Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Cyfrowy Eden z ukrytym wężem. Jak internet zmienił nasze życie i wystawił je na nowe zagrożenia

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Internet miał być globalną biblioteką, wieżą Babel bez krzyków, mostem między ludźmi, państwami oraz ideami i słowa dotrzymał, choć częściowo. Nigdy wcześniej dostęp do informacji nie był tak szybki, komunikacja tak tania, a wiedza tak szeroka, a także demokratyczna. Kilka kliknięć wystarczy, by porozmawiać z kimś na drugim końcu świata, sprawdzić wyniki badań naukowych czy uruchomić własny biznes. Cyfrowy świat stał się naturalnym przedłużeniem codziennego życia.

Jednak każda technologia, która zmienia wszystko, zmienia też reguły zagrożeń. Internet nie tylko skrócił dystanse, on je zatarł, a wraz z nimi zatarła się granica między bezpieczeństwem prywatnym, narodowym i globalnym. Profesor ds. bezpieczeństwa międzynarodowego na Uniwersytecie w Warwick i jeden z czołowych ekspertów w dziedzinie wywiadu oraz cyberbezpieczeństwa Richard Aldrich stawia dziś pytania, które jeszcze dekadę temu brzmiałyby jak science fiction. Czy świat szpiegostwa przeniósł się do sieci? Czy państwa mają dziś więcej do stracenia przez klawiaturę niż przez czołgi? I czy Europa, mimo swojej technologicznej dumy, posiada cyfrowe „słabe ogniwa”?

Nowe pole walki nie przypomina frontu, nie ma huku, nie ma dymu, nie ma alarmów lotniczych, a jest za to kod, infrastruktura i urządzenia, które sami zaprosiliśmy do domów. Lodówki, liczniki energii, termostaty, kamery i wreszcie samochody. Internet rzeczy uczynić miał życie wygodniejszym. Tymczasem, jak ostrzegają eksperci, może stać się narzędziem masowego sabotażu.

Aldrich zwraca uwagę na scenariusze, które dopiero zaczynają przebijać się do świadomości rządów. Cyberprzestępcy są w stanie włamać się do „tylnych drzwi” inteligentnych lodówek i doprowadzić do ich przegrzania. Brzmi absurdalnie? Tylko do momentu, gdy wyobrazimy sobie tysiące takich urządzeń działających jednocześnie, w wietrzny dzień, w jednym regionie. Skokowe obciążenie sieci energetycznej, pożary, awarie. Chaos wywołany nie bombą, lecz algorytmem.

To właśnie istota współczesnych cyfrowych zagrożeń, które są tanie, trudne do przypisania sprawcy i uderzają w codzienność zwykłych ludzi. Państwa nie muszą już przenikać granic agentami w prochowcach. Wystarczy luka w systemie, źle zabezpieczony serwer i nieaktualne oprogramowanie.

Nie bez powodu pojawiają się pytania o to, czy niektóre kraje, jak Irlandia, będąca europejskim hubem dla globalnych firm technologicznych, nie stają się szczególnie wrażliwym punktem na mapie cyberbezpieczeństwa kontynentu. Tam, gdzie koncentrują się dane, tam koncentruje się ryzyko, mówią specjaliści. Internet zmienił naturę władzy i kontroli. Informacja stała się bronią, infrastruktura – celem, a użytkownik – najsłabszym ogniwem. Jednocześnie wciąż traktujemy cyberzagrożenia z mniejszą powagą niż te „tradycyjne”, bo nie widać ich gołym okiem. One nie krwawią, nie eksplodują, one po prostu przestają działać.

Cyfrowa rewolucja nie jest ani dobra, ani zła sama w sobie. Jest za to potężna i ta potęga pozostawiona bez refleksji i odpowiedzialności, zawsze rodzi zagrożenia. Internet dał nam wiedzę, głos i wolność komunikacji. W zamian zażądał czujności, dojrzałości i świadomości, że świat połączony kablami oraz sygnałem radiowym jest równie kruchy, jak ten z betonu i stali.

Problem w tym, że w cyfrowym Edenie wciąż zachowujemy się tak, jakby wąż był tylko metaforą, a czy jest?

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by KeepCoding on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version