. W terminologii prawa humanitarnego pojęcie to ma bardzo precyzyjne znaczenie. Oznacza sytuację, w której transport deklarowany jako czysto humanitarny (np. przewożący leki i żywność) jest w rzeczywistości wykorzystywany do przemytu broni dla bojowników Gazy.
Sęk w tym, że Tel Awiw nie przedstawił na to żadnych dowodów. Jeżeli przeszukanie statków nie wykaże obecności uzbrojenia, Izrael znajdzie się w katastrofalnym położeniu prawnym i wizerunkowym. Wtedy jego działania zostaną jednoznacznie zakwalifikowane jako złamanie fundamentalnych praw człowieka.
Lista złamanych artykułów i konwencji
Profesor Mariusz Miąsko wskazuje, że działania Izraela stoją w bezpośredniej i jaskrawej sprzeczności z najwyższymi rangą dokumentami prawa humanitarnego – w tym z IV Konwencją Genewską z 1949 roku oraz Protokołem Dodatkowym z 1977 roku.
Ekspert precyzyjnie wylicza regulacje, które zostały pogwałcone podczas szturmu na flotyllę:
– Ja to sobie nawet wynotowałem, ile artykułów moim zdaniem Izrael złamał. 23, 55 i 59 z czwartej konwencji genewskiej co najmniej złamał, 70 i 54 o zakazie głodzenia z protokołu dodatkowego z 77 roku do konwencji genewskiej i powołuje się na rzekomą, być może na podstawie własnego niczym nieuzasadnionego przypuszczenia, że być może taki kraj jak Polska wspiera zbrojnie jeden z krajów okupowanych. Bo trzeba powiedzieć, że mamy tutaj do czynienia z okupantem i krajem okupowanym – podkreśla prof. Miąsko.
Wspomniane przepisy kategorycznie nakazują stronom konfliktu zapewnienie i ułatwienie szybkiego i bezprzeszkodowego przejścia wszelkich transportów z pomocą humanitarną, żywnością oraz medykamentami dla ludności cywilnej. Ich celowe blokowanie jest surowo zabronione.
Blokowanie pomocy to zbrodnia wojenna
Konsekwencje prawne dla decydentów w Tel Awiwie mogą być wyjątkowo dotkliwe. Blokowanie dostaw żywności i doprowadzanie do głodu ludności cywilnej nie jest bowiem zwykłym naruszeniem procedur – to najcięższy kaliber przewinienia w świetle prawa karnego.
– Uniemożliwienie dostarczenia konwoju humanitarnego samo w sobie jest, uwaga, zbrodnią wojenną. I nie ja tak twierdzę. Tak twierdzi Międzynarodowy Trybunał Karny. Ta kwestia jest rozstrzygnięta, bo była wielokrotnie przedmiotem analizy – podsumowuje prof. Mariusz Miąsko.
Prawna pozycja Izraela po ataku na humanitarny konwój staje się nie do obrony. Choć doraźna polityka mocarstw może opóźniać sprawiedliwość, to w świetle twardych przepisów prawa międzynarodowego, czyny te prędzej czy później doczekają się oceny przed międzynarodowymi trybunałami.

