Czy filozofia pełnej michy doprowadzi Polskę do upragnionego sukcesu? / Jan A. Kowalski, „Kurier WNET” nr 89/2021

Z perspektywy państwowego stanowiska nie zmienimy obecnego systemu. W Polsce jest miejsce również dla nas, patriotów – wolnych ludzi. Dla zdrajców również – powinni siedzieć w więzieniu.

Jan A. Kowalski

Szamocąc się obecnie z Komisją Europejską, Parlamentem i TSUE, przypomnijmy genezę tego sporu. Sporu, który bardzo szybko może zakończyć się dla Polski kompletną porażką.

Cała klasa polityczna Polski po roku 1989 w rozmowach o przystąpieniu do Unii Europejskiej zaprezentowała tę samą filozofię polityczną: filozofię pełnej michy. Dzięki wstąpieniu do wspólnoty mieliśmy podnieść swój poziom materialny. I w miarę szybko osiągnąć dobrobyt – „żeby nam było jak na Zachodzie”. Chcieliśmy się jak najszybciej oddać, żeby za to bezwarunkowe oddanie otrzymać luksusy… jak na Zachodzie. Za tę bezwarunkowość mieliśmy zbudować własny dobrobyt. To był nasz cały plan. Co gorsza, to nadal jest nasz jedyny plan.

Dzięki naszemu (i innych państw pokomunistycznych) bezinteresownemu oddaniu, chyląca się ku upadkowi gospodarczemu Unia Europejska odżyła. Zyskała ogromne terytorium do podboju od zaraz. Dlatego nie musiała się reformować. Wręcz przeciwnie, nasza wschodnia świeża krew ożywiła nierealny, ideologiczny projekt budowy nowej europejskiej bolszewii. To eksploatacja wschodnich terenów Europy pomogła w tym dziele. Do tego stopnia, że nierealny projekt Nowego Europejskiego Ładu został zatwierdzony przez Parlament Europejski. Projekt, który w ciągu najbliższych dwudziestu lat (mogę się pomylić o pięć) skazuje Europę na upadek.

Na pewno upadnie sam Wielki Projekt. I upadek ten będzie zarzewiem nowej europejskiej wojny lub zewnętrznego podboju. Dlaczego?

Projekt upadnie, ponieważ jest skierowany przeciwko wartościom, które zbudowały potęgę państw i zamożność społeczeństw cywilizacji łacińskiej. Wiara w Boga Stwórcę, przestrzeganie Jego przykazań i głoszenie Ewangelii, jaką nam pozostawił Jego Syn, Jezus Chrystus, zadecydowały o sukcesie naszej cywilizacji w świecie. To one były podstawą sukcesu. Wyprzedzały postęp technologiczny i materialny.

To wartości wyższe i budowa struktur państwowych w oparciu o nie zapewniły wzrost wolności indywidualnej, co przełożyło się na wzrost indywidualnej zamożności. Tak zaprojektowana została przez naszych wielkich myślicieli I Rzeczpospolita. Tak zbudowana Rzeczpospolita stała się najbardziej wolnym i najbardziej zamożnym państwem ówczesnego świata. Oddolne bogactwo, wynikające wprost z uszanowania przez warstwę polityczną wolnej woli każdego dziecka bożego, zbudowało jej potęgę. A stało się tak, ponieważ ówczesna elita społeczno-polityczna składała się z ludzi głęboko wierzących. I odważnych, co rozumie się samo przez się. Człowiek prawdziwie wierzący w życie wieczne nie może być tchórzem.

Rzeczpospolita upadła, zgnieciona przez wrogów wolności, ale wtedy w łonie naszej cywilizacji zaczęło rozkwitać nowe państwo oparte na tych samych wartościach – Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Wolność jednostki, odwaga i ciężka praca zbudowały amerykańskie Imperium Wolności. A potem cały świat musiał uszanować te amerykańskie zasady, nasze zasady. Mam nadzieję, że zasady te przetrwają i ostatecznie zwyciężą w Ameryce. Że wolnościowe stany, jak Teksas i Floryda, zwyciężą w walce ze Wschodnim Wybrzeżem i Kalifornią, gdzie zaczęła dominować nowa tęczowa bolszewia. Wspierana przez Rosję, Chiny i innych wrogów wolności.

Wielu uczonych mądrali, również w Polsce, ma bielmo na oczach. Zachwyca się siłą armii i rozwojem technologicznym Chin. Upaja się ich przyszłym zwycięstwem, jakby oni sami w tym tryumfie mieli mieć udział. A przecież staną się, tak jak my wszyscy, niewolnikami.

Może lepiej opłacanymi, a może jednak odesłanymi do obozów reedukacyjnych. Bo po co chińskim zdobywcom będą potrzebni zachodni malkontenci i zdrajcy? Przecież 100 milionów chińskich urzędników doskonale sobie poradzi z administrowaniem podbitym europejskim terytorium.

Co możemy zrobić i co powinniśmy zrobić, żeby przetrwać jako niepodległe państwo wolnych obywateli? Po pierwsze, po drugie i po każde – musimy się nawrócić. Przyjąć Dekalog jako całość, a na wartościach wyższych wynikających z Wiary zbudować nowe polskie państwo. Na wzór I Rzeczypospolitej. Apel o nawrócenie to nie jest apel do obywateli siedzących w kapciach przed telewizorami. To my, ludzie zainteresowani i zatroskani losem naszej ojczyzny, musimy tego dokonać.

To my, elita narodu, musimy uznać własną słabość, skłonność do grzechu i pokusę sięgania po publiczne środki dla prywatnych korzyści. A potem musimy poprosić Pana Boga o pomoc duchową w ich zwalczaniu.

Przypomnijmy też sobie wskazania wielkich filozofów i praktyków demokracji i wolności. I zaproponujmy taką organizację państwa, zarządzania nim, żeby wyeliminować wszelkie strukturalne zagrożenia korupcyjne. Zagrożenia premiujące nieliczną garstkę darmozjadów kosztem zniewolenia wszystkich. Bo o to toczy się obecna, niewypowiedziana wojna. Jak toczy się od początku świata.

10 lat temu taką organizację państwa już zaproponowałem w książce pt. Wojna, którą właśnie przegraliśmy. Odwołałem się do tradycji I Rzeczypospolitej i dokonałem jej uwspółcześnienia w wersji V Rzeczypospolitej. A 3 lata temu na łamach „Kuriera WNET” przedstawiłem projekt nowej konstytucji, który wyniknął wprost z cyklu: Zanim napiszemy nową konstytucję (publikowanego na wnet.fm.).

Wszystkich, którzy są patriotami i nie zgadzają się na niewolenie nas przez brukselską i krajową biurokrację, Nowy Ład i chińską cyberarmię, zachęcam do lektury. Wszystkie refleksje i wykazane w moim opracowaniu błędy pomogą nam zbudować alternatywę dla obecnego systemu zarządzania Polską. Jako patrioci nie musimy być socjalistami, na gwałt szukającymi państwowego etatu. Z perspektywy państwowego stanowiska nie zmienimy obecnego systemu. W Polsce jest miejsce również dla nas, patriotów – wolnych ludzi. Dla zdrajców również – powinni siedzieć w więzieniu.

Na koniec wyjaśniam wszystkim utożsamiającym patriotyzm jedynie z partią (na przykład Prawem i Sprawiedliwością).

Słowo ‘patriotyzm’ pochodzi od łacińskiego słowa ‘patria’, czyli ojczyzna. ‘Partia’ to (też z łaciny) tylko część, mniejsza lub większa, ale nie całość. Nie umieramy dla Partii, ale dla Patrii, ponieważ: Dulce et decorum est pro patria mori!

Artykuł Jana A. Kowalskiego pt. „Wartości wyższe zbudowały dobrobyt państw cywilizacji łacińskiej” znajduje się na s. 2 listopadowego „Kuriera WNET” nr 89/2021.

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Małgorzata Rozenek:
Poland confirms 26K
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська